statystyki

Czy programy studiów prawniczych są dostosowywane do potrzeb rynku? Wykładowcy odpowiadają

autor: Paulina Szewioła20.10.2018, 07:00; Aktualizacja: 20.10.2018, 08:26
Jak trzeba uczyć prawa?

Jak trzeba uczyć prawa?źródło: ShutterStock

Uczyć suchej teorii czy prawniczego myślenia? Czy model kształcenia prawników w Polsce wymaga modyfikacji? I jak krajowe uczelnie reagują na zmiany na trudnym i coraz bardziej międzynarodowym rynku? My pytamy, uczelnie odpowiadają.

Czy programy studiów prawniczych są dostosowywane do potrzeb rynku? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

prof. Jerzy Pisuliński: To jest odwieczny problem, czy studia powinny przygotowywać praktycznie do wykonywania zawodu, czy jednak zapewniać przygotowanie teoretyczne. Uważam, że należy znaleźć balans pomiędzy tymi dwoma skrajnymi podejściami. Na pewno musimy zapewnić studentom podstawę teoretyczną. To ważne szczególnie w kontekście szybko zmieniającego się prawa. Ponadto powinniśmy pamiętać, że my prowadzimy kształcenie o charakterze akademickim, a nie zawodowym. Aby zwiększyć atrakcyjność naszych absolwentów na rynku pracy, wprowadziliśmy zajęcia typu warsztatowego, uczące pewnych umiejętności praktycznych związanych ze stosowaniem prawa, np. pisania pism procesowych, tłumaczenia tekstów prawniczych z języka niemieckiego na polski i odwrotnie. Prowadzimy też szkoły prawa obcego, przydatne prawnikom, którzy planują karierę w kancelariach obsługujących międzynarodowe transakcje.

Dochodzi do tego także kwestia sposobu egzekwowania wiedzy. Przykładowo egzamin z prawa cywilnego czy karnego oparty jest na kazusach. To są elementy przybliżające studentów do późniejszego wykonywania zawodu.

dr hab. Anna Konert: Staramy się obserwować trendy na rynku i w miarę możliwości reagować na nie ofertą dydaktyczną. Skróciliśmy na przykład godzinowy wymiar niektórych przedmiotów, takich jak m.in. prawo rzymskie, na rzecz fakultatywnych zajęć, mających pomóc studentom w zdobyciu wiedzy specjalistycznej z danej dziedziny prawa, która będzie im przydatna w życiu zawodowym.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (15)

  • PLN(2018-10-20 08:52) Zgłoś naruszenie 193

    Żeby wychodząc po studiach z tytułem mgr prawa i nie umieć napisać pozwu, decyzji administracyjnej o apelacji karnej czy cywilnej to już nie wspominam bo to wiedza tajemna to poprostu porażka systemu kształcenia na polskich uczelniach. Orzeczeń sądu tez się nie pisze ale to już bardziej zrozumiałe. Czy któraś uczelnia przygotowuje przyszłego prawnika pod katem praktycznym chociażby do umiejętności tak prozaicznej jak pisanie umów cywilnych, handlowych, niech by potrafił choć tyle i na siebie zarobił po studiach. To nie łeb napakowany teoria z która nic nie zrobi póki na aplikacje nie pójdzie.

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • Student(2018-10-20 09:49) Zgłoś naruszenie 150

    Ale to jest problem każdych studiow w Polsce. Od medycznych przez techniczne aż po humanistyczne.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Julek(2018-10-20 14:29) Zgłoś naruszenie 74

    Skoro "dr" prawa, nie zna Konstytucji, nie potrafi jej zinterpretować i nie rozumie tego co jest zwykłemu człowiekowi oczywiste, potrafi jedynie KŁAMAĆ, MODLIĆ SIĘ i KRZYCZEĆ rzucając puste słowa - chyba nie tego powinniśmy od "prawnika " oczekiwać?

    Odpowiedz
  • asadada(2018-10-20 16:23) Zgłoś naruszenie 53

    Ja skończyłem jedną ze szkół prawa obcego, i co dziwne od samego początku na wszelkich zajęciach było pisanie i praktyka. Ktoś tu wspomniał o tym że to aplikacje winny uczyć praktyki, problem w tym, że tego nie czynią. De facto jest to powtórka ze studiów. Powiedzmy sobie szczerze ile można zrobić praktycznych rzeczy przez te 2-3 godziny.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • po co takie studia?(2018-10-21 19:27) Zgłoś naruszenie 52

    Najgorsze jest to, że sami wykładowcy potwierdzają, że niczego nie potrafią nauczyć. Nie słyszałem jednego głosu (poza św.p. profesorze Morawskim - zaszczutym przez środowisko proPeOwskich naukawców), który by bronił własnej pracy. A przecież sprowadza się to do tego, że absolwent prawa jest człowiekiem bez żadnego zawodu. Ma takie same uprawnienia, jak absolwent trzech klas szkoły podstawowej. Czyli czego wy tam za te 5 lat uczycie??? Jeśli niczego - to powiedzcie to uczciwie. Może studia prawnicze powinny być zlikwidowane, skoro po 5 latach nie dają nic. Po co opłacać tych wszystkich profesorów, skoro w ciągu 3 lat magistrowie prawa w ramach tzw. aplikacji uczą rzekomo wszystkiego. I to jeszcze ucząc konkurentów - czyli pewnie się specjalnie do tematu nie przykładają.

    Odpowiedz
  • Stefan(2018-10-20 14:36) Zgłoś naruszenie 42

    Należy uczyć; logicznego myślenia, odpowiadania na zadane pytanie i szermowania PRAWDĄ, PRAWDĄ, PRAWDĄ, NIE KŁAMSTWAMI - dzisiejsi "prawnicy" /zwłaszcza młodsi / NIE ZNAJĄ SŁOWA PRAWDA.

    Odpowiedz
  • Auro(2018-10-21 19:46) Zgłoś naruszenie 31

    Skoro po studiach prawniczych nie ma żadnych uprawnień - to jest oczywiste, że niczego nie uczą. Skoro absolwent prawa nie ma prawa być pełnomocnikiem inaczej jak na zasadach przewidzianych dla KAŻDEGO czyli nieprawnika, to znaczy, że jego kwalifikacje są żadne. Za to ok. 40 godzin wykładów na plikacjach, prowadzonych przez magistrów prawa, plus praktyka u patrona, który akurat w tej dziedzinie może nie mieć żadnego doświadczenia - dają komuś takiemu pełnię uprawnień. Powiedzmyu sobie szczerze, profesura tylko się ośmiesza, prowadząc studia, które nie dają niczego zawodowo.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Żenada(2018-10-21 19:53) Zgłoś naruszenie 11

    Gdybym kogoś uczył czegoś, to moją ambicją byłoby, żeby ten ktoś kogo uczę, umiał coś zrobić albo przynajmniej miał wystarczającą wiedzę aby wiedzieć jak coś czego go nauczyłem zrobić. No ale widzę, że nie mam mentalności uniwersyteckiej. Kiedy ci z korporacji prawniczych mówią, że studia niczego nie uczą, tylko dopiero aplikacja, to słyszę milczenie ze strony kadry profesorskiej. No to pewnie mają rację. Choć ja gdybym coś takiego usłyszał, a miał czyste sumienie, że kogoś uczyłem, to bym się przynajmniej oburzył. Że jak to, moje uczenie jest nic nie warte, a uczenie kogoś bez stopnia naukowego - jest lepsze. Ale co ja tam wiem, nie jestem profesorem.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane