Dumping socjalny pracowników delegowanych to mit

autor: Katarzyna Stańko06.09.2017, 07:40; Aktualizacja: 06.09.2017, 11:03
Spór na temat pracowników delegowanych między starą a nową Unią ma charakter polityczny, nie ekonomiczny. Europejscy liderzy mijają się z prawdą, na co wskazują analizy Instytutu Bruegla

Spór na temat pracowników delegowanych między starą a nową Unią ma charakter polityczny, nie ekonomiczny. Europejscy liderzy mijają się z prawdą, na co wskazują analizy Instytutu Brueglaźródło: ShutterStock

Pracownicy delegowani stanowią jedynie 0,9 proc. siły roboczej w Unii Europejskiej. Ich wpływ na rynek pracy jest znikomy. Nieprawdą jest, że pochodzą głównie z krajów z niskimi zarobkami i zabierają pracę droższym pracownikom ze starej Unii. Takie są konkluzje raportu opracowanego przez zaplecze intelektualne Komisji Europejskiej – Instytut Bruegla.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Alicja(2017-09-08 00:00) Zgłoś naruszenie 00

    Jedna i ta sama hipokryzja, bez najmniejszej chęci zgłębienia tematu. Czy wy piszecie artykuły dla idiotów? Wolny rynek pracy w Europie nie oznacza, że wolno robić co się chce w wyścigu o pomnażanie zysków. Owszem Pracownicy delegowani są wynagradzani często zgodnie z wymogami kraju przyjmującego......ale tylko na papierze, bo w rzeczywistości to agencje zatrudnienia dzielą te wynagrodzenia według własnego uznania, z przejęciem dużej ich części na własne potrzeby, nie wypełniajac nawet obowiązków ubezpieczeniowych i podatkowych. Jak można twierdzić, że to nie jest dumping społeczny?.......porównując składowe wynagrodzenia kolegi po fachu w kraju przyjmującym. Nie jest winą pracownika, że nasze tzw "firmy" - nie wytwarzają niczego, a tylko przypisują sobie zyski z samego delegowania. Przecież jeśli się straszy utratą pracy wszystkich delegowanych ok.500 tyś......a przy tym dodaje się, że w gruncie rzeczy drugie tyle etatów administracji rozbudowanej na delegowaniu i dla delegowania - znajdzie się na bruku, to chyba raczej powinniśmy wiedzieć, że chodzi o obronę interesów.....a tylko pośrednio pracowników delegowanych, jako jednostek zarobkowych. A jak zarobić na pracowniku - jeśli nie pomniejszeniem jego wynagrodzenia? Z drugiej strony - weżmy pod uwagę słynne już badanie kosztów pracy i pozapłacowych składników wynagrodzenia pracowników delegowanych, pieczołowicie wyliczonych i firmowanych przez UE w Krakowie. Są tam cyfry z których wynika, że pracownik zarabia więcej niż minimalna ok.10€/godz. Jego płaca netto wynosi ok. 6 tyś zł/miesięcznie i niemal 6 tyś zł to są koszty jego pracy łącznie z kosztami delegowania. Czy znajdzie się odważny, żeby uwierzyć że agencja dokłada do delegowania i jedzie na stratach zamiast zysków? O co więc teraz walczą te agencje?....domagając się prawa do delegowania z pominięciem podstawowych praw pracowniczych - do godnej pracy i należnego wynagrodzenia?

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane