- Każdy problem związany z cyberbezpieczeństwem można rozwiązać, ale tylko przy wykorzystaniu środków technicznych - mówi Ryszard Hordyński dyrektor ds. strategii i komunikacji w Huawei Polska



Reklama
Polska to nie jest kraj dla chińskich firm?
Sytuacja zmienia się dynamicznie, w zależności od bieżących potrzeb politycznych. Nie jestem politykiem i bardzo bym chciał, żeby Polska robiła dobre interesy z Chinami, podobnie jak robi to większość państw Unii Europejskiej.

Reklama
Czytał pan, co premier Mateusz Morawiecki napisał w „Daily Telegraph” o budowaniu sieci 5G? „Europa nie może sobie pozwolić na zależność od nierzetelnych dostawców kontrolowanych przez autorytarne rządy”.
Czytałem list pana premiera, to deklaracja polityczna w globalnej dyskusji o sieci 5G, gdzie dyskurs narzucają Stany Zjednoczone. Z perspektywy inżyniera – a ja mam taką perspektywę – każdy problem związany z cyberbezpieczeństwem można rozwiązać, ale tylko przy wykorzystaniu środków technicznych. Jeśli chodzi o technologie, bezpieczeństwo sieci i pozycję na rynku Huawei jest niekwestionowanym światowym liderem. Porównałbym nas do samochodów Mercedesa. Proszę sobie wyobrazić, że premier jakiegoś kraju ogłasza, iż mercedesy nie będą obsługiwane na tamtejszych stacjach benzynowych, ponieważ prezydent USA powiedział, że są one zbyt szybkie i ludzie mogą nimi przekraczać dozwoloną prędkość. Wszyscy uznalibyśmy taką sytuację za absurdalną.
Niechęć do Huaweia nie ma podstaw merytorycznych?
Nie, nie ma. To tylko i wyłącznie element wojny handlowej, którą Stany Zjednoczone toczą z Chinami, odkąd uzmysłowiły sobie, że przespały kolejną technologiczną rewolucję. Widać to doskonale w obszarze 5G: żadna amerykańska firma nie ma tutaj konkurencyjnej do Huaweia propozycji. Z tej perspektywy blokowanie Huaweia jest pomysłem USA na kupienie czasu dla swoich firm. Każdy, kto pojedzie do Shenzhen, gdzie mieści się nasza główna siedziba, i zobaczy to miasto oraz linie produkcyjne i centra R&D (dział badań i rozwoju – red.), poczuje się jak w XXII w. To może budzić w USA obawy przed utratą pozycji lidera. Tylko że w takiej sytuacji należałoby się skupić na rozwoju własnych technologii, a nie na restrykcjach wobec Huaweia.
Zaś z punktu widzenia Europy mamy taką konfigurację: światem cyfrowym w części obejmującej aplikacje, internet i oprogramowanie rządzą Stany Zjednoczone – Facebook, Google, Amazon i inne firmy – a w obszarze produkcyjnym dominują kraje dalekiej Azji. Z Europy wywodzi się dwóch producentów rozwiązań 5G, znacznie mniejszych od Huaweia. W zakresie zaawansowanych technologii nasz kontynent nie ma właściwie nic do zaoferowania. To smutne, ale taka jest prawda. I w tej sytuacji, budując 5G w Polsce i innych krajach europejskich, należy z jednej strony zachować niezależność polityczną, a z drugiej zabezpieczyć dywersyfikację dostawców. To zagwarantuje dostęp do najlepszych technologii i najkorzystniejsze warunki komercyjne.
Jako Europejczyk nie czułby się pan lepiej, gdyby przy wprowadzaniu nowych sieci wspierano rodzime firmy?
Świetnie bym się czuł, gdyby Europa była liderem w sferze technologii. Ale niestety nie jest. Europejskie firmy na pewno należy wspierać i to oczywiste, że np. do infrastruktury wojskowej przedsiębiorstwa spoza Unii czy NATO nie powinny być dopuszczane. Mówię tu jednak o wyjątkowo wrażliwych obszarach, gdyż w odniesieniu do całości sieci chyba nikt z nas Europejczyków nie chciałby pozbawiać się dostępu do najnowszych technologii, niezależnie od kraju pochodzenia dostawcy. A fakty są takie, że 5G jeszcze nie zostało wdrożone, a my w Huaweiu już pracujemy nad 6G.
Tak samo Ericsson i Nokia. Ale to pieśń przyszłości, a sieci 5G już w Polsce działają. Plus oparł swoją na rozwiązaniach Ericssona, pozostali trzej operatorzy współpracują z wami. Czy sieć Plusa jest według pana gorsza?
Obecne sieci 5G w Polsce nie funkcjonują na docelowych częstotliwościach, tylko na pobocznych. Nie zapewniają takiej przepustowości i innych funkcji, jaką docelowo zapewni sieć 5G w paśmie C. W częstotliwościach ważne są dwa parametry: wysokość pasma i szerokość. Dziś używane są zakresy niższe od pasma C i operatorzy mają w nich do dyspozycji węższe bloki, co ogranicza przepustowość. Z pustego i Salomon nie naleje. Obecne sieci to tylko namiastka, więc nie ma co się licytować, która lepsza. Natomiast bez wątpienia Huawei jest najbardziej zaawansowany technologicznie w obszarze 5G. Większość globalnych patentów należy do nas.
Wystarczy jeden dobry, nie trzeba mieć od razu stu.
To nie takie proste, bo patenty się ze sobą łączą, tworząc ekosystem. Politycy tego nie rozumieją, a przecież nie można ot tak wyrwać z łańcucha części ogniw. Z faktu, że większość patentów należy do Huaweia, wynika, że bez nas 5G po prostu nie będzie tak dobrze działało.
Chce pan powiedzieć, że bez Huaweia nie da się zrobić 5G w Polsce?
Na pewno będzie to dużo droższe i zostanie ukończone znacznie później.
Huawei przywołuje to przy każdej okazji jak dogmat. Dlaczego miałoby być później i drożej?
W Europie 5G powstaje na bazie 4G. Najwięcej anten 4G w Polsce to nasz sprzęt. Jeśli operator ma urządzenia 4G od producenta A, to nie będą współpracowały z 5G firmy B.
Według Ericssona i Nokii to wykonalne.
Nie, w krótkim terminie i po konkurencyjnych cenach jest to niemożliwe. Nawet gdyby udało się to pokonać, to skomplikuje to bardzo architekturę sieci, podwyższy koszty jej budowy i – co ważniejsze – prawdopodobnie zwiększy ryzyko związane z cyberbezpieczeństwem.
Możliwości produkcyjne też mamy znacznie wyższe od firm europejskich. Jeżeli rzeczywiście 5G byłoby robione bez nas, to pozostałym dwóm dostawcom nagle wzrośnie portfel zamówień i pojawi się problem z terminami dostaw.
Ważniejsze od kwestii inżynieryjnych są tu prawa rynkowe. Jeśli z trzech możliwych dostawców wyeliminujemy jednego, zostanie nam monopol.
Nie duopol?
W praktyce będzie to działało jak monopol, bo każdy operator używa dwóch dostawców, żeby zapewnić dywersyfikację – dla bezpieczeństwa sieci. Przy trzech firmach ma wybór, może coś wynegocjować. Gdy zostaną dwie, to i tak musi kupić od obu.
Jak pan rozumie słowa premiera: „Nie możemy pozwolić sobie na to, aby [sieć 5G] wpadła w ręce prywatnych lub państwowych cyberprzestępców”?
Zgadzam się w stu procentach.
Ale ten cyberprzestępca to Huawei.
Tego pan premier nie powiedział.
Wszyscy to jakoś intuicyjnie wiedzą.
Bezpieczeństwo jest bardzo ważne, z tym się w pełni zgadzam. Dlatego jako firma proponujemy współpracę z polskimi służbami i ekspertami wskazanymi przez polski rząd w celu certyfikacji naszego sprzętu pod względem jego bezpieczeństwa. Optymalne byłoby zastosowanie takich samych metod weryfikacji dla wszystkich dostawców.
Dlaczego Wielka Brytania już nie chce chińskiego 5G? Do 2027 r. macie stamtąd zniknąć.
Nic nie jest takie, na jakie wygląda. To jest decyzja polityczna. Po wyjściu z Unii Wielka Brytania negocjuje nową umowę handlową z USA i jest pod ogromną presją. Ale proszę zwrócić uwagę, że do końca tego roku operatorzy wciąż mogą kupować nasz sprzęt 5G bez żadnych ograniczeń.
Jaki to ma sens, skoro najdalej za siedem lat będą go musieli wyrzucić?
Diabeł tkwi w szczegółach. To jest właśnie profesjonalizm brytyjskiej dyplomacji. Po pierwsze, operatorzy mają się nas pozbyć tylko z sieci 5G, a nie ze starszych 4G, 3G i 2G, gdzie też jesteśmy. Po drugie, dostali termin do 2027 r., a wtedy my już będziemy z dużym prawdopodobieństwem gotowi zastąpić 5G siecią 6G.
I Wielka Brytania nie jest dla Huaweia stracona?
Nigdy nie mów nigdy. Dzisiaj nic na to nie wskazuje.
To co właściwie oznacza dla pana tekst premiera Morawieckiego?
USA to ważny sojusznik Polski, Amerykanie bardzo naciskają na Unię Europejską i Polskę w tej sprawie, więc rozumiem pobudki takich politycznych deklaracji. Natomiast przełożenie ich na konkretne decyzje byłoby nieracjonalne i szkodliwe dla polskiej gospodarki.
Decyzja o wykluczeniu Huaweia z 5G w Polsce może być polityczna.
Może. Ale wierzę w rozsądek polskich polityków. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby nasz kraj z grona swoich partnerów handlowych wykluczył tak potężnego gracza jak Chiny. Rozumiem, że mogą pojawić się jakieś dodatkowe obostrzenia, ale wykluczanie Huaweia nie leży w niczyim interesie.
Bo wywoła retorsje Pekinu?
Nie mam pojęcia.
Chiński ambasador w Polsce ostrzegł nas przed „amerykańskim hegemonizmem technologicznym”.
Bo wykluczanie Huaweia tylko z przesłanek politycznych, za pochodzenie, bez żadnych dowodów – to rasizm technologiczny. Amerykanie chcą nas wykluczyć w Europie, ale nie proponują żadnej swojej technologii w zamian.
Mówił pan, że wyeliminowanie was z polskiego 5G byłoby szkodliwe dla gospodarki. Jakie straty poniesie Huawei?
5G to dla nas ważne źródło przychodów. Dla polskiego Huaweia strata byłaby ogromna. Natomiast dla całej firmy w skali globalnej to niewiele.