Są osoby, dla których zakupy w dzień to za mało. Sprawdziłam, jak to jest być jedną z nich.
Po trzech godzinach stania w kilkumetrowej kolejce miotam przekleństwa na samą myśl, że podjęłam się wziąć udział w nocnej premierze. Zielona ze zmęczenia nie mam już siły pytać, dlaczego innych też tu przywiało. Po co, to wiem – dokładnie minutę po północy będzie można kupić najnowszy smartfon (i smartwatch) wart, bagatela, ok. 7,2 tys. zł. A jeszcze na dodatek nadaktywny ochroniarz co i rusz powtarza: „Nie opierać się! Nie widać, że nieczynne”. Nic nie poradzę. Mimo wszystko odsuwam się, zagryzam zęby. Nie dam za wygraną.
Obywatele świata
Nocna premiera w iSpotach przeprowadzana w Polsce po raz czwarty to dla mnie niemałe wyrzeczenie: 5 godzin czekania w kolejce – bezproduktywnie, w ogłuszającej muzyce i próbach jej przekrzyczenia. Ogonek jak za PRL-u, duży ścisk. Z tą różnicą, że z przodu w najlepsze przygrywa DJ, można liczyć na kanapki i kawę w papierowych minikubeczkach. Można też zagrać na wielkim telewizorze, wziąć udział w quizie i zgarnąć markowe słuchawki. Jeszcze dzień po premierze będzie mi pulsować w skroniach. Nogi pozostaną spuchnięte, a ból ramienia od trzymania torby nadal będzie dawał się we znaki.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.