Rząd liczy, że nie dołoży do Mieszkania+

autor: Małgorzata Kwiatkowska, Patrycja Otto06.06.2016, 07:17; Aktualizacja: 06.06.2016, 08:18
mieszkanie

mieszkanieźródło: ShutterStock

Gdyby gabinet Beaty Szydło chciał samodzielnie likwidować problemy lokalowe, nowy program mógłby kosztować nawet 60 mld zł.

Rząd ogłosił w piątek drugi najbardziej oczekiwany program po „Rodzinie 500 plus” – dotyczący mieszkań. Podstawowy cel: likwidacja deficytu lokalowego. Dziś brakuje w Polsce 460 tys. mieszkań. Jeśli, jak sugerują władze, te problemy mają zniknąć w ciągu najdalej 15 lat, oznacza to konieczność budowy ok. 30 tys. lokali rocznie. Gdyby rząd chciał zrealizować ten cel tylko za pomocą nowego programu, bez udziału sektora prywatnego, to – zakładając, że średni metraż wynosiłby 50 mkw., a koszty budowy – zgodnie z deklaracjami ministra infrastruktury i budownictwa Andrzeja Adamczyka – 2,5 tys. zł netto za mkw. – rocznie budowa pochłaniałaby prawie 4 mld zł. Cena budowy w przeliczeniu na metr kwadratowy jest o niemal połowę niższa od przeciętnej podawanej przez GUS, bo nie obejmuje wartości gruntów, które mają pochodzić z państwowych zasobów.

Wiceminister Kazimierz Smoliński zapewnia, że takie tempo budowania w ramach programu „Mieszkanie plus” jest możliwe, o ile zadziałają wszystkie trzy filary programu. Pierwszy przewiduje, że państwo ma się stać największym inwestorem budowlanym. Powołane będą dwie nowe instytucje: Narodowy Fundusz Mieszkaniowy odpowiedzialny za dostarczanie gruntów pod budowę i finansowanie programu oraz Narodowy Operator Mieszkaniowy, który będzie decydował o lokalizacji inwestycji, prowadził budowę i przydzielał mieszkania. Czynsz ma wnosić 10–20 zł za mkw. Będzie możliwość wykupu na własność. Wtedy od początku trzeba będzie zadeklarować płacenie czynszu wyższego o 20 proc.

Jak wynika z założeń programu, budżet nie dopłaci do niego ani złotówki. Skąd więc pieniądze? Skarb Państwa i rządowe agencje mają przekazać do NFM ziemię nadającą się na cele mieszkalne. Na części gruntów będą powstawały budynki z mieszkaniami na wynajem. Jak zapowiada MIB, jest kilkadziesiąt tysięcy potencjalnych lokalizacji. Reszta zasobu może służyć finansowaniu przedsięwzięcia: atrakcyjne grunty mogą być sprzedawane, mogą być brane pod ich zastaw kredyty lub emitowane papiery wartościowe.


Pozostało jeszcze 69% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Rankingi i raporty

Galerie