Nigdzie nie ma tak wyraźnego związku pomiędzy efektywnością pracy sądów a zasobnością portfeli Polaków, jak w przypadku wydziałów ksiąg wieczystych. W przypadku zakupu mieszkania finansowanego częściowo poprzez kredyt banki mają prawo do stosowania wyższej marży do momentu, aż informacja o ustanowieniu hipoteki pojawi się w dziale IV księgi wieczystej. Im więcej miesięcy upływa od złożenia wniosku do dokonania wpisu, tym dłużej kredytobiorca płaci wyższe raty.

źródło: DGP

W ostatnich latach, także dzięki elektronizacji wydziałów ksiąg wieczystych, okres oczekiwania znacznie się skrócił. To nie są już czasy, w których kredytobiorcy nawet przez rok zmuszeni byli do płacenia bankom większych kwot. Jednak za każdym razem, gdy efektywność się poprawia, ustawodawca dba o to, by referendarze i pracownicy w wydziałach ksiąg wieczystych mieli pełne ręce roboty. Czasem jest to efekt uboczny zasadnych zmian (np. wprowadzenia możliwości wykupywania spółdzielczych lokali własnościowych za złotówkę), a czasem takich, bez których można byłoby się obejść (jak wówczas, gdy sądy wieczystoksięgowe zostały zalane wnioskami dotyczącymi zmiany nazw dekomunizowanych ulic). Teraz główną przyczyną są wnioski związane z przekształceniem użytkowania wieczystego we własność.

Jeden lokal, dwa wpisy

Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości liczba wszystkich samodzielnych lokali, z którymi związany jest udział w użytkowaniu wieczystym gruntu, wynosi 2 225 423. Jednak z uwagi na to, że udział w nieruchomości wspólnej ujawniany jest w dwóch księgach wieczystych, tj. w tej prowadzonej dla nieruchomości, z której wyodrębniono lokal mieszkalny (tzw. księdze macierzystej), jak również w tej prowadzonej dla lokalu, do sądów wpłynie ponad 4 mln wniosków. Do tego trzeba doliczyć wpisy dotyczące gruntów zabudowanych domami jednorodzinnymi, których jest ok. 140 tys. Nic dziwnego więc, że opóźnienia, szczególnie w sądach wielkomiejskich – rosną.

Dla przykładu jeszcze w 2015 r. do XVI Wydziału Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego dla Łodzi-Śródmieścia wpłynęło 52 296 spraw o wpis do księgi wieczystej i wówczas średni okres oczekiwania wynosił około jednego miesiąca. – W tym roku tylko do końca sierpnia do tego wydziału wpłynęło 74 278 wniosków, a średni czas oczekiwania wynosi już dwa i pół miesiąca – informuje Monika Pawłowska-Radzimierska, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Łodzi. W tej puli prawie połowa (33 644 wnioski) dotyczy przekształcenia użytkowania we własność. – Wpisy w tych sprawach dokonywane są w pierwszej kolejności, tym samym czas ich rozpoznawania jest krótszy niż dwa i pół miesiąca.

W sprawach pozostałych, wymagających większego nakładu pracy, okres ten jest dłuższy i wynosi około czterech miesięcy – wyjaśnia Monika Pawłowska-Radzimierska.

W Warszawie, w zależności od wydziału, czas oczekiwania wynosi od dwóch do pięciu miesięcy, chociaż jeszcze niedawno, przed dekomunizacją, liczony był w tygodniach. Powód? Jak informuje sąd, jest to spowodowane zwiększonym wpływem spraw oraz brakiem rąk do pracy. Obecnie w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa, który prowadzi stołeczne księgi wieczyste, jest ponad 90 wakatów urzędniczych.

Podobnie jest w Gdańsku, gdzie w połowie obecnej dekady na dokonanie wpisu trzeba było czekać od jednego do maksymalnie dwóch miesięcy. W ubiegłym roku, w zależności od sądu rejonowego, na wpis trzeba było czekać od dwóch miesięcy do pół roku.

Tylko na Zachodzie bez zmian

– W 2015 r. do wydziałów ksiąg wieczystych okręgu gdańskiego wpłynęło łącznie prawie 21 tys. spraw, a w 2018 r. wpłynęło już ponad dwukrotnie więcej, bo ok. 48,5 tys. Także przekształcenie użytkowania wieczystego we własność niewątpliwie wpłynie na wydłużenie średniego czasu oczekiwania na wpis w tym roku. Już obecnie widać, że wydziały wieczystoksięgowe nie pokrywają bieżącego miesięcznego wpływu liczbą zakończonych spraw, co dotychczas nie było spotykane na taką skalę, właśnie z powodu wpływu spraw związanych z przekształceniem użytkowania wieczystego – mówi sędzia Łukasz Zioła, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Nie inaczej jest w Krakowie, gdzie czas oczekiwania na wpis zwiększył się dwukrotnie. Jeszcze w 2015 r. wynosił on kwartał, a dziś już prawie pół roku. W ciągu ostatnich trzech lat wskaźnik sprawności postępowań spadł również w Lublinie (0,29 do 0,79), lecz na szczęście w przypadku tego miasta przekłada się to na opóźnienie liczone w dniach. O ile wcześniej można było uzyskać wpis po niecałych dziewięciu dniach, to dziś trzeba czekać 24 dni. Jak informuje Anna Stelmach z Sądu Okręgowego w Lublinie, powodem jest nie tylko ustawowe przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności. – W przypadku SR Lublin-Zachód dostrzegalny jest też ogromny wzrost budownictwa mieszkaniowego i zawieranych umów z deweloperami, co przekłada się na bardzo dużą liczbę wniosków ich dotyczących – mówi Stelmach.

W zasadzie spośród dużych miast różnica praktycznie jest niezauważalna jedynie we Wrocławiu. Średni czas oczekiwania wynosi tam obecnie cztery miesiące, podczas gdy w 2015 r. wynosił od trzech i pół do czterech miesięcy.