statystyki

Manipulator stołokulotoczny, czyli jak kultura odbiorcy zubożyła język

autor: Mira Suchodolska18.01.2015, 12:00; Aktualizacja: 18.01.2015, 12:59
język angielski

Nauka języka obcego przy takich cudach jak manipulator stołokulotoczny to drobiazgźródło: ShutterStock

Język, którym opisujemy rzeczywistość, ubożeje. Dzieje się tak, bo mamy kulturę odbiorcy, nie nadawcy. Kiedyś trzeba było równać w górę, dziś już nie trzeba - mówi prof. Jacek Warchala w rozmowie z Mirą Suchodolską.

Na początku było słowo, bo nazywając przedmioty i zjawiska, powołujemy je do życia. Przechodząc z jednej epoki do drugiej, wymieniamy nie tylko idee, ale i nazwy. Tymczasem z ust młodego biznesmena usłyszałam, że urząd skarbowy dołożył mu domiar. Czyżbyśmy – jeśli chodzi o postawę wobec fiskusa – pozostawali w czasach komuny?

Socjolingwistyka zawsze wychodziła ze stanowiska, że język jest tworem konserwatywnym, w którym zmiany są bardzo powolne. A jednak od pewnego czasu język zmienia się błyskawicznie. Wchodzą do użycia nowe słowa, często z obcym rodowodem, to, co wczoraj było błędem, staje się normą, akcent nam się zmienia. Język jest lustrem, w którym przegląda się rzeczywistość, więc zmiany gospodarcze, ideologiczne czy technologiczne znajdują w nim odbicie.

To skąd ten domiar?

Ważny jest tutaj element psychologiczny: strach i respekt, poczucie, że jak za czasów komuny fiskus może nam zrobić wszystko, niekoniecznie oglądając się na prawo. Więc w tym przypadku język oddaje nasz sposób myślenia. Nazywając coś, możemy to obłaskawić lub sprawić, że stanie się groźne. Marketing wykorzystuje to w kapitalny sposób, stąd zalew „szynek babuni” czy tych „jak za Gierka” – ma to przywołać skojarzenia z produktami sprzed lat. Ale te nazwy to sztuczka niemająca wiele wspólnego z rzeczywistością, bo język w czasach socjalizmu miał tendencję do urzędniczenia. Komuniści chcieli wszystko nazwać. To często wyjaławiało język i pozbawiało go kolorytu – z czego często wychodziły potworki słowne. Wie pani na przykład, co to jest zwis męski ozdobny?

Pewnie. To krawat!

Brawo. A zwis nocny? Nie, to za łatwe. Proszę powiedzieć, czym może być podgardle dziecięce?

Niedobrze mi!

Śliniaczek dla dziecka. A ten zwis nocny to kinkiet. Władza chciała mieć wszystko pod kontrolą, nawet język. I w tamtych czasach nieco podobnie myśleli językoznawcy – szalenie purystycznie podchodzili do reguł językowych. Dziś się to zmienia.

Nowe czasy znajdują wyraz także w nazwach przedsiębiorstw. Za Gierka mieliśmy „pole” – polleny i poldroby. Zastanawiam się, czy to nie były pierwsze próby budowania naszej marki.

Raczej był to swoisty patriotyzm poparty odgórnym prikazem. Ten paradygmat patriotyczny był w tych czasach bardzo silny. Do tego stopnia, że dzieciom można było nadawać tylko polsko brzmiące imiona – nawet Izabella przez dwa „l” nie przechodziła. To zabawne, że dziś, kiedy mamy ustawę o języku polskim, nikt nie zwraca na te drobiazgi uwagi. Jednak faktycznie, zwłaszcza jeśli chodzi o język opisujący gospodarkę i politykę, przemiany były – i wciąż są – szczególnie szybkie i mocne. No, ale nic dziwnego – przeszliśmy z gospodarki niedoboru do kapitalizmu.

Pierwszym słowem, które wryło się nam w mózgi, była „transformacja”. Ale pamiętam też, że każda speluna musiała się wówczas nazywać światowo – najlepiej Las Palmas, choć była to buda z blachy.


Pozostało jeszcze 85% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • QAAAA(2015-05-24 14:03) Zgłoś naruszenie 00

    A PROPO MANIPULATORA STOLOTOCZNEGO CHODZIŁO O MYSZKĘ KOMPUTEROWĄ

    Odpowiedz
  • Kibbol(2015-12-18 23:58) Zgłoś naruszenie 00

    Kilka lat temu proponowałem na forach internetowych wysoką nagrodę za przedstawienie dowodu (metka towarowa, a najlepiej specyfikacja dostawy towaru do sklepu) potwierdzającego istnienie wyrobu o nazwie "zwis męski ozdobny". I co? I NIC! wszyscy wiedzą, że był - nikt nie potrafi udowodnić! Coś jak z komunizmem w Polsce...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane