Kredyty we frankach: 7 grzechów głównych kredytobiorców, banków i nadzoru

Grzechów związanych z kredytami frankowymi nie popełnili tylko kredytobiorcy. Część instytucji, które wtedy zawiniły, dziś próbuje znaleźć rozwiązanie z patowej sytuacji.

frank szwajcarski - biznes

żródło: ShutterStock

Pycha

"Jestem klientem Waszego banku i poproszę najlepszy kredyt hipoteczny. Nie stać mnie na kredyt w złotych? Dobrze, niech będzie we frankach. A dlaczego kredyt w walucie w której nie zarabiam jest tańszy?" To ostatnie pytanie z pewnością rzadko padało z ust kredytobiorców frankowych, o co może mają dziś pretensje także do siebie. Każdy Polak zna się przecież na sporcie i polityce. To czemu nie na finansach? Grzech pychy wziął się z naiwności, ale i wiary, że bank jako instytucja, jest dla nas partnerem. Proponując kredyt hipoteczny powinno zależeć mu na takim produkcie, na którym zarobi ale tez nie doprowadzi do niewypłacalności swojego klienta. Pycha niestety nie umarła wraz z przejrzeniem na oczy kredytobiorców we frankach. Kilkanaście dni temu jeden z naszych czytelników opisał zakup jednostek funduszu obligacji za pośrednictwem swojego banku. Pracownik instytucji przedstawił mu tabelki, z których jasno wynikało, ze wartość funduszu ( należącego do średniego ryzyka inwestycyjnego) sukcesywnie rośnie i "z pewnością tak pozostanie". Klient zakupił jednostki owego funduszu, a już 2 miesiące później wartość jego inwestycji zaczęła mocno spadać. Czy to nie przypomina klasycznych wykresów z wartościami franka szwajcarskiego, jego stabilnością wobec euro? Oczywiście, trudno porównywać te dwie sytuacje ale czy którykolwiek z przedstawicieli banków oferując kredyt i spoglądając na coraz słabszego franka na wykresie powiadomił klienta, że wkrótce może nastąpić odbicie i helwecka waluta pójdzie w górę?

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (7)

  • mDziad(2015-01-28 07:21) Zgłoś naruszenie 00

    Oszukał mnie mBank! Gdy libor spadał ten mZłodziej nie obniżał oprocentowania natomiast jak wzrastał to natychmiast podnosił. Dzięki takiemu oszustwu moje oprocentowanie zamiast 0,3% wynosi obecnie 3,2%. Przy przykładowo kredycie na 100 tys zł każdego miesiąca klient przepłaca prawie 250 zł więcej niż powinien płacić, jeśli ktoś wziął 300 tys zł kredytu (taki jest przeciętny kredyt chf) mZłodziej okrada go miesięcznie oprócz normalnej raty na 750 zł. Gdzie jest KNF, UOKiK, Minister Finansów i inni stojący na straży finansów Polaków?!!!

    Odpowiedz
  • viatrak(2015-01-28 11:09) Zgłoś naruszenie 00

    Dziwnie się czuję gdy pomyślę, że mogłem urzeczywistnić swoje marzenia budując budę dla psa, którego nie mam, biorąc kredyt w wysokości przykładowo ćwierć miliona franków wszak marzenia usprawiedliwiają indolencję i wiarę w to, że doradzacz bankowy doradza dobrze mnie a nie bankowi. No trudno, byłem mądry, nie zagrałem na tej giełdzie walutowej i nie mam prawa mieć pretensji do nikogo, że nie umorzy mi kredytu, którego z banku nie wziąłem by urzeczywistnić swoje marzenia o posiadaniu psa w ekskluzywnej budzie.

    Odpowiedz
  • przedsiębiorca(2015-01-28 13:14) Zgłoś naruszenie 00

    problem jest spłycany bo przez prowadzenie mało zdecydowanego nadzoru bankowego nad bankami, które ochoczo zachęcały do kredytów nie tylko we frankach ale i w złotówkach oraz zachęcały do brania opcji walutowych i finansowych zniknie z rynku wewnętrznego sporo gotówki, które będą zanoszone do banków. Wskutek tego wszyscy odczujemy obniżenie się popytu na towary i usługi, a co za tym idzie zmniejszy się popyt na pracę i zmniejszą się wpływy do budżetu i do ZUS. Gospodarka to naczynia połączone i jak rząd nie wzmacnia nadzoru bankowego, aby miał mocne poparcie do zdecydowanego działania, aby zapobiegał rozlaniu się mleka to mamy działania spóźnione, mało zdecydowane więc mleko się łatwo rozlewa. Banki pokazały co potrafią gdy im się ufa i nie chodzi tylko o kredyty ale także o opcje walutowe, finansowe, przy których klienci zostali nabici w bardzo kosztowną butelkę. Warto się zastanowić zanim się zaczniemy cieszyć, że kogoś banki nabrały na kredyt lub opcje walutowe lub finansowe, bo w konsekwencji na tym cierpi popyt na usługi i towary, więc gospodarka i budżet się zwija i trzeba się zapożyczać aby utrzymać szkolnictwo, służbę zdrowia, restrukturyzacje na jakimś minimalnym poziomie.

    Odpowiedz
  • misiek(2015-01-29 12:33) Zgłoś naruszenie 00

    Wychodzi na to ze Banki to spekulanci i lichwiarze a nie instytucje zaufania publicznego. Pogoń za zyskiem dla zagranicznych właścicieli była jedynym motorem ich działania, kosztem Polaków. Polacy dalej zarabiają 4x mniej niż reszta Europy wiec miliony niewolników mogą pracować na Niemców, Holendrów, Anglików itp

    Odpowiedz
  • oposys(2015-01-28 23:42) Zgłoś naruszenie 00

    a opozycja na to:

    www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/transKonf.xsp?unid=CF87572004E04C05C1257DD6002E0146

    Odpowiedz
  • a(2015-02-24 09:09) Zgłoś naruszenie 00

    Co za cymbał nazwał przestępstwa w negocjacjach grzechem nieczystości? Są to klasyczne przestępstwa przeciwko dokumentom - gdy namawiam innych do lipnych umów o pracę lub lipne umowy przedstawiam. Pośrednik, który nie mówi prawdy o możliwych skutkach jest oszustem. Obie ty czynności są określone w kodeksie karnym, konkretnymi artykułami. Doskonała jest wypowiedź osoby z poz. 4.
    Zachłannych durni mamy u władzy od 1989 r. - póki było PZPR/SLD, kradziono powoli i mało. Rządy Solidarności i agencji rzymskiej, w tym PiS, to klęska dla narodu i Polski. I nie ma już możliwości powstrzymania ludzi przy korycie - chrzanią o trudności w utrzymaniu rodziny za te 8 czy 10 tys. zł miesięcznie.

    Odpowiedz
  • korka(2015-01-28 12:46) Zgłoś naruszenie 01

    winno jest też rząd że nie pomagał w tym czasie przy zakupie mieszkań młodym ludziom,większośc ludzi wypięło się na Polskę i wyjechało z kraju bo albo nie miało gdzie mieszkać lub nie stać ich było na kredyt ,brak pracy,nasze państwo nie interesuje się obywatelem,wiadomo że by założyć rodzinę trzeba gdzieś mieszkać i większość ludzi po to zaciągnęli kredyty,dlatego powinni poczuć się w obowiązku w jakiś sposób pomóc kredytobiorcom a nie patrzeć że ludzie jakoś sobie poradzą z tym problemem,zresztą przyzwyczailiśmy rządzących że jesteśmy dla nich petentami a nie klientami

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!