Kartami kredytowymi płacimy coraz częściej i więcej, a ich liczba przestała spadać. Mamy w portfelach niemal 7 mln tego typu aktywnych plastików.
Po raz pierwszy od 2009 r. na polskim rynku przestała spadać liczba kart kredytowych. Z ankiety DGP wśród 24 największych banków wynika, że Polacy mają w portfelach ok. 6,9 mln aktywnych kredytówek. A jak podaje NBP, w końcu września 2012 r. było ich ponad 6,5 mln.
ikona lupy />
Liczba kart kredytowych znowu rośnie / Dziennik Gazeta Prawna
Specjaliści zastrzegają, że te dane nie są w pełni porównywalne. – Poszczególne instytucje posługują się różnymi definicjami aktywnej karty kredytowej. Niektóre zaliczają do nich karty wydane i odblokowane przez klienta. Inne kwalifikują tak karty przynajmniej raz użyte. Stąd mogą wynikać różnice w prezentowanych statystykach – zastrzega Krzysztof Konieczka, kierownik produktu z Banku Handlowego.
Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że pod koniec ubiegłego roku liczba kart kredytowych przestała się zmniejszać. Spadek ich liczby wyhamowuje już od kilku kwartałów. Z wielu powodów. – Dobiega końca proces czyszczenia portfeli z kart wydanych wcześniej zbyt lekką ręką. Banki zweryfikowały swoją politykę w tym zakresie i dziś wydają karty lepiej wyselekcjonowanej grupie klientów – mówi Jarosław Sadowski, główny ekonomista Expandera.
Ponadto mniej klientów rezygnuje z kart z własnej woli. – W przeszłości robili to choćby po to, by podnieść sobie zdolność kredytową przy ubieganiu się o kredyt mieszkaniowy – przypomina Damian Ziąber, rzecznik Sygma Banku. Jednak liczba nowo udzielanych hipotek spada. O ile w pierwszych trzech kwartałach 2011 r. było ich ponad 59 tys., to rok później już tylko 50 tys. Mniej osób ma więc powód do oddawania kredytówki.
To widać w danych banków, które deklarują wzrost biznesu kartowego. Na przykład Pekao SA chwali się, że na koniec ub. roku miało ponad 600 tys. aktywnych kredytówek, co oznacza wzrost o kilkanaście procent w porównaniu z danymi na koniec września 2012 r. Z kolei BZ WBK ma aktualnie prawie 420 tys. aktywnych użytkowników kart kredytowych, co oznacza kwartalny wzrost o ok. 15 tys.
Czy banki mogą liczyć na to, że dzięki kartom kredytowym podreperują swoje przychody? Mogłoby się tak wydawać, zważywszy na rosnącą wartość transakcji kredytówkami. W III kw. 2011 r. zapłaciliśmy nimi 52,7 mln razy na kwotę 7,8 mld zł. W tym samym okresie ubiegłego roku transakcji było 56,9 mln, na łączną wartość 8,2 mld zł.
Nadzieje finansistów mogą jednak okazać się płonne. W parlamencie trwają prace nad ustawą, która obniży prowizję od transakcji kartami do 0,5 proc. A prowizja ta i tak jest już niższa niż w ubiegłym roku, bo zarówno MasterCard, jak i Visa postanowiły od stycznia obniżyć jej stawki. Obowiązujące obecnie na poziomie 1–1,3 proc. są niższe od ubiegłorocznych o 0,3–0,4 pkt proc.
Banki nie mogą też liczyć na wzrost przychodów odsetkowych z kredytów kartowych. Jak podaje Komisja Nadzoru Finansowego, zadłużenie na kartach kredytowych konsekwentnie spada od kilku lat. Na koniec września ub.r. było to ok. 12,6 mld zł. Rok wcześniej – 12,8 mld zł. Z badania Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce wynika zaś, że prawie 39 proc. użytkowników kart kredytowych spłaca zadłużenie, zanim jeszcze bank zacznie naliczać odsetki.