statystyki

Euro 2012: Operacja się udała, pacjent zmarł, Szwecja uległa Anglii 2:3

skomentuj

Szwedzi to druga drużyna po Irlandii, która przed ostatnią kolejką fazy grupowej już wie, że na pewno nie awansuje do ćwierćfinału piłkarskich mistrzostw Europy. Reprezentacja Trzech Koron uległa w piątek w Kijowie Anglikom 2:3.

Publikacja: 15 czerwca 2012, 23:44 Aktualizacja: 16 czerwca 2012, 14:00

Dla Szwedów piątkowy mecz był spotkaniem o wszystko. By marzyć jeszcze o awansie musieli wygrać. I determinacji im nie zabrakło, ale za to skuteczności.

Sędzia po raz pierwszy zagwizdał z 15-minutowym opóźnieniem ze względu na przerwany z powodu silnych opadów deszczu na prawie godzinę mecz w Doniecku między Ukrainą a Francją (0:2).

Kibice nie żałowali, że czekali, bo obejrzeli bardzo ciekawe widowisko i groźne sytuacje z obu stron. Początek był bardzo ostry. Piłkarze siebie nie oszczędzali i co raz jeden z nich lądował na murawie po faulu rywala.

Jako pierwsi bramkę strzelić powinni Anglicy. W 16. minucie James Milner wrzucił piłkę do pola karnego, tam był już Danny Welbeck, ale tylko minimalnie się pomylił.

Szwedzi jednak szybko odpowiedzieli. Johan Elmander rozpoczął kontrę, którą zakończyła gwiazda reprezentacji Zlatan Ibrahimovic. Nagle był sam na sam z bramkarzem Joe Hartem, ale dogonił go jeszcze Glen Johnson i nie pozwolił na strzał.

Po chwili szał radości wybuchł w ekipie z Wysp Brytyjskich. W 23. minucie napastnik Liverpoolu Andy Carroll świetnie odebrał piłkę od Stevena Gerrarda i strzałem głową nie dał szans Andreasowi Isakssonowi.

Trzy minuty później mógł być już remis. Okazję zmarnował jednak Jona Olsson, którego zablokował Milner.

Walka nie ustępowała nawet w doliczonym czasie gry. Długie, prostopadłe podanie dostał Anders Svensson. Hart odważnie wybiegł z bramki i w ostatniej chwili złapał piłkę.

W drugiej połowie emocji było jeszcze więcej. Szwedzi doskonale wiedzieli, że mają tylko i aż 45 minut, by zachować jeszcze szanse na awans. I zamierzali to wykorzystać.

Już w czwartej minucie drugiej połowy mogli cieszyć się z wyrównania. Ibrahimovic wykonał rzut wolny, piłka odbiła się od muru i do niego wróciła, więc napastnik Milanu jeszcze raz spróbował, ale ta znowu nie chciała wpaść do bramki. Tam był jednak Olof Mellberg, który długo się nie zastanawiał i kopnął. Hart próbował jeszcze bronić, a z linii bramkowej chciał ją wybić Johnson, ale zamiast ją wykopać, wcisnął do siatki.

Groźna sytuacja goniła kolejną. Obie ekipy były bardzo bojowo nastawione. W 59. minucie znowu zwrócił na siebie uwagę Mellberg, który minimalnie się tylko pomylił - piłka przeleciała tuż przy słupku.

Niewykorzystane okazje się mszczą; przekonali się o tym Szwedzi. Pięknym uderzeniem popisał się Theo Walcott, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie. Zza linii pola karnego idealnie oszukał bramkarza, trafiając w sam środek. Isaksson nie miał nic do powiedzenia.

Szwedzi byli bezradni, Anglicy nabrali wiatru w żagle. Wynikiem tego był kolejny gol. Niecodziennym wyczynem może pochwalić się Danny Welbeck. W biegu obrócił się o 180 stopni i ustawiony tyłem do bramki, piętą trafił do siatki.

To spowodowało, że Szwedzi znowu rzucili się do ataku. Na dwie minuty przed regulaminowym czasem gry Hart wybił w ostatniej chwili piłkę po rzucie rożnym. Zamiast pójść za ciosem, to jeszcze Anglicy mogli podwyższyć. Doskonałej okazji sam na sam nie wykorzystał jednak Gerrard. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.

Dzięki zwycięstwu 3:2 wyspiarze są w bardzo komfortowej sytuacji. W ostatnim meczu przeciwko Ukrainie do awansu wystarczy im remis.

Operacja się udała, pacjent zmarł

"Tragedia", "fiasko" czy "śmierć pacjenta po udanej operacji" - w ten sposób szwedzkie media oceniają przegrany mecz swoich piłkarzy z Anglią (2:3) i odpadnięcie z mistrzostw Europy.

"Po co były te wszystkie zgrupowania i treningi. Czy jesteśmy głupi czy po prostu brakuje nam umiejętności? - grzmi i zastanawia się dziennik "Aftonbladet", krytykując selekcjonera Erika Hamrena za zbyt słabą i "dziurawą" defensywę.

"Szwecji jest zbyt łatwo strzelić bramki, o czym wyraźnie świadczy efekt dwóch meczów - pięć straconych goli" - oceniono.

Gazeta nie oszczędza szkoleniowca i pyta: "Kto może zaufać trenerowi, który sam nie wierzy w siebie. Błędy, które nas zatopiły były kolejnymi i seryjnymi. Stają się już rutyną. Nasza drużyna w sumie grała dobrze, lecz można powiedzieć, że choć operacja się udała, to pacjent zmarł" - napisała gazeta.

"Od 10 lat mieliśmy drużynę, która grała lepsze lub gorsze mecze, lecz była trudna do pokonania. Teraz rozgrywa świetne spotkania, lecz je przegrywa, a Hamren w czasie meczu częściej zmienia taktykę niż ukraiński taksówkarz pas jazdy" - podsumowano.

Szwedzkie gazety opisały również atmosferę na trybunach, na których zasiadło 19 tysięcy kibiców "Trzech Koron".

"Po raz pierwszy w historii spotkań z Anglią nasi kibice wygrali mecz na frekwencję. Niestety, kiedy Anglicy śpiewali pieśń zwycięstwa, nasi wyglądali jak żółto-niebieski siniak" - napisał "Expressen", który stwierdził też: "Nie jesteśmy wystarczająco dobrzy jak na futbol, który chcemy grać".

"Marzenia Hamrena o nowym, ofensywnym stylu gry stały się jednocześnie jego koszmarem" - dodała gazeta.

Według "Dagens Nyheter", Hamren zdecydował się na zmianę kulturową szwedzkiego futbolu, którego reprezentacja miała być drużyną zwycięzców i próbował stworzyć kolektyw grający szybki i skuteczny futbol.

"Cóż marzenia nic nie kosztują i każdy ma prawo je mieć. Hamren opisał drużynę jako solidny wielofunkcyjny budynek. Ten jednak nie przeszedł badania technicznego i rozpadł się jak domek z kart" - podkreślił dziennik.

Sytuację skomentowała również szwedzka federacja, która chce, by Hamren prowadził reprezentację przynajmniej do mistrzostw świata 2014 roku.

Kibice z kolei zastanawiają się, co mają zrobić z biletami na mecz z Francją 19 czerwca, skoro "pociąg już odjechał".

Premier Szwecji Fredrik Reinfeldt przyznał, że nie był w stanie wysłać telegramu z gratulacjami do premiera Anglii. "Musze ochłonąć" - powiedział.

Dziennik "Expressen" dodał w ostatnim komentarzu, że kiedy Szwecja w 2009 roku szukała nowego selekcjonera jednym z kandydatów był... Roy Hodgson, obecny trener Anglików.

Po przegranych meczach z Ukrainą (1:2) i Anglią (2:3) Szwecja straciła szanse na awans do ćwierćfinału ME, lecz swój ostatni mecz w grupie D rozegra z Francją 19 czerwca w Kijowie.

Zapytaj o licencje