statystyki

Euro 2012: Włosi od surowej krytyki po podziw dla Polski

skomentuj

Od krytyki, złośliwości, niechęci i wytykania opóźnień w przygotowaniach po zachwyt, podziw i uznanie - tak ewoluował w ciągu kilku lat stosunek włoskiej prasy i opinii publicznej do decyzji UEFA o przyznaniu Polsce wraz z Ukrainą organizacji Euro.

Publikacja: 6 czerwca 2012, 17:28 Aktualizacja: 6 czerwca 2012, 20:44

PGE Arena, stadion w Gdańsku.

źródło: Inne
autor: Dariusz Boczek, licencja: Creative Commons 3.0
PGE Arena, stadion w Gdańsku.

Polska jako organizator mistrzostw ma od wielu miesięcy we Włoszech znakomitą prasę, na łamach której ukazały się dziesiątki artykułów na temat znakomitego stanu gospodarki w dobie europejskiego kryzysu oraz sukcesów w przygotowaniach do rozgrywek. Największą zazdrość Włochów budzą cztery polskie stadiony na Euro, o jakich - podkreśla się - pogrążona w recesji Italia może tylko pomarzyć.

Dominowało przekonanie, że oba kraje nie zdążą z przygotowaniami

Początkowo często wyrażano opinię, że decyzja UEFA to wręcz skandal, bo dominowało przekonanie, że oba kraje dawnego bloku wschodniego nie zdążą z przygotowaniami. Wtedy, spekulowały niektóre media, ostatecznie organizacja mistrzostw zostanie przyznana jednak Włochom, które przegrały rywalizację z Polską i Ukrainą.

Wiele niechętnych Polsce i Ukrainie artykułów ukazało się na łamach "La Gazzetta dello Sport", która od początku oceniała, że była to niesłuszna decyzja. Zaraz po wyborze organizatorów, w kwietniu 2007 roku największy włoski dziennik sportowy stwierdził, że "wygrała druga kategoria".

"Wybrano parę debiutantów, reprezentujących drugą, jeśli nie trzecią kategorię europejskiego futbolu" - napisała wówczas gazeta.

Żal i irytacja wynikały z tego, że fakt, iż nie wybrano Italii uznano od razu za najpoważniejszą porażkę włoskiego sportu od czasu klęski, jaką było w 1996 roku odrzucenie kandydatury Rzymu na gospodarza olimpiady w 2004 r., przyznanej Atenom. Włosi, którzy zaledwie kilka miesięcy wcześniej wygrali mistrzostwa świata, uważali, że są pewnymi kandydatami do organizacji Euro 2012.

Tym większe było zatem rozgoryczenie, któremu towarzyszyło przeświadczenie, że spadną szanse na modernizację włoskich stadionów.

W początkowej fazie przygotowań w Polsce i na Ukrainie włoskie media wielokrotnie stawiały tezę, że organizacja mistrzostw zostanie odebrana dwóm krajom, ponieważ - jak podkreślono - nie zdążą z ukończeniem inwestycji, rozpoczętych w wielu przypadkach od zera.

Premiera Berlusconiego ogłosiło, że rozgrywki odbędą się we Włoszech i Francji

W czerwcu 2008 roku również krytyczne wobec decyzji UEFA "Il Giornale", wydawane przez rodzinę ówczesnego premiera Silvio Berlusconiego ogłosiło nawet, że rozgrywki odbędą się we Włoszech i Francji. Gazeta zapowiadała, że szef UEFA Michel Platini pojedzie na Ukrainę i oficjalnie przyjmie do wiadomości po wizytacji, że "niemożliwa jest organizacja Euro" w tym kraju oraz w Polsce.

Dziennik ten twierdził wtedy, że zdecydowano, iż inauguracja Euro 2012 odbędzie się w Rzymie, a finał w Paryżu.

W innym artykule "Il Giornale" wyraziło następującą opinię: "Przyznanie następnych europejskich mistrzostw Ukrainie i Polsce zamiast Włochom to skandal, ponieważ te dwa kraje, kończące już swój najlepszy czas w wymiarze ekonomicznym i strukturalnym, nie zdołają nigdy zrealizować planu inwestycji, zaprezentowanego UEFA".

Zwracając się do szefa federacji Michela Platiniego dziennik napisał: "Drogi Michelu, sytuacja na włoskich stadionach w tej chwili jest z całą pewnością lepsza od tej, którą znajdziemy w 2012 roku w krajach wybranych przypadkowo". Publicysta pytał: "A gdzie są obiekty na Ukrainie i w Polsce, na których rozegrane zostaną te wszystkie mecze?".

Czarny PR

Fala niechętnych komentarzy sprawiała wręcz wrażenie "czarnego PR" we Włoszech wobec przyszłych organizatorów.

"Corriere della Sera" odnotowało zaś irytację polskiego rządu w reakcji na kolejne spekulacje włoskiej prasy o możliwości odebrania organizacji rozgrywek.

Znacznie mniej boleśnie, z większym spokojem Włochy przeżyły następną porażkę - z Francją o organizację mistrzostw Europy w 2016 roku.

Zdecydowany przełom w tonie komentarzy nastąpił w 2011 roku, gdy spekulacjom i zarzutom dotyczącym opóźnień miejsca zaczął ustępować rosnący entuzjazm wysłanników włoskich mediów, którzy w relacjach z Polski kładli nacisk na coraz bardziej widoczne rezultaty imponującego tempa przygotowań.

Zdanie zmieniła także "La Gazzetta dello Sport", która bardzo pochwaliła Polskę w artykule, opublikowanym w czerwcu zeszłego roku. Specjalny wysłannik dziennika po wizycie w polskich i ukraińskich miastach zauważył, że poprawiła się również sytuacja na Ukrainie, choć - dodał - jest ona w tyle za Polską.

Autor relacji stwierdził wtedy: "Jest trochę kłopotów ze stanem dróg, ale ten, kto odwiedził RPA w czasie rozgrywek Pucharu Konfederacji w 2009 roku na rok przed Mundialem wie, że na 12 miesięcy przed tak wielką imprezą jest jeszcze dużo do zrobienia". Gazeta podkreśliła: "A to nie oznacza, że rozgrywki nie zostaną zorganizowane jak najlepiej". W jej ocenie w porównaniu z RPA "Polska jest lata świetlne naprzód".

W listopadzie entuzjastyczny reportaż z Warszawy ukazał się na łamach "La Repubblica"

Jego autor stwierdził, że Polska postawiła na wielką szansę, jaką jest Euro i dlatego zamieniła się w wielki plac budowy. Włoski publicysta dodał, że dla "lokomotywy nowej Europy" ta sportowa impreza to "zarazem szansa, jak i ryzyko". "Lecz liberalny rząd Donalda Tuska stawiaj na tę wielką okazję: w rekordowym czasie odnowić miasta i stworzyć nowoczesną infrastrukturę"- zaznaczył autor.

Jego zdaniem Polska poszła za przykładem kanclerz Niemiec Angeli Merkel przed Mundialem w 2006 roku i burmistrza Londynu Borisa Johnsona przed olimpiadą 2012, by - jak to ujął - zbudować "cool Poland" i pokazać kraj światu. "To śmiałe zadanie" - ocenił wysłannik Andrea Tarquini. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, stwierdził, mistrzostwa Europy sprawią, że polskie PKB wzrośnie o 7,6 miliarda euro.

Wizerunek "dobrej" Polski i "złej" Ukrainy

Gdy w Europie zaczęła narastać dyskusja na temat losu uwięzionej byłej premier Julii Tymoszenko i rozważano możliwość bojkotu ukraińskiej części Euro, w mediach włoskich powstał wizerunek "dobrej", świetnie przygotowanej Polski i "złej", łamiącej demokratyczne zasady Ukrainy.

Okazją do złożenia gratulacji Polsce, jako organizatorowi mistrzostw, była wizyta premiera Donalda Tuska pod koniec maja w Rzymie.

1 czerwca kolejny bardzo przychylny artykuł zamieszczono w weekendowym dodatku do "La Repubblica" - "Venerdi". Na jego łamach zwrócono uwagę na "ultranowoczesne" stadiony piłkarskie w "najbardziej nowoczesnym, kwitnącym i dynamicznym kraju nowego Wschodu". Autor artykułu nazwał Polskę "europejską Koreą Południową, której gospodarka pędzi szybciej niż niemiecka lokomotywa".

Kilka dni później ten sam rzymski dziennik zamieścił artykuł o obiektach sportowych w Polsce pod wielce znaczącym tytułem: "Droga Italio, oto jak wyglądają stadiony".

Stadiony w Poznaniu i w Gdańsku, na których zagra włoska reprezentacja, uznano za "wzorcowe". Relacja pełna jest wyraźnych aluzji do tego, jak wiele wciąż brakuje obiektom we Włoszech.

Zapytaj o licencje