statystyki

"FT": Byli przywódcy europejscy zaprzeczają, by brali pieniądze od Manaforta

skomentuj
Byli przywódcy europejscy, w tym były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski, zaprzeczają, jakoby w latach 2012-2013 mieli być opłacani przez Paula Manaforta za lobbowanie na rzecz zbliżenia Ukrainy do UE - pisze poniedziałkowy "Financial Times".

Publikacja: 26 lutego 2018, 11:15 Aktualizacja: 26 lutego 2018, 11:25

Amerykański specjalny prokurator Robert Mueller prowadzący śledztwo w sprawie tzw. Russiagate oskarżył w piątek Manaforta, byłego szefa sztabu wyborczego prezydenta Donalda Trumpa o to, że jako konsultant polityczny koordynował i finansował w latach 2012-2013 tajną kampanię, w ramach której opłacał byłych przywódców europejskich za lobbowanie na rzecz zbliżenia Ukrainy do UE. Prezydentem Ukrainy był wówczas Wiktor Janukowycz.

Formalnie Manafort oskarżany jest o złamanie amerykańskiego prawa, gdyż miał finansować działalność zagranicznych polityków przez konta bankowe w rajach podatkowych oraz nie dopełnił wymagań dotyczących notyfikacji o lobbowaniu na rzecz zagranicznego rządu.

Według prokuratora Muellera zadaniem tzw. Grupy Habsburg była poprawa wizerunku rządu Janukowycza, który w latach 2012-2013 dążył do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE, a krytykowany był w USA i UE za uwięzienie liderki ukraińskiej opozycji Julii Tymoszenko. Ostatecznie w listopadzie 2013 roku Janukowycz ogłosił, że nie podpisze umowy stowarzyszeniowej, co doprowadziło do masowych protestów i obalenia w lutym 2014 roku ukraińskiego prezydenta.

Wśród polityków, którzy łącznie mieli otrzymać od Manaforta ponad 2 mln euro w ramach tzw. Grupy Habsburg, jest były premier Włoch i były przewodniczący Komisji Europejskiej Romano Prodi, były kanclerz Austrii Alfred Gusenbauer i były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski - pisze "Financial Times", powołując się na dokumenty złożone w resorcie sprawiedliwości USA, udostępnione gazecie e-maile oraz rozmowy z osobami zbliżonymi do sprawy.

Jak pisze dziennik, wszyscy politycy zaprzeczyli działaniom niezgodnym z prawem, twierdząc, że mieli bardzo zdawkowy kontakt z Manafortem lub nie mieli go wcale. Wszyscy zaprzeczyli też, jakoby mieli otrzymywać bezpośrednio od niego pieniądze.

"FT" cytuje wypowiedź Kwaśniewskiego dla portalu Onet, w której były prezydent twierdzi, że spotkał się z Manafortem kilka razy w sprawie Tymoszenko, ale nie miał z nim "układów finansowych czy politycznych".

Prodi utrzymuje, że płacono mu jedynie za wykłady w stolicach europejskich, które miały na celu promowanie "coraz bliższego związku między Ukrainą a UE" i zaprzecza uczestniczeniu w jakimkolwiek tajemnym lobby - podaje "FT".

Gusenbauer, który według rzeczniczki Prodiego był koordynatorem całej akcji, przyznał, że lobbował na rzecz ówczesnych prorosyjskich władz Ukrainy, ale powiedział wiedeńskiemu dziennikowi "Die Presse", że płaciła mu "amerykańska lub angielska firma", a o zaangażowaniu w sprawę Manaforta nie ma żadnej wiedzy.

Podczas gdy prokuratorzy amerykańscy skupieni są na wątku Manaforta, domniemany układ z udziałem europejskich polityków stawia pytania o sposób prowadzenia działalności lobbystycznej w Brukseli - komentuje "FT". Według aktywistów na rzecz dobrych praktyk przedstawione zarzuty uwydatniają luki w prawie UE i zasługują na głębszą analizę. (PAP)

Zapytaj o licencje