Jak podkreśla jeden z polskich dyplomatów, projekt Komisji opublikowany 31 grudnia ub.r. był dla Polski korzystny, bo uwzględnił gaz i energię nuklearną. Przez cały styczeń trwały konsultacje w jego sprawie i były obawy, że dobre zapisy mogą zostać w ich toku usunięte.

„Rezultat tych prac jest dla nas bardzo dobry. Do wyjściowej propozycji dodaliśmy nasze poprawki i duża część została uwzględniona. To zmiany techniczne, ale bardzo ważne dla polskiej energetyki” – wskazał rozmówca.

Źródło wskazało, że zmiany te zakładają m.in. „odejście od celów redukcyjnych”. „Na naszą korzyść zmodyfikowano cały szereg technicznych kryteriów, na bazie których mają funkcjonować elektrownie gazowe. Wydaje się, że Komisja Europejska właściwie oceniła sytuację, że aby realizować cele klimatyczne, musimy we właściwy sposób uwzględnić gaz i energię nuklearną” – dodało.

Reklama

Z informacji PAP wynika, że w toku konsultacji wyeliminowano stopnie pośrednie co do udziału gazów niskoemisyjnych i odnawialnych (30 proc. w 2026 r. i 55 proc. w 2030 r.). Wymagane jest jedynie pełne przejście na nie do końca 2035 r.

Wprowadzono wymóg dotyczący zastępowania bardziej emisyjnych źródeł, który dotyczy teraz działalności, a nie instalacji, co potencjalnie pozwalać może – jak wskazuje polska dyplomacja - na szersze rozumienie (w kontekście całego systemu, jak postulowała Polska, a niekoniecznie jako bezpośrednie zastępowanie instalacji w tej samej lokalizacji przez to samo przedsiębiorstwo).

KE ma przedstawić ostateczną wersję projektu w środę.

Pod koniec 2021 roku Komisja opublikowała wstępny projekt taksonomii, w którym zaproponowała zaklasyfikowanie energii nuklearnej oraz gazu ziemnego jako "zielonych" źródeł energii. Oznacza to, że na inwestycje w te źródła będzie można pozyskać środki od UE i na rynkach finansowych.

Unia Europejska importuje około 3/4 konsumowanego przez siebie gazu ziemnego, z czego większość pochodzi z Rosji. Wobec kryzysu energetycznego w UE niektóre kraje członkowskie zaczęły zarzucać Rosji sztuczne pompowanie cen gazu i opowiadać się za przyśpieszeniem odejścia od importu tego surowca na rzecz energii odnawialnej.

Klasyfikacja KE musi zostać przyjęta przez większość państw członkowskich oraz członków Parlamentu Europejskiego. Zdaniem unijnych dyplomatów tekst prawdopodobnie uzyska poparcie większości rządów, ale uznanie energii nuklearnej i gazu za "zielone" jest krytykowane przez organizacje ochrony środowiska.

Łukasz Osiński (PAP)