Jako poseł opozycji minister Tchórzewski zapowiadał odkupienie od CVC dostarczyciela prądu do sieci kolejowej
Do krytykowanej przez PiS prywatyzacji energetycznej spółki kolejowej PKP Energetyka doszło w 2015 r., krótko przed wyborami parlamentarnymi. Wartość transakcji – 1,965 mld zł (po odjęciu długu spółki 1,41 mld zł). Kupujący – CVC Capital Partners, zarejestrowany w Luksemburgu amerykański fundusz inwestycyjny. W Polsce znany z kontroli nad siecią Żabka, a ostatnio z nawiązania współpracy i wsparcia uczelni o. Tadeusza Rydzyka. W 2016 r. na wniosek PKP sprawa prywatyzacji PKP Energetyki trafiła do sądu. Z naszych informacji wynika, że mimo zapowiedzi z kampanii wyborczej PiS i mimo repolonizacji aktywów energetycznych (PGE kupiła je od EDF, Enea od Engie, w planie jest przejęcie innogy przez PGE) PKP Energetyka pozostanie w prywatnych rękach. – Ze względu na dobre relacje z USA – twierdzą nasi rozmówcy. „Fakt” napisał niedawno, że w tej sprawie interweniowała amerykańska ambasador Georgette Mosbacher, która według informatorów tej gazety powiedziała, że „mamy się od PKP Energetyka… odczepić”.
Wychodzi na to, że skutecznie, bo 18 lutego minister infrastruktury rozwiązał zespół, który zajmował się badaniem prywatyzacji PKP Energetyka.
Zapytaliśmy CVC, czy są prowadzone rozmowy w sprawie powrotu PKP Energetyka w polskie ręce i czy ich brak ma jakiś związek ze współpracą CVC i o. Rydzyka. Carsten Huwendiek z CVC Partners Capitals poinformował nas, że fundusz odmawia komentarza.
Reklama
Zapytaliśmy więc o sprawę resort energii. Czemu właśnie to ministerstwo? Bo jego wiceszefem jest Tadeusz Skobel, od 2004 do 2015 r. prezes PKP Energetyka. Minister Krzysztof Tchórzewski, który też pracował w tej spółce, był jednym z największych przeciwników jej prywatyzacji. W interpelacjach i wystąpieniach sejmowych podkreślał, że nowy właściciel będzie się kierował własnym interesem, a nie strategią rozwoju kolejowego.
„Decyzją władz lub pracowników (przy złej woli) PKP Energetyki można w każdej chwili zatrzymać ruch kolejowy na dowolny czas, a uzasadnienie przyczyny tej decyzji jest w rękach PKP Energetyki” – pisał w interpelacji z maja 2015 r. do ówczesnej premier Ewy Kopacz.

Reklama
Nowi właściciele wytknęli mu własne interesy, bo w spółce zatrudniony został jego syn. Tchórzewski nazwał to „zachowaniem niestosownym i niezbyt kulturalnym”.
Obecny minister zwracał też uwagę na to, że transakcja odbywa się przez spółkę zależną z kapitałem 5 tys. zł.
„Odnosząc się do pana bezpodstawnych oskarżeń wyjaśniam, że większość transakcji realizowanych przez inwestorów zagranicznych jest realizowana z wykorzystaniem spółek celowych. (…) Zakładam, że Pana doświadczenie życiowe pozwoli zrozumieć sensowność tego rozwiązania i zmienić zdanie, że tylko gangsterzy i wywiady korzystają z takich rozwiązań” – pisał w liście 17 lipca 2015 r. do Tchórzewskiego István Szöke, partner CVC odpowiedzialny za Europę Środkowo-Wschodnią.
Resort odpowiedział nam, że minister podtrzymuje stanowisko, iż błędem była prywatyzacja tej spółki. Ale mimo fali krytyki w 2015 r. PKP Energetyka dziś wciąż działa pod szyldem CVC. Dlaczego? Tego nie udało się nam dowiedzieć.
– W ocenie PKP transakcja prywatyzacyjna została dokonana z naruszeniem prawa i wnioskujemy o uznanie jej za nieważną. Sprawa jest w sądzie cywilnym – mówi nam Michał Stilger, rzecznik spółki.
A co na to PKP Energetyka? Pokazuje nam dane od 2015 r., w tym m.in. dziesięciokrotnie mniejszą liczbę awarii sieci trakcyjnej. Spadła ona z ponad 300 rocznie (2015 r.) do 30 (2018 r.)
Jej przedstawiciele mówią nam, że mierzą się z tymi samymi problemami co pozostali energetycy, a mianowicie z ustawą o cenach prądu zamrażającą stawki na ubiegłorocznym poziomie. Senat właśnie przyjął nowelizację, ale wszyscy czekają na akty wykonawcze.
– Zależy nam na zapewnieniu naszym klientom bezpiecznego systemu dostaw energii z gwarancją przewidywalnej ceny, dlatego też 90 proc. energii jest sprzedawana w ramach wieloletnich i indywidualnie negocjowanych kontraktów – wyjaśnia Katarzyna Koper, dyrektor biura relacji zewnętrznych PKP Energetyka. W przypadku przewoźników kolejowych cennik nie był zmieniany od 2012 r. Do czasu.
– PKP Intercity i PKP Energetyka podpisały w grudniu 2018 r. dwuletnią umowę sprzedaży energii elektrycznej trakcyjnej i usługi jej dystrybucji niezbędnej do prowadzenia działalności przewozowej przez PKP Intercity. Cena była negocjowana w ramach procedury zakupowej z PKP Energetyką. Obowiązująca stawka jest o 38 proc. wyższa od zeszłorocznej. Ulegnie zmianie po zamknięciu procedury legislacyjnej nowelizacji ustawy o cenach energii i wprowadzeniu rozporządzeń – mówi Agnieszka Serbeńska, rzeczniczka PKP Intercity.
PKP chce uznania transakcji za nieważną. Sprawa jest w sądzie