Uproszczony postulat podniesienia wieku emerytalnego w celu sprostania wyzwaniom demograficznym jest błędny z ludzkiego punktu widzenia i szczerze mówiąc, zbyteczny w kategoriach ekonomicznych. Nie mam zamiaru przedstawiać danych demograficznych, które są dobrze znane czytelnikom tej gazety. Wystarczy powiedzieć, że rok 2050 jest generalnie uważany za demograficzny dzień sądu ostatecznego.
Wracałem niedawno do domu po wykładzie z ekonomii, który odbył się w ciepłej i wygodnej sali dla grupy miłych i bystrych studentów. Padał grad i było zimno, ale co tam! Przechodząc obok tonącego w błocie placu budowy metra przy rondzie ONZ w centrum Warszawy, zwróciłem uwagę na pewnego robotnika, który miał około 55 lat. Był ubrudzony, zmęczony i wyraźnie było mu zimno. Prawdopodobnie czekało go jeszcze wiele godzin pracy, a poruszał się równie mozolnie jak polscy żołnierze podczas odwrotu spod Moskwy. Co to ma wspólnego z wiekiem emerytalnym? Bardzo wiele, ponieważ ja będę szczęśliwy mogąc pracować do 70-tki, a on będzie miał szczęście, jeżeli dociągnie do 60 lat, nie mówiąc już o 65.
Dlatego uproszczony postulat podniesienia wieku emerytalnego w celu sprostania wyzwaniom demograficznym jest błędny z ludzkiego punktu widzenia i szczerze mówiąc, zbyteczny w kategoriach ekonomicznych. Nie mam zamiaru przedstawiać danych demograficznych, które są dobrze znane czytelnikom tej gazety. Wystarczy powiedzieć, że rok 2050 jest generalnie uważany za demograficzny dzień sądu ostatecznego.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.