« Powrót do artykułu

Uniwersytet Warszawski szukał pracownika: 1000 zł wynagrodzenia za znajomość sześciu języków obcych

Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego poszukiwał doktoranta do udziale w projekcie badawczym. Kandydat musi znać sześć języków obcych i może liczyć na 1000 zł wynagrodzenia.

Ogłoszenie UW

żródło: Inne

Ogłoszenie UW

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (62)

  • ANTEK(2016-02-04 14:18) Zgłoś naruszenie 1805

    CZY CZYTAJĄC TAKIE OGŁOSZENIA MOŻNA POWIEDZIEĆ O POLSCE ŻE TO JEST KRAJ ZACHĘCAJACY MŁODYCH LUDZI DO POZOSTANIA W NIM?

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Aś Aś(2016-02-04 14:53) Zgłoś naruszenie 1607

    Jestem doktorantką. Może znam tylko dwa języki, ale jestem kierownikiem grantu (tzn. że muszę zajmować się zarówno sprawami naukowymi jak i administracyjnymi). To nie jest praca etatowa (zresztą uczelnia nie zgodziła się na umowę o pracę tylko zlecenie), bo o projekcie myślisz i robisz przez całą dobę. Otrzymuję ok. 800 pln na tzw. rękę. Ustaliłam taką pensję, bo w poprzednim konkursie ustalając całkiem racjonalną i przyzwoitą nie wygrałam. A recenzenci ostro mnie skrytykowali za nieracjonalny budżet. Aktualnie czuję się więźniem sytuacji, bo projekt trzeba zrealizować. Już nie wspominam o motywacji do pracy i szczerze mówiąc jest to mój ostatni gest w stronę nauki. Kończąc grant odchodzę. Żałuję podjęcia się pracy nad doktoratem. Zmarnowałam kilka lat mojego życia. W tym czasie mogłam pójść do regularnej pracy z normalnymi dochodami, bo mam kwalifikacje i umiejętności. Swoją drogą gdyby nie one to nie wiem jakbym przeżyła do tzw. pierwszego. Największym utrudnieniem jest fakt, że jestem matką. Jako bezdzietna mogłabym pocierpieć na zupkach chińskich i zrobić tzw. "karierę naukową". Gdzie stanowisko prędzej otrzyma kolega bądź koleżanka, którą szef "lubi" bardziej niż zazwyczaj to z pracownikami bywa. Ale mając rodzinę mam "trochę" inne wydatki. To sobie ponarzekałam:) Jeszcze tylko pół roku grantu! jupi!

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • nev(2016-02-04 16:38) Zgłoś naruszenie 1108

    Lepiej sobie dwójkę dzieci zrobić ;-)

    Odpowiedz
  • Marek (2016-02-04 18:07) Zgłoś naruszenie 680

    Ciekawe ktory profesor zna chociaz dwa jezyki obce.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • chory Kraj na wieki.....(2016-02-04 14:38) Zgłoś naruszenie 554

    Nic i nikt tego nie zmieni...... Na szczęscie większość mojej rodziny wyemigrowała i ta wiekszosć osiągneła sukces...... nawet ci co rzucili studia są w lepszej sytuacji niż tu

    Odpowiedz
  • Doktorant wyprowadzony z równowagi(2016-02-04 16:12) Zgłoś naruszenie 463

    Niech sobie te 1000 zł wsadzą w d...

    Odpowiedz
  • Marzena Wojtczak(2016-02-04 17:11) Zgłoś naruszenie 373

    To nie jest zależne ani od uczelni, ani od kierownika projektu. Kwota wynagrodzenia w wysokości 1000 zł jest kwotą odgórnie wprowadzoną w konkursie Sonata przez Narodowe Centrum Nauki, czyli innymi słowy więcej się nie da (co więcej wydział ani kierownik dać więcej nie mogą, bo umowa z NCN zastrzega, że projekt nie będzie finansowany z innych źródeł). Tutaj link do zasad dot. wysokości wynagrodzeń w Sonacie (o ile sam kierownik jest zatrudniony przy projekcie) https://www.ncn.gov.pl/.../2015.../wynagrodzenia-dodatkowe Po drugie, praca przy projekcie dla doktoranta nie może mieć charakteru „pełnego etatu”. To oczywiste, że taki kandydat oprócz pracy przy grancie, za którą będzie otrzymywał wspomniane wynagrodzenie w wysokości 1000 zł musi mieć czas na wykonywanie swoich głównych zadań, czyli pisanie doktoratu, ew. dydaktykę itp (za co albo dostaje stypendium, albo odrębne wynagrodzenie). Co sprawia, że praca przy projekcie będzie również miała ograniczony wymiar godzinowy (ok. 10h/tydzień). Jeżeli w końcu chodzi o wymagania dotyczące języków, być może dla osób nie znających materii wydadzą się wyśrubowane, ale w rzeczywistości tej dziedziny nauki tak nie jest. Inskrypcje są po grecku i łacinie, więc nie znając tych języków, po prostu nie da się ich badać. Znajomość bierna czterech języków kongresowych w stopniu umożliwiającym czytanie jest absolutnym standardem wśród osób zajmujących się historią starożytną. To sprawia, że osoba decydującą się na przygotowanie doktoratu w tej materii już zna wspomniane języki na tyle, aby móc się nimi w pracy posługiwać. Co więcej literatura przedmiotu jest językach: angielskim, włoskim, niemieckim i francuskim i tego też przeskoczyć się nie da. Co nie zmienia faktu, że oczywiście byłoby wspaniale, żeby doktoranci zarabiali więcej. Szczególnie, że za pracę przy swoim własnym projekcie badawczym w ramach konkursu Preludium mogą pobierać wynagrodzenie w wysokości max. 1000 zł (gdzie zajmują stanowisko kierownika projektu, znowu limit ustalony przez NCN). Te problemy były już przedmiotem dyskusji, natomiast NCN zajął wtedy stanowisko, że doktoranci nie powinni z grantów czynić swojego głównego źródła dochodu (sic!). Gazeta Prawna oraz inne gazety i portale pisały w zeszłym roku o tych zmianach w ramach finansowania grantów.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • ingie(2016-02-04 15:45) Zgłoś naruszenie 345

    To nie do końca wina UW, ale Narodowego Centrum Nauki i warunków przyznawania grantów: https://www.ncn.gov.pl/sites/default/files/pliki/uchwaly-rady/2015/2015_09_10_koszty_w_projektach_NCN.pdf Nawet mieliśmy demonstrację w tej sprawie: http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,18175053,Preludium_do_smierci_nauki__Protest_doktorantow_pod.html

    Odpowiedz
  • Krzysztof K.(2016-02-04 21:06) Zgłoś naruszenie 262

    Moim zdaniem wytlumaczenie tego ogloszenia jest proste i niestety jeszcze bardziej przykre niz niska stawka pracy. Jakis profesor wygral grant, do ktorego potrzebuje wspolpracownikow. Chcialby zaproponowac stanowisko swojemu studentowi, ale nie moze tak po prostu go zatrudnic - trzeba zrobic konkurs. Co sie w takiej sytuacji robi? Wymyslasz taka rekrutacje, gdzie nikt inny oprocz preferowanego kandydata nie spelni wymogow formalnych wziecia udzialu w rekrutacji. Dzieki temu wygrywa ten kto mial wygrac a ogloszenie o prace wyglada absurdalnie. Niestety jezeli przejzymy Biuro Informacji Publicznej to tego typu absurdalnych konkursow jest na peczki, bo - jak latwo wywnioskowac z dowodow - malo kto w administracji publicznej czy panstwowym szkolnictwie robi uczciwa rekrutacje. Pozdrowienia od polskich naukowcow pracujacych za granica!

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Lol(2016-02-04 17:07) Zgłoś naruszenie 222

    Musiałem przeczytać dwa razy post pani z UW żeby go zrozumieć. Prac. B. Każdy wyraz to skrót. Jak dziecko z gimnazjum. To się wtedy rozbija na dwa tweety.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Mira(2016-02-04 19:39) Zgłoś naruszenie 1914

    Taka płaca to żart, po studiach (dwa języki obce) zaczęłam pracę w korporacji, po 6 latach zarabiam około 10 tys. zł. miesięcznie, warunki pracy świetne, nieograniczona możliwość rozwoju. mam 2 dzieci, myślę o trzecim, firma dba o matki i dzieci. Razem z mężem spłaciliśmy właśnie mieszkanie 78m2 w Krk., teraz wybieramy dziełkę w czystym miejscu na dom :)

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • zgroza co oni wyczyniaja(2016-02-04 23:04) Zgłoś naruszenie 152

    za pracę 1 tys,. a za leżenie i zrobienie dziecka 500 zł, oto porąbany kraj

    Odpowiedz
  • Karol(2016-02-05 01:12) Zgłoś naruszenie 140

    To jest masakra. Ja ledwo z licencjatem w Norwegii za 2 godziny pracy dziennie zarabiam 10 razy więcej... jak można tak traktować wykształconych profesjonalistów?

    Odpowiedz
  • a mam to w dupie(2016-02-04 18:44) Zgłoś naruszenie 101

    kurewskie obyczaje a kraj tez chyba na k.

    Odpowiedz
  • nunulek(2016-02-04 19:11) Zgłoś naruszenie 101

    Tańczy , śpiewa , recytuje , daje dupy i gotuje . Co to ? Dla ułatwienia - jest okrągłe. Kółko Gospodyń Wiejskich !

    Odpowiedz
  • Az(2016-02-05 01:40) Zgłoś naruszenie 60

    Tyle to ja dostaje premii :)

    Odpowiedz
  • Sławek(2016-02-04 16:03) Zgłoś naruszenie 533

    Ja tam kocham Polskę! Pieniądze szczęścia nie dają a Uniwersytet Warszawski to najlepszy uniwerek w Polsce.

    Odpowiedz
  • michu(2016-02-04 19:33) Zgłoś naruszenie 50

    licealista z sasina juz zna 5 jezykow niech zatrudnia

    Odpowiedz
  • a(2016-02-04 16:15) Zgłoś naruszenie 536

    Jeśli ktoś chce pracować za takie pieniądze - proszę bardzo. Jeśli nie - prawdopodobnie podniosą stawkę. Na tym polega wolny rynek, że obie strony transakcji dogadają się ze sobą.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Marisa(2016-02-05 09:34) Zgłoś naruszenie 40

    A może płacili by tak 500 zł za jeden język

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!