« Powrót do artykułu

MEN obcina pieniądze na edukację domową

Resort edukacji zapewnia, że zmniejszenie o 40 procent subwencji na uczniów objętych edukacją domową nie zaszkodzi tej formie nauczania. Zgodnie z nowym rozporządzeniem, do szkół trafi na każde takie dziecko znacznie mniej pieniędzy. Rodzice i edukatorzy alarmują, że uderzy to w dzieci. MEN przekonuje, że nie ma potrzeby finansowania takich uczniów w pełnej wysokości.

Szkoła

żródło: ShutterStock

MEN wyjdzie z pomysłem, jak w nowych warunkach finansowych wesprzeć edukację domową?

statystyki

Komentarze (10)

  • moja oswiata(2015-12-23 21:34) Zgłoś naruszenie 83

    Kolejny szwindel w wydaniu władzy. Kolejny podział na dzieci gorsze i lepsze. W domyśle, dzieci uczęszczające do szkoły publicznej to "lepsze". Szybkie porównanie. Ogółem w kraju mamy ok. 3,5 mln. uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych. Natomiast uczniów tzw. edukacji domowej zaledwie 1,5-3 tysiące. Wynika z tego, że pani minister oświaty chce zabrać 80% dotacji garstce dzieci ED, żeby uzdrowić ogromną masę uczniów w całym kraju! To jawne łamanie Konstytucji RP, w której mówi się zrównaniu wszystkich w prawach i braku dyskryminacji. Gdyby odwrócić sposób wykonania tego rozporządzenia, tj, zabrać równo WSZYSTKIM, a nie tylko ED - koszt tego zaboru wynosiłby... 13 groszy miesięcznie na jednego ucznia szkoły publicznej. Jest w tym jednak ukryty cel, ponieważ w większości uczniów ED przygarniają małe szkoły, prowadzone najczęściej przez fundacje, stowarzyszenia i dyrektorów, którzy sami uczyli własne dzieci w domu. Dzięki wzajemnej współpracy uczniowie ED zyskiwali autentyczną bazę do nauki w domu, tak jakby uczyli się w szkole, a placówka miała z tego subwencje na utrzymanie budynku. Był to warunek przeżycia takiego obiektu, gdyż dotacje na dzieci stacjonarne były zbyt niskie. Jednak burmistrzom, wójtom i starostom bardzo się to nie podobało, bo w ten sposób tracili dzieci, które uczęszczały do małej szkoły przeznaczonej pierwotnie do likwidacji. W efekcie obecnego rozporządzenia (za 13 groszy!) proceder zamykania małych szkół stanie się jeszcze łatwiejszy, ponieważ organ prowadzący nie będzie w stanie utrzymać placówki przy tak drastycznych cięciach. To się nazywa "wygłuszanie kraju", a nie żadne "urealnienie" kwot. Należy się zatem spodziewać, że w następnym roku zamkniętych zostanie kolejnych 500 małych placówek w kraju. A dzieci zostaną wyeksmitowane do jakiegoś gminnego kołchozu, w którym i tak ciasnota jest przysłowiowym gwoździem do trumny publicznej oświaty. Nikt przy zdrowych zmysłach nie przyjmie do wiadomości faktu takiego obcinania finansów, przy zerowych działaniach w kwestii np. zabrania "karty nauczyciela", za dobrą monetę. W dalszym ciągu więc obowiązuje hasło: "Albo szkoła publiczna, albo śmierć!"

    Odpowiedz
  • lolek(2015-12-23 15:59) Zgłoś naruszenie 514

    bo musi Iść na dzieciorobów Elbanowskich !!!

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • PiS(2015-12-23 19:03) Zgłoś naruszenie 43

    #dobrazmiana :-(

    Odpowiedz
  • także rodzic(2016-01-04 16:57) Zgłoś naruszenie 41

    straszna afera się zrobiła po obniżeniu subwencji na dzieci uczące się w domu. Szkoda, że nikt nie pisze o szkołach, które żyją z tej subwencji, właściwie nie mając uczniów na co dzień. Zorganizowanie egzaminu dwa razy do roku jest raczej dużo mniejszym obciążeniem finansowym dla szkoły niż codzienna edukacja. Profesor Śliwerski chyba upadł na głowę przyłączając się do tej ogólnopolskiej (czy aby na pewno?) histerii. "Rodzice, których dzieci realizują obowiązek szkolny w domu są przerażeni drastycznymi cięciami subwencji na ten cel..." - przecież rodzice nie dostają pieniędzy na kształcenie dzieci w domu, nie widzą ani jednej złotówki więc skąd nagle takie protesty? Kto kogo na to nakręcił? Zdaje się, że najwięcej do stracenia mają szkoły niepubliczne, które zaczęły się w tym, czyli w nieposiadaniu uczniów, specjalizować ...

    Odpowiedz
  • przedszkolanka(2015-12-23 18:03) Zgłoś naruszenie 33

    Szkoda, bardzo źle się stało. Pieniądze do rodziców po prostu nie trafią.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Ja(2015-12-24 12:39) Zgłoś naruszenie 22

    Skandal!

    Odpowiedz
  • panMarek(2015-12-25 15:38) Zgłoś naruszenie 24

    Chodzi więc o to, że szkoły brały 100% za dziecko które uczyli rodzice w domu. Teraz ma to być 40% choć powinno być 0% a te 100% powinny wrócić do rodziców za ich pracę i ich koszty. Tak to wygląda "sprawiedliwość społeczna" a wszyscy jej wyznawcy - najdelikatniej mówiąc - to idioci.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!