« Powrót do artykułu

Zmierzamy ku edukacyjnej katastrofie. Sowietyzację zastąpiła amerykanizacja

Zmierzamy ku katastrofie. W PRL była sowietyzacja, dziś jest amerykanizacja w szczególnie uległy sposób. Choć akurat w Stanach Zjednoczonych już zrozumieli, że to ślepa uliczka, i odchodzą od testów. Testy nie mierzą głębi wiedzy i jej zakresu, ale powierzchowne umiejętności i kompetencje. Tymczasem wiedza uczniów jest wynikiem nie tylko pracy nauczyciela z uczniami, ale także ich samokształcenia, umiejętności i samodzielności uczenia się, a przede wszystkim jest uwarunkowana pozycją społeczno-ekonomiczną środowiska rodzinnego uczniów, zwłaszcza wykształceniem ich rodziców - mówi Bogusław Śliwerski.

Bogusław Śliwerski

autor: Fot. Małgorzata Kujawka Agencja Gazetażródło: Agencja Gazeta

Bogusław Śliwerski, przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, członek Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów. Profesor nauk humanistycznych Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej i Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (66)

  • stalker67(2015-05-19 10:15) Zgłoś naruszenie 30

    O serio? No to rychło w czas ta refleksja, ja - pracując w edukacji na różnych szczeblach od ponad 25 lat tezę tę powtarzam od lat dwudziestu... Zresztą to nic nowego, bodajże Zajdel w jednej ze swoich książek stwierdził "skoro wszyscy mieli kończyć studia, trzeba było tak obniżyć ich poziom, by wszyscy mogli je kończyć".

    Odpowiedz
  • mp(2013-05-18 23:12) Zgłoś naruszenie 10

    Nie ufałbym temu panu. pracowałem 11 lat w środowisku nauczycielskim dwie podstawowe bzdury o których mówi to to że łatwo zwolnić nauczyciela - nauczyciela chroni karta nauczyciela tak mocno że łatwiej jest zamknąć szkołę niż go zwolnić.
    Druga bzdura to że nauczyciel dyplomowany jest bardzo pożądany w szkołach - Dyrektor częściej woli zatrudnić dwóch stażystów niż jednego dyplomowanego - ponieważ to kosztuje tyle samo. Pan roztacza wizje w stylu z widoku uczelni które kompletnie nie orientują się na poziomie realiów szkół podstawowych i tylko ślizga się po teoretycznych zagadnieniach o których większość wie jedynie z doświadczeń własnego dziecka w szkole.
    Fakt ten kraj jest pełen specjalistów - księży którzy wiedzą wszystko o poczęciu, loserów z giełdy którzy są niesamowitymi specjalistami i consultantami w branży finansowej, szkoleniowcami o wysokich predyspozycjach nadanych poprzez otrzymane środki z Unii na przejedzenie kasy na szkoleniach (na lunche i inne pierdoły) dziś jak nigdy trudniej znaleźć prawdziwą jakość we wszystkim.

    Odpowiedz
  • wojo(2013-05-16 20:04) Zgłoś naruszenie 10

    Panie profesorze:) Sowietyzacja doprowadziła do wzrostu poziomu świadomości obywatelskiej! Tysiąclatki zamyka demokratyczny rząd! Pseudoreformator Sawicki dalej rządzi i rozbraja:( CK, RG , PAKa itp. urzędy postsowieckie i dalej się umacniają! Czy Pan tam gdzieś nie uczestniczy w tych "przemianach"? Czy może warto zrzec się apanaży i powiedzieć BASTA! Może przynajmniej w szkolnictwie wyższym powiemy dosyć gronostajowców! Dosyć wydawania naszych publicznych pieniędzy na szkółki niedzielne. Hasło: jedno województwo - jeden uniwersytet! To moje credo:)

    Odpowiedz
  • Bronisław Rocławski(2013-05-27 19:00) Zgłoś naruszenie 10

    Szanowny Panie Profesorze, podziwiam Pana zaangażowanie, szanuję poglądy, ale pytam Pana, dlaczego tak mało napisał Pan o wyższych uczelniach, w których kształci się (tak jest w nazwie specjalności: nauczanie początkowe, nauczanie wczesnoszkolne). Tym nazwom specjalności towarzyszy często logopedia, a więc mamy: edukacja wczesnoszkolna z logopedią. Logopedia jest tu "wabiem", który ma pomóc w rekrutacji na specjalność, a właściwie to na kierunek studiów, czyli na pedagogikę. Pan w tym cyrku "kształcącym" nauczycieli pracuje, może sądzi Pan, jak wielu Pana kolegów i koleżanek, że dobrze przygotowujecie nauczycieli do zawodu. Przemierzam Polskę wzdłuż i wszerz od wielu lat. Mam bliski kontakt z nauczycielami wychowania przedszkolnego i nauczania początkowego. Oni nie mają elementarnej wiedzy i umiejętności, jakie są potrzebne, aby uczyć dzieci mówić, czytać i pisać. Nie są w stanie nauczyć ortografii, także matematyki. Winę za stan naszej oświaty ponoszą w dużym zakresie politycy, ale to są absolwenci uczelni. W szkole przeważa zdecydowanie ogłupianie dzieci i także demoralizowanie. Taką wiedzę i umiejętności wynosza ci nauczyciele z uczelni. Winę za stan polskiej oświaty ponoszą wyższe uczelnie, które biernie przyglądają się wszystkiemu. Dlaczego Pan Profesor nie zwoła uczonych, którzy myślą podobnie jak Pan i nie zaproponuje im wspólne, obywatelskie działanie na rzecz zmian w polskiej oświacie. Czeka Pan na kogoś, czy liczy Pan, że przybędzie jakiś Hugo Kołłątaj i przepędzi to towarzystwo groszorobów, tę "piątą kolumnę" .

    Odpowiedz
  • sam12(2015-05-19 02:51) Zgłoś naruszenie 10

    Informacja ze w USA odchodzi sie od testow jest bledna. To zalezy od stanu i miasta, ale generalnie testy takie jak SAT lub ACT (po liceum) sa obowiazkowe do przyjecia na studia licencjackie, a testy takie jak GRE lub GMAT obowiazkowe do przyjscia na studia magisterskie. W stanie NJ, kazdego roku wszyscy uczniowie sa testowani w kwietniu w obowiazkowym NJASK, a w tym roku dodano jeszcze jeden test PARC ktorego druga czesc wlasnie jutro bedzie bral moj syn. USA testami stoi, jest to zrodlo informacji o poziomie wiedzy uczniow i zdolnosci nauczycieli. Bardzo dobre colege i uniwesytety wymagaja od licealistow wiecej niz tylko SAT czy ACT, czyli dodatkowo SATSubjectTests np. SAT Biology, SAT World History, SAT Chemistry etc. i inne. Nie zgadzam sie calkowicie ze wprowadzenie testow jest zle. To prawda ze "uczy sie pod testy" ale gdy testy sa na wysokim poziomie, wiele dzieci w ten sposob uczy sie materialu ktorego by im nie zalezalo sie inaczej nauczyc. Moja corka wziela np. w tym roku pre-SAT i od razu wie musi wiecejsie uczyc geometrii i algebry bo wyszly slabo. Jezeli chcesz wiedziec gdzie twoje dziecko ma zaleglosci, albo czego nie umie, test ci to pokarze. Z tego co widze nauczanie amerykansie generalnie jest bardzo praktyczne; dzieci ucza sie umiejetnosci (skills) bardziej niz materialu (content), i podkresla sie kreatywnosc i individualnosc, pomimo testow.

    Odpowiedz
  • ggg1(2015-05-20 21:52) Zgłoś naruszenie 11

    Fajny artykuł ale sotatni akapit to bzdura totalna.Rodzice w Polsce nie chcą żeby ich dzieci pogłebiały wiedze tylko mieli dobre oceny do łdanej średniej. Niewileu rodziców 30% maks, chce żeby szkoła relanie przygotowała dziecko do czekajacych ich dzieci wyzwań. Reszta chce aby uczeń minimalnym wysiłkiem miał dobrą średnia. Problem edukacji dotyczy również rodziców którzy albo mają za mało czau dla swoich dzieci albo nie chce się im pracować ze swojimi pociechami. A w szkole nauczyciele pokazują im że dziecko nie umie tego tamtego. Reaguja agresją i uważają że specjalnie nauczyciele sygnalizują im nieprawidlowości w postawie dzieck.

    Odpowiedz
  • mysza(2013-06-01 08:15) Zgłoś naruszenie 10

    Hitler uważał, że Polacy powinni być jedynie tanią siłą roboczą i jako tacy mają jedynie umieć trochę czytać, trochę pisać i liczyć do 10. Nasz niepodległy rząd właśnie wciela w życie zalecenia Adolfa H.
    Mnie wyrzucono z liceum, ponieważ dyrekcja stwierdziła, że jestem zbyt wymagająca i nie respektuję jej zaleceń, co do tego, żeby na języku polskim oglądać wyłącznie filmy. Jej zdaniem normalna lekcja to było maltretowanie uczniów. teraz uczę w szkole niepublicznej. Mogę uczyć, ale zarabiam 1580 zł i po opłaceniu mieszkania i mediów mam 160 zł na życie. Nie kupię za to jedzenia, a gdzie na książki, kino, teatr konieczne do samorozwoju? Poważnie mślę o emigracji. Za to, co zarabiam w Polsce nie jestem w stanie przeżyć.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Darek(2013-05-07 09:47) Zgłoś naruszenie 10

    Poziom nauczycieli, szczególnie na poziomie kształcenia gimnazjalnego i ponadgimnazjalnego, jest żenujący. Dlaczego? bo tą pracę dostaje się po znajomości. Nie ma naborów na nauczycieli, bo jest więcej chętnych niż wakatów. Za namową znajomego miałem skończyć roczny kurs pedagogiczny, aby uczyć przedmiotów zawodowych. Po trzecim weekendzie zrezygnowałem, ci ludzie mogliby się dowiedzieć więcej ode mnie niz ja od nich, a czarę goryczy przelał fakt, że niektórzy z nich nie radzili sobie z młodzieżą, a mnie uczyć chcieli. Pozostaję, przy nauce przedmiotów zawdowych studentów, gdzie nie potrzebuję "papierka", dla którego musiałbym poświęcić większość weekendów przez cały rok.

    Odpowiedz
  • ANNA(2015-05-18 17:06) Zgłoś naruszenie 10

    Powiem to, że treści zawarte w artykule są prawdziwe. I nie są dla mnie zaskoczeniem. Ze zgrozą od jakiegoś czasu obserwuję to, co dzieje się w polskiej oświacie. Oświacie, która miała dobry system i dobre programy nauczania. Nie wstydziliśmy się swoich umiejętności i wiadomości w świecie. Były porządne matury, egzaminy na studia, bardzo dobre szkolnictwo zawodowe. Polska i powszechna historia, literatura, nauki ścisłe, przyrodnicze - podstawy trzeba było znać i to w moim pokoleniu procentuje. Cała nadzieja jeszcze w tych 60-ciu procentach nauczycieli z pasją, ale ja, niestety, tę liczbę oceniam jako mniejszą. Nie jest dobrze. Emotikon frown Jedno jest lepsze - trzeba przyznać, że powszechność nauki języka angielskiego jest bardziej teraz przydatna, niż języka rosyjskiego. Na pewno potwierdzą to polscy emigranci.

    Odpowiedz
  • Jula(2013-05-25 13:41) Zgłoś naruszenie 10

    Wreszcie GP ma odwagę drukować tekst, z którym utożsamiają się nauczyciele.W środowisku nauczycielskim od dawna o tym się mówi, ale nikt nie słucha naszych glosów. Wystarczy poczytać komentarze o wiecznie narzekających świętych krowach!

    Odpowiedz
  • przedszkolanka(2013-05-05 21:55) Zgłoś naruszenie 00

    "Indoktrynacja wyznaniowa" nie działa bez woli prawnych opiekunów lub samych zainteresowanych - nie jest obowiązkowa na żadnym etapie edukacyjnym.

    Odpowiedz
  • abcd(2015-05-19 20:23) Zgłoś naruszenie 00

    Trochę wyczuwam lewicę. No cóż, problemem edukacji jest słowo ŚREDNIA. Amerykanizacja opisywana w tym wywiadzie to nadal sowietyzacja, tylko za pomocą testu. Nadal chodzi głównie o ŚREDNIĄ. Do uczniów nie podchodzi się indywidualnie, a kształcić chce się tak, by być w pobliżu średniej. Najlepszy uczeń to dziś ten który jest dobry we wszystkim, a nie ten który jest geniuszem w jednej dziedzinie, a resztą nawet się nie interesuje. Taki geniusz może nawet nie zdać do następnej klasy z polskiego, mimo że w podstawówce liczy całki. O filozofii i innych bzdetach nie ma co pisać, zadaniem szkoły jest EDUKOWAĆ, a nie wychowywać. Od wychowywania, wpajania podstawowej ich zdaniem wiedzy są rodzice i to oni powinni o to dbać czego uczy się jego dziecko. Prywatyzacja edukacji, tak samo jak służby zdrowia, telekomunikacji, kopalni czegokolwiek jest zawsze najlepszym rozwiązaniem. Bo konkurecja zawsze prowadzi do rozwoju. To właśnie skupienie się na równaniu do średniej, zamiast walczeniu o jak najlepsze wyniki indywidualne powoduje, że z roku na rok poziom nauki spada.

    Odpowiedz
  • nienawidzępinokia(2013-05-07 10:15) Zgłoś naruszenie 00

    A niedawno przeczytałem gdzieś w sieci, że Niemcy wpadli na pomysł jak sobie zapewnić tanią siłę roboczą, bo nie łudzą się że tej z polski przez małe p i innych podobnych krajów im wystarczy.
    Otóż wpadli na pomysł aby pierwszym obcym językiem w Indiach był niemiecki. Więc wysyłają tam swoich speców do nauki niemieckiego i w ten sposób za kilkanaście lat horda hindusów napłynie do Niemiec.
    Sprytne nie?
    Popełniają jednak przy tym dość bolesny błąd. Mianowicie u nich też są ludzie bez ambicji, wykształcenia i widoków na przyszłość, a ta cześć ich społeczeństwa bardzo szybko się radykalizuje. Zapewne zauważyliście wzrost nastrojów nacjonalistycznych w Niemczech. A to dopiero początek.

    Odpowiedz
  • AG(2013-11-03 21:40) Zgłoś naruszenie 00

    To jest zle, bo my dostosowujemy do niby wymogow UE, a tymczasem UE nie robi dla nas NIC. Za granicami PL nie uznaje sie naszych dyplomow, tytulow, umiejetnosci zawodowych. Nawet tych zdobytych juz w czasach Polski w UE. Trzeba nostryfikacji i innych ******** Smutne, ale prawdziwe.

    Odpowiedz
  • nauka(2015-05-20 09:09) Zgłoś naruszenie 00

    Wracamy do analfabetyzmu.

    Odpowiedz
  • Pef(2015-05-20 10:58) Zgłoś naruszenie 00

    Obecna sytuacja jest wynikiem "rywalizacji rynkowej"? Z kim rywalizuje ministerstwo(państwo)? Samo ze sobą?

    Odpowiedz
  • Anka(2015-05-19 14:43) Zgłoś naruszenie 00

    c od szkół wyższych i kształcenia nowoczesnych i mądrych nauczycieli.

    Odpowiedz
  • mama3(2015-05-19 15:16) Zgłoś naruszenie 00

    Testy, kartkówki, prace klasowe, OBUTy i znowu testy. V klasa szkoły podstawowej jest obciążona jak kiedyś liceum. Zaniża się dzieciom oceny stosując negatywną motywację (rodziców?). Dyktanda wprowadza się nawet w I klasie. Wszyscy mają równać do jednego poziomu (jak za Komuny). Jak maluch boi się testu i go nie napisze - nie zda. Trudniejsze przypadki - na indywidualne nauczanie.Jak rodzic się nie zgodzi do sądu z art. 108.
    Nauka przez zabawę - pusty śmiech, nie istnieje, a wszystko kosztem dobra dzieci. Dzisiaj dzieci nie mają dobrych średnich - ledwie przechodzą z klasy do klasy. Najlepszymi (nie mylić z najgrzeczniejszymi) uczniami są najczęściej dzieci nauczycieli. :/

    Odpowiedz
  • Jacenty(2015-05-19 18:54) Zgłoś naruszenie 00

    Niedobrze mi się robi jak czytam te smętne wynurzenia pana profesora. A co on zrobił dla polepszenia jakości kształcenia w naszym kraju, jakie ma pomysły na poprawę? Ilu niedouczonych studentów pan profesor ostatnio oblał? Ile udupił beznadziejnych prac doktorskich? "Każdy może, prawda, krytykować...", ale nie każdy, prawda, potrafi coś mądrego powiedzieć. Zewsząd słychać narzekania na jakość edukacji, jak najbardziej zasadne, ale jednak głosy tych, którzy już do szkoły chodzić nie muszą. A jak przychodzi dzieciak z zadaniem domowym z tej obsmarowanej matematyki, to rodzice się drapią po głowie. I co? Może zanim zaczniemy narzekać jaka to młodzież głupia, to się sami weźmy za siebie i swoje ustawiczne samokształcenie. A matury przeprowadzane przez uczących od 4 lat, zakumplowanych albo nienawidzących nauczycieli to jak. przepraszam, wpływały na jakość kształcenia? "Za moich czasów..." - syndrom weterana się co po niektórym włącza. Żałosne. Chętnie bym się poznęcał jeszcze nad tym, jak absolwenci takich wydziałów teologicznych się przyczyniają do podnoszenia poziomu edukacji w naszym kraju, ale to najbanalniejsze uderzenie, a każdy chyba potrafi sam sobie na to odpowiedzieć.

    Odpowiedz
  • wawiak(2015-05-19 20:21) Zgłoś naruszenie 00

    sowietyzacja? a na czym ta "sowietyzacja" polegała i jaki miała wpływ na ogólny poziom wiedzy ucznia takiego np technikum samochodowego, że nie wspomnę o absolwencie polibudy?
    przestań pan pieprzyć farmazony.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!