« Powrót do artykułu

Coraz mniej pracowników naukowych na polskich uczelniach. "Zależności folwarczno-feudalne"

Kolejny rok z rzędu spadła liczba nauczycieli akademickich zatrudnionych na polskich uczelniach. Zdaniem ekspertów powody są dwa: zbyt niskie płace i feudalny model zarządzania w szkolnictwie wyższym.

studia4

żródło: ShutterStock

Praca na uniwersytecie przestała być już marzeniem - nie tylko ze względów finansowych (na rynku specjaliści mogą zarobić znacznie więcej), ale również ze względu na niesprzyjające warunki pracy.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (72)

  • p(2020-02-06 08:02) Zgłoś naruszenie 1292

    Folwarczny model zarządzania to jest w całej budżetówce :(

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • Seba(2020-02-06 12:07) Zgłoś naruszenie 10013

    Nauka nie jest i nie będzie priorytetem dla władzy, której nie interesują grupy samodzielnie myślące, kształcące innych jak samodzielnie myśleć. Priorytetem jest redystrybucja środków publicznych w gronie osób podatnych na propagandę i manipulację, którym obojętne jest kto i jak rządzi, byle rzucił co miesiąc ochłap, a od czasu do czasu, obrzucił ekstrementami osoby, którym się powiodło, są znane, szanowane, zdolne. Innymi słowy - jazda na najniższych instynktach zakodowanych w w genotypie elektoratu, tj. zawiść, egoizm, cwaniactwo. Gowin - z wykształcenia filozof - nadaje się na ministra nauki i szkolnictwa wyższego, jak nadawał się na ministra sprawiedliwości w rządach PO-PiS. Moja dewiza: GOWIN DO NIETZSCHEGO !!! I nie chodzi o powrót Pana Jarosława do pracy naukowej...

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Paweł(2020-02-06 11:52) Zgłoś naruszenie 966

    Złe warunki pracy, punktoza, ignorowanie nauki przez kolejne rządy, stagnacja, nieprzemyślane reformy Kudryckiej i Gowina, bardzo małe środki na pensje i działalność badawczą. Cała nauka w Polsce ma tyle środków finansowych co jeden dobry uniwersytet amerykański. Jesteśmy w ogonie Europy jeśli chodzi o przeznaczany procent PKB na naukę. Tak nauki "na poziomie światowym" nie zbudujemy.

    Odpowiedz
  • Obrazowo(2020-02-06 12:33) Zgłoś naruszenie 863

    Często wszystko zdobywa się po układach rodzinnych i pseudo rodzinnych. W budżecie osoby nie związane są zarzucane pracą i zmuszane do rezygnacji, na stanowiska przyjmowane są osoby z rodziny lub związane z "górą" . Osoby z układów, bliskie dyrekcji wciągają do pracy całe rodziny, często o innych nazwiskach, nieraz o tych samych. I tak v-ce dyrektor robi kadrową/ym swoją bliską, spokrewnioną w pierwszej linii. Przychodzi kontrola widzi to, że jest konflikt ale tego nie notuje bo się boi. Często kadra z większymi uprawnieniami i dorobkiem, wiedzą musi podporządkować się pracownikowi, który jest z układu. Jeżeli nie chce się podporządkować to jest nękany przez kilka osób za przyzwoleniem dyrekcji. Taki jest cały budżet. Ryba psuje się od głowy. Ciężko z tym coś zrobić. Widzę ludzi którzy nadużywają zwolnień, gubią dokumenty są skłonni do różnych podłych zachowań, a przy tym kodeks etyki- ma być na papierze. G pracownik nadrzędny chce zachować bezstronność też nie może bo jak. Konkubina dyrekcji w domu, córka konkubiny w pracy, na syna konkubiny zlecenia, b. sekretarka która jeździła z szefem na narty kierownik, kadrowa z bliskiego układu. Wszyscy prywatnie powiązani. Mówią nieraz wprost, że świadczą prywatne usługi w pracy i co z tym zrobić. Nie da się . Budżet kuleje, płace nie są złe. Bliskie osoby mają dobre zarobki. B.dobre i pewne zatrudnienie. Sprzątaczki, woźne też z układów. Ludzie boją się odzywa - szef mówi przecież ja jestem ok nic nie robię, zwrócę uwagę, nie mam tu koleżanek. I jak tu pracować. Bliscy mają rozpisane wolne kiedy chcą, osoba nie z rodziny musi ustąpić, a nawet udawać, że jest głupia bo inaczej prześladują nawet z tytułu swoich nieumiejętności. Rzucanie pracy pseudo, rozpisywanie lewych konkursów po to by wywindować wynagrodzenie. Obecnie od kilku lat ludzie na stanowiskach głównych na uczelniach, w szkołach itp czują się bezkarni. Powinny być niestety kontrole i to szczegółowe by wyeliminować taki styl zarządzania.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • wykidajło(2020-02-06 10:18) Zgłoś naruszenie 824

    Przepracowałem na uczelni blisko 40 lat. Z ubolewaniem stwierdzam, że dawniej nie było tej biurokracji a stosunki międzyludzkie były o wiele lepsze. Pora umierać...

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • sedyks(2020-02-06 09:33) Zgłoś naruszenie 6810

    Gowin won - to najgorsze kolesiostwo i zasady

    Odpowiedz
  • jedynie doktor nie habilitowany(2020-02-06 13:35) Zgłoś naruszenie 597

    Reforma Gowina, pogorszyła jeszcze status naukowców, dalej muszą wypuszczać, produkować publikacje. Nie można się zająć jakimś konkretnym zagadnieniem, gdyż jak nie przedstawi się 3 publikacji w ciągu 3 lat, to grozi zwolnieniem z uczelni. Na uczelniach zostają pisarze, co tworzą publikacje, płacą za badania ze wspólnych środków, a dla innych już środków brakuje i ci co chcą coś pożytecznego zrobić martwią się czy jutro nie stracą pracy, bo nie opłacili, nie dano ich opłacić publikacji. Błędne koło.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Edmund Szot(2020-02-06 12:00) Zgłoś naruszenie 563

    W kraju, w którym miarą sukcesów jest liczba ludzi, których ma się "pod sobą", nie może być inaczej. Szczęśliwa w nim może być natomiast suwnicowa, która na dużym wydziale może mieć "pod sobą" nawet kilkaset osób.

    Odpowiedz
  • Asystent(2020-02-06 17:43) Zgłoś naruszenie 551

    Pracuję 2 rok w bardzo dużym uniwersytecie na stanowisku asystenta. Atmosfera w pracy jest często trudna do zniesienia. Klika, układy, układziki, podkładanie kłód pod nogi, sympatie i antypatie - słowem polityka w wydianiu mikro. Cóż... Punktoza jest zabójcza dla systemu szkolnictwa wyższego. Asystentowi bez znajomości jest bardzo trudno wydać publikacje w danym okresie podlegającym ocenie ze względu na gigantyczne kolejki w wydawnictwach. Do tego swoim torem należy pisać doktorat. Co do stabilności zatrudnienia - specjalnie umowy ustawiane są tak, by jak najdłużej pracować na czas określony i mieć nad sobą bacik ryzyka zwolnienia. Póki co mam jeszcze "misję" i "powołanie", ale niestety ten płomień powoli gaśnie.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • tomas(2020-02-06 11:30) Zgłoś naruszenie 495

    Czyli w Polsce nigdy nie będzie odpowiednika Oxfordu ani MIT.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • IB(2020-02-06 13:34) Zgłoś naruszenie 383

    Jest jeszcze jedna przyczyna. Likwidacja etatów asystenckich na rzecz doktorantów. Już praktycznie nie ma możliwości zatrudnienia z tytułem magistra i robienia doktoratu. Wolą wypychać ludzi na studia doktorackie. Nie ma składek i tych wszystkich obciążeń pracowniczych.

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • ekonomista(2020-02-06 14:55) Zgłoś naruszenie 354

    Feudalna organizacja w polskiej nauce jest ktytykowana od 30 lat co najmniej. I trzyma się mocno. Tu się nic nie da zrobić.

    Odpowiedz
  • sWojak(2020-02-06 22:08) Zgłoś naruszenie 330

    U mnie na wszystkie opisane problemy nakładają się jeszcze rządy administracji w tym kwestury, różnych dziwnych komórek do...niczego, które i tak nie mają żadnych mocy decyzyjnych, ale...mają pieczątkę więc myślą że rządzą. Dla niejednego naukowca prawdziwe problemy zaczynają się jak pozyska jakis grancik. Wtedy administracja udowodni delikwentówi że popełnił błąd i teraz powinien sobie kupić drugą parę butów bo jedna mu nie wystarczy do pokonania kilometrów korytarzy kwestury, biur współpracy, pełnomocników i innych radców bezprawnych.... A jak jest u Was? :)

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • afafa(2020-02-06 10:36) Zgłoś naruszenie 304

    polska mentalnosc a potem sie dziwimy

    Odpowiedz
  • sasa(2020-02-06 16:53) Zgłoś naruszenie 252

    Widac, ze przez ostatnie lata duzo sie zmienilo, umieszczanie w profilu Fcebookowym ukonczenia jakichs szkol hotelarstwa, turystyki, rekreacji, zarzadzania to .... no sami powiedzcie. Widac co zrobila ta reforma AWS UW z 1999 r. wprowadzajaca gimnazja i likiwdujaca technika. Gospodarka zasilana ukranicami, brak maszynistow, hydraulikow, stolarzy, dekarzy.

    Odpowiedz
  • p(2020-02-06 09:21) Zgłoś naruszenie 241

    u mnie nie ma żadnych dodatków, pensja plus stażowe, nagroda raz w roku, albo w czercu albo na swieta,

    Odpowiedz
  • ggggg(2020-02-06 19:57) Zgłoś naruszenie 230

    W transporcie to się chyba nazywa zajeżdżanie taboru.

    Odpowiedz
  • ggggg(2020-02-06 20:02) Zgłoś naruszenie 204

    Oj tam, oj tam, najważniejsze, że prezydent Duda ustanowił święto (dawnych) osiągnięć polskiej nauki.

    Odpowiedz
  • zorro(2020-02-06 16:16) Zgłoś naruszenie 196

    Można ewakuawac się do firm prywatnych - płacą LEPIEJ ! Jest WYBOR :)

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Dante(2020-02-06 21:52) Zgłoś naruszenie 170

    Po 1989 r. nauka w Polsce przestała odgrywać zasadniczą rolę w polityce rozwoju kraju. Systematycznie zmniejszano nań nakłady, wprowadzono oszczędności w rozwoju kadr akademickich i naukowych, co po 30 latach transformacji ustrojowej przynosi takie, a nie inne rezultaty. Dziś III RP przeznacza na szkolnictwo wyższe 0,86 % PKB, a na naukę 0,44 %. Łącznie przeznaczamy na obydwa sektory 1,3 % PKB, gdzie unijna średnia stanowi dziś 2 % PKB, a kraje wysokorozwinięte np. Dania, Finlandia, Szwecja czy Niemcy łożą 3 % i więcej. Pod względem finansowania nauki zajmujemy 35 miejsce w Europie według danych OECD. Tak niskie finansowanie sektora wiedzy w Polsce ma pewne przełożenie na pozycję RP w globalnym indeksie innowacyjności - 39 miejsce, czy unijnym rankingu innowacyjności - 25. Wynika to także z braku polityki naukowej państwa, braku zdefiniowania gospodarki, braku wiedzy o jakie dziedziny życia mamy oprzeć nasz rozwój, co w ogóle winniśmy finansować. Do tego dochodzi również brak posiadania krajowego innowacyjnego przemysłu, który mógłby niejako od zaraz wdrażać do seryjnej produkcji polskie patenty, wynalazki, a potem w postaci gotowych produktów wypuszczać je na rynki globu. Bardzo słaby jest też polski biznes, który nie ma kapitału inwestycyjnego na rozwój sektora B+R. W kwestii szkolnictwa wyższego słów kilka. Otóż przez ostatnie 30 zaniedbano rozwój kadr akademickich, co zaowocowało luką pokoleniową. Coraz więcej profesorów przechodzi i będzie przechodzić na zasłużoną emeryturę, a przecież w wielu dyscyplinach naukowych nie ma ich następców. W tle mamy żenująco niskie płace, brak stabilizacji zawodowej dla młodych naukowców, i szalejącą, destrukcyjną punktozę. Fatalnie to wszystko się potoczyło. Polska jest i pozostanie kolonią cywilizowanego, rozwiniętego świata. Nie ma innej drogi. Amen.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!