« Powrót do artykułu

E-learning na uczelniach zostanie ograniczony. Naukowcy: Wracamy do XIX wieku

W przygotowanym przez resort nauki rozporządzeniu w sprawie studiów uregulowane zostały m.in. warunki, które muszą być spełnione, aby zajęcia dydaktyczne mogły być prowadzone w trybie e-learningowym. Jeden z przepisów budzi gigantyczne zastrzeżenia środowiska. Chodzi o zapis określający liczbę punktów ECTS*, jaką można uzyskać w ramach takiej formy kształcenia. W projekcie zapisano bowiem, że nie może być ona większa niż 30 proc. łącznej liczby tych punktów, koniecznej do ukończenia studiów na danym poziomie (obecnie przepisy mówią o maksymalnie 60 proc. ogólnej liczby godzin zajęć dydaktycznych określonych w programach kształcenia).

Studiowanie w Polsce nie takie tanie

żródło: Dziennik Gazeta Prawna

Studiowanie w Polsce nie takie tanie

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (8)

  • studiowałam e- learning-owo(2018-08-07 22:47) Zgłoś naruszenie 113

    Szczególnie podyplomówki z opcją e-learning - to jakaś żenada i śmiech na sali.. Każdy się zapisuje, płaci oczywiście i ma dyplomik bez ruszania pupy z domu. Nawet na obronę się nie przyjeżdża, tylko mówi do kamerki. Ale najlepsze jest, jak np. nikt nie przyjdzie na wykład i wykładowca sam na sali mówi tylko do kamerki, to już jest obłęd - dla niego oczywiście. Ogólnie poziom takich studiów jest bardzo słabiutki i niech mi nikt nie mówi, że cofniemy się do XIX w. , bo wtedy przynajmniej był POZIOM !!! Nie to, co się teraz dzieje na tych studiach.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • lecturer(2018-08-07 15:03) Zgłoś naruszenie 107

    Skoro nasze uczelnie wyższe są słabe - patrz bardzo niskie pozycje w rankinkach światowych to i e-learnig na tych uczelniach jest także słaby. E-learnig powinien uzupełniać zajęcia tradycyjne a nie zastępować w wymiarze np. 30 proc. czy 60 proc, inaczej e-learning jest to lipa. Na jakość dydaktyki decydujący wpływ ma bezpośrednia interakcja studenta z wykładowcą. MNiSW ma rację w ograniczaniu zajęć dydaktycznych!. Llepiej żeby to więcej studentów zagranicznych studiowało na miejscu w polskich uczelniach wyższych, i nie chodzi wyłącznie o studentów ze Wschodu, ale także o to aby więcej było studentów z USA czy z krajów Europy Zachodniej. Ale w przyciąganiu tych studentów z Zachodu polskie uczelnie wyższe nadal słabo sobie radzą.

    Odpowiedz
  • Andrzej(2018-08-07 09:23) Zgłoś naruszenie 60

    Prawda jest taka jaka uczelnia taki e learning. Swoją drogą treść dzisiaj obowiązującego rozporządzenia też nie bardzo się ma do podstawy ustawowej. Pytanie czy lepszy jest widok studentów na obowiązkowych wykładach z włączoną elektroniką, z których tylko niewielka część jest zainteresowana wykładem? Swoją drogą ta metoda nauczania wymaga specyficznych umiejętności dydaktycznych i predyspozycji po stronie studenta chociażby dobrej organizacji czasu czy też umiejętności samodzielnego uczenia i wyszukiwania wiedzy.

    Odpowiedz
  • Adam (2018-08-09 08:36) Zgłoś naruszenie 10

    Na moich tradycyjnych, stacjonarnych studiach niektórzy wykładowcy prowadzili fenomenalne zajęcia. Inni zaś siedzieli i czytali na głos ogólnodostępne podręczniki, opowiadali anegdoty przez większość zajęć albo spóźniali się 45 minut i wychodzili wcześniej. Ta część kontaktu bezpośredniego z kiepskimi wykładowcami to był czas kompletnie zmarnowany - o wiele lepiej byłoby udostępnić sam materiał e-learningowo studentom i spotkać się z nimi na egzaminie, ale to było 20 lat temu i nie było takiej możliwości. A dobrze przygotowany e-learning akademicki to nie jest po prostu udostępnienie materiału na Moodle. Dobrze zrobiony e-learning to nie "samograj" tylko przygotowany przez profesjonalistów i dobrych wykładowców - tych samych, co robią zajęcia stacjonarne - multimedialny kurs, który dzięki nowym technologiom pozwala studentom uczyć się od świetnego specjalisty, który na stałe mieszka w Londynie, ale zdalnie może uczyć w Polsce. To prawda, że Polska dopiero idzie w kierunku tego standardu, który na świecie jest już czymś normalnym - wystarczy sprawdzić kursy tworzone przez świetne amerykańskie uczelnie na takich platformach jak Coursera. Tyle tylko, że to, iż dopiero się rozwijamy, nie jest żadnym powodem, żeby ten rozwój uniemożliwić bo "jeszcze nie jest dobrze". Jest coraz lepiej, osobiście znam świetnych polskich wykładowców, którzy potrafią świetnie uczyć w e-learningu. Powinniśmy iść w kierunku rozszerzania oferty edukacyjnej i umożliwiania korzystania z różnych technologii i różnych opcji. Ta prozpozycja zmian ma zapewne na celu załatwienie czyjegoś interesu - ale nie jest to ani interes studentów, ani interes uczelni.

    Odpowiedz
  • WS(2018-08-08 14:54) Zgłoś naruszenie 10

    600zl za mieszkanie/pokój w wawie? Chyba w XIX wieku

    Odpowiedz
  • marla(2018-08-10 23:04) Zgłoś naruszenie 00

    grunt, żeby zajęcia były porządnie prowadzone, rozglądam się teraz za uczelnią (wiem trochę późno, ale ja już maturę zdałam parę lat temu, teraz to podnoszeni kwalifikacji zawodowych), nawet nie wiecie jak trudno znaleźć jakiś ciekawy, praktyczny kierunek, gdzie coś się w pracy z tego przyda...

    Odpowiedz
  • Andrzej(2018-08-15 19:41) Zgłoś naruszenie 00

    Autonomiczne Uczelnie a MNiSW i tak wie najlepiej

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!