« Powrót do artykułu

Podwyżki na uczelniach. Ile od października zarobi profesor i adiunkt

Nie mniej niż 6410 zł brutto będzie zarabiał profesor uczelni publicznej – wynika z projektu rozporządzenia, jakie złożył minister nauki i szkolnictwa wyższego. Obowiązek określenia w rozporządzeniu wysokości minimalnego miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego dla profesora w uczelni publicznej wynika z przyjętej Ustawy 2.0.

studia4

żródło: ShutterStock

Rozporządzenie wejdzie w życie z dniem 1 października 2018 r., tj. z dniem wejścia w życie ustawy.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
statystyki

Komentarze (47)

  • df(2018-07-09 14:25) Zgłoś naruszenie 7359

    należy się naukowcom ale tym co coś wnoszą do gospodarki, technologii, matematyką, lekarzom, fizykom, biologom, wszelkiej maści inżynierom, a nie kasę wydawać na doktoraty z socjologii, prawa, pedagogiki, zarządzania, tworzyć kolejnych ekonomistów itd. Nam brakuje lekarzy, pielęgniarek fachowców..

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • flamengista(2018-07-09 17:10) Zgłoś naruszenie 615

    No faktycznie duże! Z tego wynika że moja podwyżka to 0,5% miesięcznej podstawy. Biorąc pod uwagę nowe obowiązki i bajzel organizacyjny który nas czeka - czuję się niezwykle zmotywowany!

    Odpowiedz
  • Ann(2018-07-09 16:19) Zgłoś naruszenie 5825

    Typowy komentarz prymitywnego durnia. Pimyślales, kto uczy tych wszystkich "wielkich" inżynierów i medyków? Kto pisze i sprawdza poprawność książek, z których się uczą? Kto poszerza horyzonty, żeby mogli znać się na cyms więcej niż tylko własną dziedzina, jako ludzie wykształceni przecie? Kto przygotowuje dla nich codzienne informacje? Włącz myslenie, człowieku, bo z takim podejściem zrobi nam się w kraju to samo, co w latach 90., kiedy zlikwidowali zawodówki - jednych będzie za dużo, a drugich będzie brakowało.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Xyz(2018-07-09 09:52) Zgłoś naruszenie 2638

    Gowin kupił sobie przycholność pracowników akademickich w sprawie swojej dziadowskiej reformy tak jak kiedyś Kudrycka. I znowu nikt nie stanie po stronie studentów bo judaszowe srebrniki zamykają usta. A studenci dalej mają dziadowskie warunki nauki.

    Pokaż odpowiedzi (6)Odpowiedz
  • łomatko(2018-07-09 20:38) Zgłoś naruszenie 258

    1400 € przed wysępami - jak to dobrze, że wyjechałem 15 lat temu. I jeszcze "narut" pogardzający "wykształciuchami"...

    Odpowiedz
  • a ile bedzie zarabiał fachowiec zatrudniony w (2018-07-09 09:34) Zgłoś naruszenie 223

    prywatnej firmie?????---odpowiedz brzmi.....przyjdzie ukrainiec ,,,,ale nie za te pieniądze co obecnie płacą wyzyskiwacze od lat.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Jerzy(2018-07-09 19:06) Zgłoś naruszenie 213

    Mam nadzieje,że jako wykładowca języków obcych tez dostane podwyzke do tej jałmuzny 2.500zl brutto która teraz zarabiam na Uniwersytecie.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Lecturer(2018-07-11 18:03) Zgłoś naruszenie 160

    Przyjęta Ustawa 2.0, może się mylę, ale niestety nie reguluje jakość dydaktyki na uczelniach wyższych. Nadal mogą być grupy ćwiczeniowe powyżej 35 studentów. Nadal mamy wymiar rocznego pensum dydaktycznego znacznie zawyżone w porównaniu z uczelniami zachodnimi. Tam roczny wymiar pensum dydaktycznego dla każdej grupy wykładowców nie przekracza 200 godzin. U nas cała reszta obowiązków, np. organizacyjnych nie wchodzi w żadną ewidencję pracy. Nie można zachować wysokiej jakości dydaktyki przy wymiarze 240 godzin dla adiunkta i 360 dla wykładowcy i st. wykładowy. Na to zwracał uwagę, jeden z posłów na posiedzeniu odpowiedniej Komisji. Niestety przedstawiciel Rządu stwierdził, że na obniżenie pensum średnio o 30-40 godzin nie stać budżetu państwa. Nadmierne obciążenie dydaktyczne (są tacy którzy wyrabiają 1000 (dosłownie tysiąc) godzin oznacza oderwanie od prawdziwej pracy naukowo-badawczej, dodatkowo - zmęczenie, znużenie i wypalenie zawodowe. Nadal mamy taką patologie, że będąc na urlopie wypoczynkowym w czasie wakacji pracownik naukowo-dydaktyczny i dydaktyczny otrzymuje mniejsze wynagrodzenie niż w miesiącach w których odbywają się zajęcia ze studentami (podobno to wynika ze względu na prawa autorskie). Czy w firmie prywatnej, w przemyśle czy usługach pracownik idący na urlop wypoczynkowy otrzymuje mniejsze wynagrodzenie miesięczne z tego tytułu??. Trudno jest zrozumieć dlaczego do końca lat 90. urlop naukowy w celu zrobienia doktoratu trwał 6 miesięcy, dla habilitacji 1 rok, a obecnie wymiar urlopu naukowego wynosi tylko 3 miesiące!!. Na Zachodzie tzw. sabbatical trwa średnio jeden rok. I ostania kwestia. Ustawa 2.0 nie spowoduje powrotu polskich naukowców z zagranicy. Oni nie mają po co wracać, skoro nie będą mogli promować doktorów, bo np. nie mają habilitacji czy profesury „belwederskiej” (system awansów pracowników naukowych w Polsce nadal nie jest kompatybilny z krajami anglosaskimi). Żaden polski naukowiec ze stopniem doktora nie będzie wracał do kraju skoro na „Zachodzie” zarabia średnio około 10-12 tys, a w Polsce pensja adiunkta wynosi średnio 4 tys. zł. Ustawa 2.0 nie wprowadza skutecznych mechanizmów ograniczających drenaż mózgów który wysysa młodych naukowców z Polski. Osobny problem stanowi kultura organizacyjne w polskich uczelniach wyższych, która różni się od tej na uczelniach zachodnich. Z tego względu nie ma większego zainteresowania powrotami do kraju polskich naukowców. Ustawa 2.0 jest dobrym przykładem jak dużo zmienić aby nić się nie zmieniło. Bo jak to jest, że nadal Polska uznaje doktoraty i habilitacje zrobione np. na Słowacji, Ukrainie, Białorusi a nie uznaje doktoratu zrobionego w USA, w Kanadzie czy Wielkiej Brytanii, bo w naszym kraju osoba ze stopniem doktora ma mniejsze uprawnienia niż na Zachodzie??. Nadal, powtarzam, mamy system niekompatybilny z systemami w krajach zaliczanych do światowej czołówki jeżeli chodzi o naukę i szkolnictwo wyższe.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Magic(2018-07-27 10:53) Zgłoś naruszenie 161

    Pracuję na uczelni technicznej na stanowisku adiunkta. Obecnie moja pensja zasadnicza jest wyższa o kilkaset złotych od planowanej minimalnej po podwyżce. Tym samym chyba o podwyżce od 1 stycznia mogę zapomnieć. Jedyne zmiana do której będzie zmuszony dziekan to podnieść stawki za godziny nadliczbowe bo na razie jedzie po minimum czyli 1.8% od podstawy. Chyba, że w tym względzie zmieni się rozporządzenie. Propaganda i tyle !

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • fergel(2018-07-09 22:03) Zgłoś naruszenie 1519

    tylko tych starych profesorów wygonić na emeryturę

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • 1(2018-07-09 23:50) Zgłoś naruszenie 110

    niestety ale zgodnie z art. 246 ustawy - przepisy wprowadzające..."do umów o pracę obowiązujących w dniu wejścia w życie ustawy, o której mowa w art. 1, oraz zawartych w okresie od dnia wejścia w życie tej ustawy do dnia 31 grudnia 2018 r., stosuje się przepisy ustawy uchylanej w art. 169 pkt 3 oraz przepisy wydane na podstawie art. 151 ust. 1 tej ustawy, w zakresie minimalnej wysokości miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego – do dnia 31 grudnia 2018 r., a w pozostałym zakresie – do dnia 30 września 2020 r." podwyżki są ale od stycznia....może warto zmienić tytuł artykułu?.....

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Martha(2018-07-10 12:48) Zgłoś naruszenie 118

    A co z pracownikami administracji uniwersyteckiej?

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • inka(2018-07-16 22:25) Zgłoś naruszenie 81

    Tyle zarabia znajoma u babci w Niemczech,miesięcznie na czysto bo mieszkanie i jedzonko jest gratis.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Tat(2018-07-09 22:22) Zgłoś naruszenie 81

    ciekawe czy podwyżki faktycznie będą od października. Myślę, że w artykule jest błąd, bo były zapowiadane na styczeń 2019.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • aistionnelle(2018-09-11 13:30) Zgłoś naruszenie 62

    Jakby to powiedzieć, obecnie profesor zarabia więcej niż po planowanej podwyzce więc mowa chyba o obniżce?

    Odpowiedz
  • einstein(2018-07-09 23:27) Zgłoś naruszenie 63

    jak dwa dni mojej pracy naukowej w CH

    Odpowiedz
  • ewa (2018-07-09 21:53) Zgłoś naruszenie 623

    a w służbie cywilnej ludzie zarabiają 3500-4000 zł brutto, za bardziej odpowiedzialne zadania

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Dr hab(2018-09-30 16:26) Zgłoś naruszenie 51

    Czyli jako dr hab ("zrobiony" przepisowo po 9 latach na Uni) na stanowisku adiunkta nie dostanę praktycznie żadnej podwyżki... Będę w tych samych "widełkach" co "zwykły" doktor, realnie - ludzie u mnie w instytucie, którzy mnie jeszcze uczyli na studiach jako doktorzy... Czuję się zmotywowana na maxa

    Odpowiedz
  • Agnes truszkowska.(2018-07-09 20:19) Zgłoś naruszenie 213

    Ja mysle o tych biednych niedoszlych studentach i doktorantkach i o przyczynach stanu niedoszle... ktorymi inspiruja sie nauka i panstwo zas nie ma sie nawet 1000...by sprostac potrzebom drukowania czy internetu i warunkow pracy umyslowej.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • xxxx(2018-10-26 11:30) Zgłoś naruszenie 20

    Ogólnie polska nauka i praca na uczelni wyższej to bieda z nędzą, a ,,reforma Gowina tylko ten chory stan pogłębi

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!