statystyki

Matematyczny wehikuł czasu. Każda nauka może być zgubna, gdy wykorzystają ją chciwi ludzie

autor: Mira Suchodolska23.12.2015, 08:31; Aktualizacja: 23.12.2015, 09:29
Szkoła, nauczyciel, tablica

Ludziom matematyka kojarzy się z rachunkami czy arytmetyką.źródło: ShutterStock

O tym, że każda nauka może być zgubna, jeśli zostanie wykorzystana przez chciwych i głupich ludzi, którzy nie chcą dostrzec czającego się za ich decyzjami ryzyka.

To, co robicie w PAN, można sprowadzić do tego, że za pomocą matematycznych trików przewidujecie, co się wydarzy w przyszłości. Operując równaniami konstruowanymi z symboli, opanowaliście sterowanie matematycznym wehikułem czasu. Prawda czy fałsz?

Bardzo upraszczając: prawda. Matematyka to fajne, bardzo poręczne narzędzie służące do opisywania świata. Który staje się coraz bardziej skomplikowany, bo jest coraz więcej zmiennych wpływających na to, co się dzieje. I potrzebujemy różnych narzędzi, różnych języków, aby go opisać. To mogą być słowa, obrazy i dźwięki. Wzory chemiczne i fizyczne. Symbole matematyczne. A w każdym z tych języków chodzi o to samo – o przekazanie informacji o otaczającej nas rzeczywistości.

Jeśli o matematyce mowa...

Są do niej dwa podejścia. Pierwsze to matematyka w czystej formie. Można ją porównać do filozofii, która zajmuje się badaniem samej siebie. Ale są też tacy jak ja, którzy starają się to, co matematycy teoretyczni wymyślili, przełożyć na rzeczywistość i rozwiązać istniejące problemy. Matematyka stosowana to drugie podejście. Formalnie ten podział liczy zaledwie 150 lat, ale de facto trwa od początku ludzkości. Ktoś wymyślał wzory, formuły, a ktoś – często ten sam człowiek – przekładał je na praktyczne porady w rodzaju: kiedy wyleje Nil. Oczywiście pomiędzy uczonymi uprawiającymi tę dyscyplinę nieustannie toczą się spory co do tego, czym jest matematyka. W Cambridge i Oksfordzie niejaki Godfrey Harold Hardy, uważany za największego brytyjskiego matematyka pierwszej połowy XX w., głosił, że piękno matematyki tkwi w jej całkowitej bezużyteczności. Życie dopisało po jego śmierci złośliwy komentarz: jego prace zostały wykorzystane przez innych uczonych, i to w tak odległych wydawałoby się dziedzinach, jak np. fizyka teoretyczna czy genetyka populacyjna.

Ech, te spory uczonych w piśmie nad wyższością Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem. Mnie interesuje coś innego: co i w jaki sposób się robi, żeby poznać to, czego jeszcze nie ma. Rozwiązując równanie z wieloma niewiadomymi? Mnożąc przez siebie liczby z wieloma zerami?

I to jest właśnie nieszczęście, że ludziom matematyka kojarzy się z rachunkami czy arytmetyką. Są nimi katowani przez całą szkołę. A prawda jest taka, że wielu matematyków dość kiepsko rachuje. Dobrze rachować to powinna księgowa, bo to jej praca. Matematyk powinien umieć dedukować, szacować, wyobrażać sobie. Jest taka żartobliwa anegdota: znamienity matematyk – dziekan wydziału matematyki na Uniwersytecie w Princeton – podczas publicznego wystąpienia na temat Królowej Nauk zaczął je tak: matematycy dzielą się na trzy grupy – tych, którzy potrafią liczyć, i na tych, którzy tego nie umieją.

Zabawne.


Pozostało jeszcze 86% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane