Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego powiedział na konferencji prasowej w Warszawie, że "należy zadać pytanie panu premierowi, jako szefowi rządu, jak wyobraża sobie pracę w szkole, mając zarobki poniżej płacy minimalnej, jak wyobraża sobie budowanie atmosfery sprzyjającej podejmowaniu decyzji o pracy w tym zawodzie w sytuacji, gdy osoba po wyższych studiach będzie dostawała mniej aniżeli płaca minimalna".

"Na dodatek, na podstawie decyzji rządu w przedszkolach wycofano dodatek za wychowawstwo. To może oznaczać, że nauczyciele przedszkoli będą zarabiali zdecydowanie mniej aniżeli mają to w dotychczasowym wymiarze finansowym" – mówił.

Broniarz przekonywał, że "nie można budować klasy średniej, o której mówi ekipa rządząca, nie można budować państwa dobrobytu w sytuacji, gdy proponuje się grupie zawodowej, jaką są nauczyciele, płace poniżej płacy minimalnej".

Płaca minimalna ma wzrosnąć z 2250 zł w 2019 r. do 2600 zł w 2020 r. Tymczasem z tabeli będącej załącznikiem do rozporządzenia ministra edukacji narodowej w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia nauczycieli wynika, że część z nich po obecnej wrześniowej podwyżce zarabia mniej niż będzie wynosić płaca minimalna po nowym roku. Chodzi o nauczycieli stażystów, kontraktowych i mianowanych z tytułem licencjata. Ich płaca zasadnicza wynosi od 2450 do 2486 zł brutto.

Minister edukacji Dariusz Piontkowski mówił w ubiegłym tygodniu w nawiązaniu do tej sytuacji, że do rozmów na temat długofalowej, kompleksowej zmiany systemu wynagrodzeń nauczycieli trzeba będzie wrócić po wyborach. Nowy system powinien "skonsumować" problem najniższych wynagrodzeń nauczycieli – ocenił.

Jaka jest sytuacja frankowiczów w sądach tuż przed orzeczeniem TSUE