Olsztyński sąd pierwszej instancji skazał głównego oskarżonego na łączną karę 10 lat pozbawienia wolności, 500 tys. zł grzywny i zwrot całej wyłudzonej kwoty w wysokości ok. 50 mln zł. Pozostałych oskarżonych skazał na kary od kilku miesięcy do czterech lat pozbawienia wolności, a niektórym oskarżonym wykonanie kar warunkowo sąd zawiesił.

Główny oskarżony był właścicielem, udziałowcem lub przedstawicielem kilku spółek, które nie prowadziły w rzeczywistości żadnej działalności i nie zatrudniały żadnych pracowników, a jedyną osobą aktywną był on sam. Spółki miały zaś służyć jedynie do dokonywania pomiędzy nimi operacji finansowych.

Oskarżony w latach 2009-2011 uzyskał ponad 14,4 tys. faktur VAT od 90 firm podwykonawczych za fikcyjne usługi informatyczne, telekomunikacyjne i doradcze, wyłudzając od Skarbu Państwa nienależny zwrot podatku na łączną kwotę prawie 50 mln zł. Przedłożył też kolejne faktury i usiłował wyłudzić kolejnych 56 mln zł, ale w międzyczasie sprawą zajęły się organa ścigania.

Według ustaleń olsztyńskiego sądu, ok. 20 mln zł główny oskarżony przetransferował z granicę.

Obrońcy podnosili w apelacji w sprawie głównego oskarżonego, że kara, jaką wymierzył mu olsztyński sąd, jest "niesprawiedliwa, nieadekwatna, rażąco niewspółmierna do stopnia winy. Sąd nie wziął także pod uwagę okoliczności łagodzących, takich jak niekaralność oskarżonego czy jego przyznanie się zarzucanych mu czynów. Obrona chce złagodzenia tej kary i niższej grzywny lub uchylenia wyroku i zwrócenia sprawy do sądu pierwszej instancji.

Inni obrońcy podnosili w apelacjach m.in błędy w ustaleniach faktycznych, dowolną ocenę dowodów przez olsztyński sąd, również domagali się albo uchylenia wyroku i zwrotu sprawy do sądu pierwszej instancji, albo uniewinnień. Jeden z obrońców głównego oskarżonego Andrzej Żygis prosił sąd apelacyjny o "sprawiedliwość", grzywnę orzeczoną przez sąd nazwał "kosmiczną". Wskazywał, że "mózgiem" przedsięwzięcia był inny oskarżony (skazany na 4 lata więzienia, wciąż poszukiwany).

Prokurator Okręgowy w Olsztynie Cezary Fiertek mówił, że popiera wyrok sądu w Olsztynie. Mówił, że całą grupę "zgubiła chęć zysku", główny oskarżony "bardzo dużo zarobił, działał z chęci zysku za wszelką cenę", wyprowadzał pieniądze z polskiego systemu bankowego do różnych krajów, a okoliczności sprawy są "jak najbardziej obciążające". Mówił też, że oskarżony cały czas "stawiał się w roli pokrzywdzonego przedsiębiorcy, co nie było prawdą". "Tworzył spółki jak pszczoła miód" - mówił prokurator. Główny oskarżony przebywa w areszcie.

Fiertek powiedział PAP, że wyroki, które w lutym ogłosi sąd w Białymstoku, będą ostatnimi prawomocnymi wyrokami wobec całej grupy przestępczej wyłudzającej VAT, która liczyła ok. 100 osób.(PAP)