Ekspertów kwalifikujących leki na listę refundacyjną często sponsorują firmy farmaceutyczne - alarmuje "Rzeczpospolita".
Publikacja: 12 stycznia 2012, 05:01 Aktualizacja: 12 stycznia 2012, 08:12
Zdecydowana większość lekarzy, którzy opiniują leki trafiające na listę refundacyjną, wyjeżdża na szkolenia sponsorowane przez koncerny farmaceutyczne - wynika z rejestru korzyści ujawnionego po raz pierwszy przez Ministerstwo Zdrowia. Dotyczy on właśnie osób biorących udział w opiniowaniu tych leków.
Chodzi o 12 członków Rady Konsultacyjnej przy Prezesie Agencji Oceny Technologii Medycznych (AOTM), których powołuje minister zdrowia, oraz o ekspertów Zespołu do spraw Gospodarki Lekami. Zgodnie z regulaminem AOTM członkowie rady muszą stwierdzić konflikt interesów i wyłączyć się z procedowania nad lekiem, jeśli w ciągu roku produkująca go firma sfinansowała ich wykład lub badania. Żadna instytucja nie weryfikuje tego, czy rzeczywiście lekarze wyłączają się wówczas z opiniowania.
"Faktycznie można różnie patrzeć na takie wyjazdy, ale przecież ludzie, którzy są ekspertami, powinni się szkolić, a nie ma możliwości robienia tego za pieniądze z zakładu pracy" - tłumaczy prof. Ryszard Kurzawa, szef Kliniki Alergologii i Pneumonologii Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce-Zdroju, członek Rady Konsultacyjnej AOTM. Sam w ciągu roku był na dziesięciu sponsorowanych wyjazdach, w tym do Dubaju i Nowego Orleanu.
"Niewątpliwie szkoleń nie trzeba przeprowadzać na Wyspach Kanaryjskich. To często tylko dodatek do atrakcyjnego wyjazdu" - mówi Tomasz Latos (PiS), wiceszef Sejmowej Komisji Zdrowia. Jakub Gołąb, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, twierdzi, że resort nie prowadził postępowań w sprawie konfliktu interesów członków Rady Konsultacyjnej przy AOTM i nie kierował w tym zakresie spraw do prokuratury.
1: pacjent z IP: 79.184.59.* (2012-01-12 09:38)
Przecież to wiadomo jest od dawna.Gdy byscie spytali przedstawicieli medycznych firm farmaceutycznych jak wyglada ich praca dowiedzielibyscie się ciekawych historii.Życzę zdrowia.
2: * z IP: 87.204.23.* (2012-01-12 10:47)
nie przesądzajmy od razu o tym czy każdy wie, jest masa klientów którzy łykają leki jak pelikany plus osoby ślepo wierzące w nieomylność lekarzy
3: wjw z IP: 87.248.68.* (2012-01-12 11:26)
No i odkryto na nowo Amerykę...
4: asafin z IP: 80.50.143.* (2012-01-12 13:47)
Ostatnio chorowałem/ję i poszedłem do lekarza. O dziwo był to dr a nie lek. med. jak to zazwyczaj bywa. Tak wiec wyższa półka. Kolo nasłuchał stetoskopem moje plecy i klatkę i stwierdził ze wszytko ok. Tylko ten nasłuch trwał 10 x po pól sek przykładania stetoskopu. Ja rozumiem ze ktoś ma zaje...y słuch ale na odpi...ol to sie rowy kopie a nie "leczy" ludzi.
i bierze za swoje leczenie grube pieniądze. Druga sprawa to kolo siedział nie w swoim pokoju lecz w pokoju obok. Wszyscy czekali na de...a aż poprosi kogoś do środka. Jakaś laska ponad godzinę siedziała i czekała, bo sadziła ze się kolo spóźnia, bo drzwi zamknięte. A ten mimo ze widzaił ze ludzi czekaja wychodził z 2 razy z gabinetu i udawał ze nie widzi ludzi czekających pod jego gabinetem obok. Dopiero jak ja ja przyszedłem to od razu zainterweniowałem w recepcji i kolesiów wyjaśniła mi ze dr siedzi obok .. ale inna kierowała tam gdzie go nie ma a powinien być.
Rozumiem ze ktoś mógł sie pomylić z numerkami ale, żeby być takim debi...em i przechodzić obok swojego pokoju i pacjentów i nie zapytać czy ktoś od niego, wywołać nazwisko. Bo trochę to dziwne ze przez godzinę nikt nie puka no nie?
Jak widać lekarze to święte krowy i powinni być gnojeni jak pacjenci ( z których opłat przecież żyją)!
5: Emeryt z IP: 82.177.26.* (2012-01-12 13:51)
Ryba zawsze psuje się od łba i niech rządzący w końcu przejrzą na oczy i zaczną robić porządek od siebie a nie od odbierania tym co na chleb i lekarstwa brakuje bo to co się wyrabia to hańba i wstyd tylko czy te cechy te osoby posiadają