statystyki

Dobry kontakt z rodzącą? Lekarze: To zbyt subiektywna kwestia

autor: Agata Szczepańska05.07.2018, 07:25; Aktualizacja: 05.07.2018, 08:20
W opiniach do projektu resortu pojawia się jeszcze kwestia braku sankcji za nieprzestrzeganie standardów.

W opiniach do projektu resortu pojawia się jeszcze kwestia braku sankcji za nieprzestrzeganie standardów.źródło: ShutterStock

Głodzenie kobiet, zmuszanie do karmienia piersią, brak ustalonych metod diagnozowania depresji – trwa dyskusja na temat standardów okołoporodowych

Ministerstwo kończy konsultacje projektu rozporządzenia dotyczącego zasad dla rodzących. I choć większość chwali kierunek zmian, to kilka punktów wzbudza gorące dyskusje.

Już na etapie wstępnych prac nad standardami dyskutowano, czy rodząca może, czy nie może, jeść, i kto o tym decyduje. Ostatecznie zapisano, że lekarz. Ale położne pytają, dlaczego nie one, a ciężarne wskazują, że decyzja powinna być podejmowana chociażby wspólne z nimi. Tym bardziej, że nie ma żadnych badań naukowych udowadniających, że spożywanie posiłków podczas porodu – który czasem trwa wiele godzin – jest szkodliwe. – W Polsce głodzi się rodzące – napisała jedna z osób, która wzięła udział w konsultacjach.

Emocje wzbudza też kwestia odżywiania noworodków. Nawet fundacje promujące karmienie piersią uważają, że to matka powinna zdecydować, jak karmić dziecko. Tymczasem zapisy w projekcie sugerują – zdaniem Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę – że decyzja kobiety o sposobie karmienia może nie być respektowana.

Obawy dotyczą też wizyt położnej w domu noworodka. Jeśli będzie ona podejrzewać, że mogą wystąpić problemy opiekuńczo-wychowawcze, ma zawiadamiać pomoc społeczną. Stawia to ją w roli o charakterze nadzorczym i zmienia jej relacje z młodą matką, które – jak podkreśla m.in. Fundacja Rodzić po Ludzku – powinny być oparte na zaufaniu. Również rzecznik praw pacjenta uważa, że sformułowania, które znalazły się w tym przepisie, są zbyt ogólne i mogą skłaniać do podejmowania interwencji na wszelki wypadek.

Resort zdrowia w nowych standardach zaproponował też zupełną nowość: chce, aby już w trakcie ciąży i tuż po porodzie lekarz sprawdzał stan emocjonalny kobiety i w razie ryzyka depresji skierował ją do specjalisty. Sęk w tym, że w ostatecznej wersji projektu, wbrew propozycji Piotra Gałeckiego, konsultanta ds. psychiatrii, nie zaproponowano metod diagnozowania stanu emocjonalnego matek. Według prof. Gałeckiego najlepsza jest skala Becka (to kwestionariusz, który wypełnia kobieta). W opinii przesłanej do Ministerstwa Zdrowia konsultant pisze wprost, że ginekolodzy i lekarze rodzinni bez tego mogą mieć kłopoty z oceną. To istotne, bowiem depresja w ciąży i po porodzie jest zdaniem ekspertów cały czas źle diagnozowana, nie docenia się jej negatywnych skutków dla matki i noworodka. Z badań wynika, że może dotyczyć nawet 30 proc. matek.


Pozostało jeszcze 43% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane