statystyki

Internet. Najkrótsza droga do zdrowia

autor: Konrad Wojciechowski18.02.2018, 11:00
Dwa lata temu instytut badawczy ARC Rynek i Opinia sprawdził, skąd statystyczny Polak czerpie wiedzę na temat swojego stanu zdrowia. Okazało się, że dużo większym autorytetem niż specjalista cieszy się doktor Google, który wie o medycynie tyle, ile napiszą spanikowani internauci.

Dwa lata temu instytut badawczy ARC Rynek i Opinia sprawdził, skąd statystyczny Polak czerpie wiedzę na temat swojego stanu zdrowia. Okazało się, że dużo większym autorytetem niż specjalista cieszy się doktor Google, który wie o medycynie tyle, ile napiszą spanikowani internauci.źródło: ShutterStock

Długie kolejki do lekarzy zaowocowały rozwojem internetowych usług medycznych. Pacjenci nowej generacji nie szukają już porad w Google'u, ale zależy im i na czasie, i na zdrowiu.

Kiedy ból barku stawał się nie do zniesienia, Dorota postanowiła w końcu coś z tym fantem zrobić i udała się do lekarza. Szybko pożałowała tej decyzji, bo specjalista próbował ją raczej zbyć niż udzielić fachowej pomocy. – Powiedział mi, że to przeziębienie, że pewnie mnie zawiało – opowiada niezadowolona pacjentka. – Poszłam więc do innego, który rzeczywiście zidentyfikował problem. Okazało się, że cierpię na zapalenie mięśnia dźwigacza łopatki.

W internecie znajdziemy informację, że taka dolegliwość może wystąpić u osób, które zbyt długo rozmawiają przez komórkę, przytrzymując telefon między barkiem a uchem. W grupie ryzyka są więc przede wszystkim pracownicy biur i korporacji rzadko podnoszący się z fotela – przygarbieni, z wygiętą szyją oraz mocno napiętymi barkami.

Po zlokalizowaniu ogniska bólu Dorocie zalecono rehabilitację. Jednak ćwiczenia nie przynosiły rezultatu. – Po sześciu sesjach mówię do mojego rehabilitanta: „Coś jest nie tak. Nadal boli mnie ręka”. A on ze spokojem odpowiada, że trzeba uzbroić się w cierpliwość i poczekać – opowiada. – Ja mu na to, że najprawdopodobniej mam raka płuc. Widzę na jego twarzy zdumienie, więc tłumaczę, że ludzie tak pisali w internecie. Wtedy lekarz zaproponował mi test. Kazał złączyć wszystkie palce jednej ręki. Złączyłam, na co on z pełnym przekonaniem: „Udało się. To oznacza, że na pewno nie ma pani raka”. Spojrzałam na niego jak na głupiego. „No co się pani tak dziwi? Proszę nie czytać internetu”. Miał rację. W internecie wszystkie objawy pasują do wszystkiego.

Pacjent 3.0


Pozostało jeszcze 91% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • kolo(2018-02-18 15:34) Zgłoś naruszenie 00

    W wielu przypadkach diagnoza na podstawie opisu w google jest trafna w przeciwieństwie do lekarskiej. Mam konkretny przykład. Osoba w kilku szpitalach, wynajdywanie dziwnych chorób i kuracje antybiotykowe. Z tego wszystkiego candida (oczywiscie lekarze twierdzili co innego). Wystarczył 1 miesiac odpowiedniej diety antygrzybiczej i płukanie toksyn z ust olejem kokosowym. Wyniki i zdrowie wróciły do normy a lekarze powiedzieli (nie wiedzac o tej "kuracji"), że pomylili się i to nie było to, co zdiagnozowali. Niestety, nie powiedzieli też, co to było.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane