Duża część wschodniej Polski jeszcze przez długie lata będzie znajdowała się na peryferiach europejskiej sieci drogowej. Co prawda ruszyło projektowanie wiodącej z Niemiec autostrady A2 na wschód od Warszawy, ale tylko na krótkim odcinku. O ile budowa autostrady A4 w stronę Ukrainy zbliża się do końca, a w planach jest Via Baltica na Litwę, o tyle na Białoruś kierowcy nie dojadą z Polski drogą szybkiego ruchu jeszcze co najmniej przez dekadę.

Gotowe są cyfrowe zdjęcia lotnicze obszaru o łącznej powierzchni 2,1 tys. ha na prawo od stolicy. Na tej podstawie powstała ortofotomapa, na którą naniesiono przebieg drogi i wszystkie potencjalne kolizje wzdłuż jej przebiegu. To pierwsza ze zleconych prac projektowych, które wykona spółka Mosty Katowice za ponad 2,7 mln zł. – Uruchomienie prac projektowych to znak, że przygotowujemy się do tej budowy – mówi Robert Stankiewicz, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury.

Fragment ma prawie 15 km długości. Szacowany koszt to 600 mln zł (może się on jeszcze zmienić, bo w przygotowaniu jest aktualny kosztorys). Droga poprowadzi od węzła z krajową siedemnastką prowadzącą na Lublin – gdzie do 2019 r. ma dotrzeć ekspresowa południowa obwodnica Warszawy – aż do odcinka A2 omijającego Mińsk Mazowiecki, który został otwarty dwa lata temu.

Wciąż nie ma jednak oficjalnego potwierdzenia dla finansowania tej inwestycji. GDDKiA realizuje zadania przyjęte i ujęte w Programie Budowy Dróg Krajowych, który jest aktualizowany co kilka miesięcy. I A2 na wschodzie na razie w nim nie ma. – W przypadku uzyskania finansowania na ten odcinek jesteśmy gotowi do realizacji inwestycji od 2017 do 2021 r. – twierdzi Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.

Za co? Nie jest tajemnicą, że dyrekcja chce dać zielone światło dla inwestycji, kiedy pojawią się oszczędności w przetargach. Te – w nieoficjalnych szacunkach – oblicza się na 20 proc. w porównaniu z kosztorysami inwestorskimi. Przedstawiciele GDDKiA wolą jednak nie mówić o tym głośno, żeby nie narazić się na oskarżenia, że dyrekcja chce czerpać korzyści z kolejnej wojny cenowej między wykonawcami.

Co z A2 dalej na wschód? Decyzja środowiskowa jest ważna dla całego 170-kilometrowego odcinka: z Warszawy aż do granicy z Białorusią w Kukurykach. Już w lutym 2016 r. może się przedawnić. Plan awaryjny jest taki, że można ją wydłużyć o kolejne dwa lata, jeśli inwestycja realizowana jest etapowo. Do tego czasu powinien zostać złożony wniosek o zgodę na wykonanie inwestycji. A żeby tak się stało, odcinek na wschód od Mińska Mazowieckiego musiałby wejść w fazę projektowania najpóźniej na początku 2016 r. To prawie nierealne.

– Pod dużym znakiem zapytania stoi to, czy rząd da pieniądze na budowę A2 do Siedlec. A na 100 proc. autostrada w tej dekadzie nie powstanie już dalej na Wschód – twierdzi Robert Chwiałkowski ze stowarzyszenia Siskom, które monitoruje inwestycje drogowe w Polsce. – Uzgodnienia środowiskowe dla odcinka Siedlce – Kukuryki się przedawnią.

Resort infrastruktury i GDDKiA stoją na stanowisku, że wzdłuż krajowej dwójki na wschodzie nie ma na razie ruchu, który uzasadniałby budowę autostrady. Ostatnie pomiary pochodzą z 2010 r., wynika z nich, że z Warszawy do Mińska Mazowieckiego jeździ 20 tys. pojazdów na dobę, ale im dalej w stronę Białorusi, tym natężenie ruchu spada. W rejonie granicy wynosi już tylko 3,5 tys. pojazdów na dobę. Średnia dla całej Polski jest prawie trzy razy wyższa. Dzieje się tak, bo tranzyt np. w kierunku Moskwy, który i tak słabnie w związku z kryzysem na Ukrainie, szybciej przebija się S8 przez Białystok, a potem Ogrodniki i Litwę. Ponieważ Litwa i Polska znajdują się w Schengen, tiry nie muszą stać w kolejce do odpraw.

Część ekspertów uważa jednak, że decyzja o kontynuacji budowy może mieć podłoże polityczne. – Jeśli do władzy dojdzie opozycja, może zapaść decyzja, że A2 będzie budowana aż do granicy w ramach aktywizacji ściany wschodniej – usłyszeliśmy nieoficjalnie w branży.

Wątpliwe, aby rząd zechciał dać pieniądze na odcinek do Siedlec