Podczas jednej z takich rozpraw, w której uczestniczył ukarany kierowca, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie postanowił skierować pytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego, czy art. 13k ust. 1 ustawy o drogach publicznych jest zgodny z art. 2 Konstytucji RP. Jednocześnie sąd zdecydował się zawiesić postępowanie do czasu otrzymania odpowiedzi od trybunału.

– Do tej pory sąd zawiesił postępowania w pięciu sprawach dotyczących skarg na decyzje głównego inspektora transportu drogowego w przedmiocie nałożenia kary pieniężnej za przejazd bez uiszczenia opłaty elektronicznej – informuje sędzia Joanna Kube z WSA w Warszawie.

Zdaniem konstytucjonalisty prof. Bogusława Banaszaka należy się spodziewać, że wszystkie tego typu sprawy będą sukcesywnie zawieszane. – Każdy sąd jest suwerenny i może sam rozstrzygnąć sprawę, ale widać, że są wątpliwości wokół tych przepisów – dodaje ekspert.

Jego zdaniem decyzja sądu o skierowaniu pytania do TK otwiera furtkę dla kierowców, którzy nie zgadzają się na nałożone na nich kary. Jeśli nie zgodzą się z decyzją GITD co do wysokości kary, mogą sprawę skierować do sądu i liczyć na to, że zostanie zawieszona nawet na kilka miesięcy. – Kierowcy mają taką możliwość, to prawodawca powinien stanowić jasne i precyzyjne prawo – dodaje prof. Banaszak.

Zawieszanie kolejnych spraw może oznaczać ciągnący się miesiącami paraliż decyzyjny. Od lipca 2011 r. do końca marca 2013 r. nałożono kary na ok. 8 tys. kierowców. A na bieżąco dochodzą kolejne. Jak mówi nam rzecznik GITD Alvin Gajadhur, obecnie przed WSA toczy się 45 spraw z zakresu e-myta. Ale tych zarejestrowanych w sądach jest dużo więcej. – Na dziś, oprócz pięciu zawieszonych, zarejestrowane są 303 niezakończone – mówi nam Joanna Kube.

Samo zawieszanie spraw może być tylko początkiem problemów. Zdaniem wielu prawników przepisy, zgodnie z którymi karani są kierowcy, powinny zostać zaskarżone na drodze skargi konstytucyjnej. Jak mówił wcześniej DGP konstytucjonalista prof. Marek Chmaj, jeśli trybunał uzna je za niekonstytucyjne, wówczas każda zainteresowana osoba mogłaby indywidualnie wnosić o zwrot pieniędzy na drodze sądowej. O słabości przepisów doskonale wie resort transportu, który od kilku miesięcy pracuje nad ich zmianą na mniej restrykcyjne. A to tylko wzmacnia argumenty kierowców.

Do końca marca kary nałożone na kierowców wyniosły ponad 20 mln zł. Kierowca, który nie opłacił e-myta, ponosi karę w wysokości 3 tys. zł za każdą bramownicę kontrolną. To powoduje, że kary się kumulują i osiągają wysokość kilkudziesięciu tysięcy złotych.