Im bardziej rośnie prawdopodobieństwo, że przy cenach oleju napędowego zobaczymy cyfrę 6, tym szybciej kierowcy podejmują decyzję o przesiadce z diesla na benzynę. Z informacji od portalu branżowego OtoMoto.pl, w którym jest niemal 370 tys. ogłoszeń motoryzacyjnych, wynika, że ostatnio wyraźnie przybyło ofert sprzedaży aut napędzanych ON. W wakacje ich udział w ofercie wynosił 49 proc., obecnie przekracza 52 proc. I idzie w górę.
Publikacja: 19 stycznia 2012, 07:06 Aktualizacja: 19 stycznia 2012, 08:49
źródło: ShutterStock
paliwo
Ale poszukujących takiego auta ubywa. Ze statystyk należącego do grupy Allegro portalu wynika, że tylko w ostatnim kwartale ubiegłego roku ich liczba skurczyła się o 10 proc. – Coraz mniejszy popyt w zderzeniu z rosnącą podażą wpłyną na ceny używanych diesli. W ostatnich miesiącach ubiegłego roku były jeszcze stabilne, ale w najbliższych 2, 3 miesiącach spadną. Sprzedający o tym wiedzą, stąd wysyp ofert sprzedaży pojazdów zasilanych tym paliwem – tłumaczy Marcin Świć, dyrektor serwisów motoryzacyjnych grupy Allegro.
Odwrót kierowców od modeli z silnikami wysokoprężnymi jeszcze wyraźniej widać w salonach samochodowych. Centrum Motoryzacyjne Toruńska w Warszawie, które handluje autami ośmiu marek, wylicza, że jeszcze w czerwcu ubiegłego roku udział diesli w całej sprzedaży wynosił niemal 30 proc. Tymczasem w grudniu skurczył się do niespełna 13 proc. – Gołym okiem widać, że zainteresowanie dieslami jest mniejsze. Nie tylko mniej klientów je kupuje, ale nawet rozważa taką ewentualność. Do tej pory bowiem były one droższe w zakupie, za to tańsze w eksploatacji. Teraz korzyść polegająca na niższym spalaniu została zniwelowana niemal do zera przez wysoką cenę oleju napędowego – wyjaśnia Krzysztof Kuczyński, dyrektor handlowy Centrum. Dodaje, że jeżeli ceny ON utrzymają się powyżej cen benzyny przez długie miesiące, to niebawem diesle stanowić będą margines sprzedaży. Zwłaszcza wśród klientów indywidualnych, którzy przejeżdżają najwyżej 20 – 30 tys. kilometrów rocznie.
Ceny samochodów na ropę spadną, więc właściciele chcę się ich pozbyć
Rzeczywiście, przy różnicy w cenie pomiędzy ON a bezołowiówką na poziomie 20 gr, inwestycja w większość aut z dieslem zwraca się dopiero po przebiegu 100 – 150 tys. kilometrów. Są jednak i takie modele, które opłaca się kupić dopiero, jeżeli zamierzamy przejechać nimi przynajmniej 200 tys. kilometrów. A takich dystansów w ciągu swojego firmowego żywota nie pokonuje nawet większość aut flotowych, użytkowanych przez handlowców.
Nie dziwi zatem, że mówić już można o renesansie silników benzynowych i dekadencji diesla. O ile jeszcze w czerwcu aż 61 proc. klientów, którzy kupili w CMT Nissana Qashqaia, wybrało wersję z dieslem, to w grudniu było ich już tylko 24 proc. Nawet w przypadku chętnie kupowanego przez floty Forda Focusa udział diesla w ciągu zaledwie pół roku zmniejszył się z 44 do 34 proc.
Pytanie, co to oznacza dla koncernów naftowych i jaki wpływ może mieć na ceny ON na stacjach. Zdaniem ekspertów to, że kierowcy zaczynają omijać diesle szerokim łukiem, na razie niczego nie zmieni. – Auta osobowe konsumują ok. 30 proc. całego oleju napędowego. Resztę zużywa transport oraz inne sektory gospodarki, a one nie mają możliwości przesiadki na benzynę – tłumaczy Urszula Cieślak z biura Reflex, zajmującego się analizą rynku paliwowego. Dodaje, że jeżeli już, to spadek zainteresowania dieslem odbije się na popycie na to paliwo dopiero w dłuższej perspektywie. – To prawda, że część osób będzie teraz próbowała sprzedać diesla, tyle że nie wszystkim się to uda. Nadal więc będą jeździli starymi samochodami i tankowali olej napędowy. Popyt na olej zacznie się zmniejszać dopiero, gdy stare diesle zaczną znikać z rynku, a w ich miejsce pojawią się nowe auta benzynowe. To jednak kwestia lat, a nie tygodni czy miesięcy – zwraca uwagę Cieślak.
Ale nawet gdyby koncerny nagle zaczęły odczuwać spadek popytu na olej napędowy, to jego cen na pewno nie obniżą. – Prędzej podniosą ceny benzyny do poziomu cen oleju – komentuje Jakub Bogucki, analityk paliwowy z firmy E-petrol. Wyjaśnia, że po podwyższeniu stawek akcyzy na diesla, opodatkowanie obu paliw jest podobne, przy czym diesel jest droższy w produkcji. Zatem jego wyższa cena na stacjach ma uzasadnienie. Podobnie jak to, że przeprosiliśmy się z autami na starą, poczciwą benzynę.
Zagrożenie jest jedno – jeżeli teraz zachłyśniemy się nimi tak bardzo jak kilka lat temu ON, to za chwilę potencjalne zyski wywęszą i rząd, i sami nafciarze. Pierwsi podniosą podatki, drudzy – swoje marże. I tak benzyna znowu będzie droższa od oleju. Oczywiście wyłącznie do chwili, kiedy diesle znowu zaczną nabierać popularności. I tak w kółko, dopóki świat nie wymyśli czegoś lepszego niż ropa.
1: takisobie z IP: 31.175.80.* (2012-01-19 08:26)
Podsumowując -" chociaż krowie dasz kakao nie wydoisz czekolady" ..
2: Baca z IP: 95.160.192.* (2012-01-19 08:30)
To tak jak w bajce.
Baca , już prawie oduczył kozę jeść ,ale ta nie doceniła starań i zdechła.
Podobnie z nami
Oduczyli nas kupować diesle.
Teraz bedą oduczać jeść.
Chyba ,że ... !!!
3: lalalala z IP: 95.48.62.* (2012-01-19 09:14)
**************
4: rowerzysta z IP: 83.31.155.* (2012-01-19 09:58)
Jestem przeciętnym kierowcą i jeżdżę samochodem osobowym napędzanym etyliną.silnik 1,5 z roku 2001r. W rodzinie jeżdżą samochodami z silnikami diesla o pojemności większej (2,2 oraz 1,9) i przy analizie zużycia paliwa wychodzi,że w jeździe miejskiej oni spalają 6 - 8 l/100km a ja 7-10 l/100km. Roczniki porównywalne, stan samochodów dobry. W obecnej sytuacji (jazda samochodem, niezależnie czy etylina czy olej napędowy) jest droga i nie zanosi się, ze "benzyna" będzie po "5" a olej po "10" zł.Jeśli już to ceny będą bardzo bliskie sobie i nie ma co robić zamieszania wokół diesli. Chętnie poczytam o tym dlaczego w obecnej sytuacji nie uruchamia się akcji na produkcję biopaliw.
Nie wiem czemu ma służyć ta akcja przesiadkowa z diesli na ...,na co?,bo chyba najtaniej jest jeszcze na instalacjach gazowych ale jak długo? Aktualnie zabieram sie za wymianę kółek w rowerze bo obręcze zardzewiały i od wiosny jeżdżę więcej rowerem niż samochodem.Pozdrawiam właścicieli diesli i benzyniaków.
5: kix z IP: 77.255.62.* (2012-01-19 11:27)
Diesle nieprędko staną się droższe w eksploatacji, niż benzynowce. Moją Yariską z dieslem palę po Warszawie 4,6-4,9l/100 i 3,6-3,9l/100 na szosie. Sąsiadka takim samym autem, ale na benzynę zużywa odpowiednio 7,6-7,9l/100km po mieście a w trasie - 6. Przy obecnej cenie benzyny olej napędowy musiałby zatem zdrożeć co najmniej do 10zł/liltr, żeby koszt paliwa do diesla stał się wyższy, niż koszt paliwa do podobnego auta benzynowego.
6: bogu z IP: 164.126.133.* (2012-01-19 12:42)
odwiedżcie wreszcie jakąś stację paliw - diesel jest od dawna powyżej 6 zł.Trzeba wiedziecć o czym się pisze
7: Panu Donaldu Tusku - jak żyć, jak żyć... z IP: 83.238.174.* (2012-01-19 13:13)
j.w.
8: Za 10 lat będą autka w stylu Tico z IP: 82.139.160.* (2012-01-19 14:17)
Sam mam starą Pandę z instalacja gazową i nową dużą Octavię combi TDI.
Miałem Pandkę sprzedać ale niestety wyglada na to że dużym autem bede jeżdził od świeta...
A Pandą też do czasu kolejnych podwyżek
9: piotrek z IP: 94.109.223.* (2012-01-19 14:49)
głupi już jestem , raz mówią że potrzeba dużo ropy żeby zrobić litr benzyny i dla tego benzyna jest taka droga, teraz piszą że ropa jest droższa w produkcji od benzyny. Jaka manipulacja tępymi strzałami
10: ALA z IP: 176.97.81.* (2012-01-19 16:27)
"..wynika, że ostatnio wyraźnie przybyło ofert sprzedaży aut napędzanych ON. W wakacje ich udział w ofercie wynosił 49 proc., obecnie przekracza 52 proc. I idzie w górę" JAK SIE MA TYTUŁ DO TEGO TEKSTU. KOWGO WY ZATRUDNIACIE W READAKCJA - NIEPEŁNOSPRAWNYCH?
![]() |

Macierzyste zakłady Opla w Ruesselsheim zaprzestaną produkowania modelu Astra, który od roku 2015 będzie wytwarzany tylko w brytyjskim Ellesmere Port i w Gliwicach - poinformowało w czwartek kierownictwo należącego do amerykańskiego koncernu General Motors Opla.»