statystyki

Elektromobilność: Elektroeuforia rządu, a dla gmin nowe koszty i obowiązki

autor: Jakub Pawłowski10.05.2017, 09:20; Aktualizacja: 10.05.2017, 09:35
39 w tylu maksymalnie miastach będzie musiała powstać ogólnodostępna infrastruktura do ładowania elektrycznych pojazdów osobowych. Jej budowa będzie obowiązkowa dla JST powyżej 100 tys. mieszkańców, w których jest zarejestrowanych co najmniej 60 tys. aut.

39 w tylu maksymalnie miastach będzie musiała powstać ogólnodostępna infrastruktura do ładowania elektrycznych pojazdów osobowych. Jej budowa będzie obowiązkowa dla JST powyżej 100 tys. mieszkańców, w których jest zarejestrowanych co najmniej 60 tys. aut.źródło: ShutterStock

Resort energii przedstawił zapowiadany od miesięcy projekt ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Dla ministerstwa ma to być swoista konstytucja kształtującego się rynku pojazdów elektrycznych. Czym okaże się dla samorządów? Już teraz widać, że dodatkowymi obowiązkami i wydatkami.

Reklama


Wstępny bilans zysków i strat jest słodko-gorzki. W świetle projektowanych przepisów JST będą musiały m.in. ustalić wraz z operatorem sieci dystrybucyjnych lokalizacje ogólnodostępnych punktów ładowania, a następnie przeprowadzić konkursy, by wyłonić firmy, które je wybudują i będą nimi zarządzać. Co trzy lata będą też przygotowywać analizę zysków i strat z wykorzystywania autobusów elektrycznych dla ministrów energii, gospodarki i środowiska. Ponadto muszą też informować resort energii o postępach w wymianie taboru na elektryczny.

Wygląda również na to, że JST będą mieć w wielu kwestiach związane ręce. Nie uciekną chociażby od obowiązku podpisania umowy z operatorem ogólnodostępnych punktów ładowania, i to aż na co najmniej 4 lata. A możliwości odstąpienia od umowy resort przewidział tylko dwie: gdy w terminie 2 miesięcy od jej zawarcia operator nie rozpocznie budowy ogólnodostępnego punktu ładowania lub przez pół roku wybrany przez niego dostawca nie zacznie świadczyć swoich usług ładowania w tym punkcie (art. 6 ust. 5 projektowanej ustawy).

Jednocześnie trzeba przyznać, że ministerstwo spuściło nieco z tonu. Zmniejszyło chociażby zbyt wygórowane – jak podkreślało wielu samorządowców – wymagania dotyczące wymiany floty pojazdów służbowych na elektryczne. W pierwotnych założeniach ministerstwa plan był taki, by w ciągu 8 lat już co drugi samochód, za którego kółkiem siada urzędnik, był zasilany prądem. Obecnie ma to być ledwo co trzeci. To dobra wiadomość dla wielu jednostek, które niespecjalnie kwapią się do inwestycji w dużo droższe auta elektryczne (ich cena oscyluje w granicach 90–150 tys. zł). Z naszych ustaleń wynika bowiem, że na 16 miast wojewódzkich taki zakup poważnie rozważał (jeszcze przed pojawieniem się projektu ustawy) tylko Lublin.


Pozostało jeszcze 58% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (1)

  • Do roboty!(2017-05-11 21:48) Zgłoś naruszenie 00

    "...a dla gmin nowe koszty i obowiązki" - pisze autor, chyba funkcjonariusz z trzódki GWyb-a. Jego zdaniem najlepiej by było, gdyby gminy nie miały żadnych obowiązków, a ich władze brały pieniądze za nieróbstwo.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Reklama