Nieoficjalnie w branży telekomunikacyjnej mówi się o kilkunastokrotnym wzroście korzystania z internetu za granicą po zniesieniu opłat roamingowych. Kilkukrotnie wzrosła też liczba połączeń głosowych. Dla operatorów nie jest to dobra wiadomość, bo od wdrożenia zasady RLAH (roam like at home), dzięki której w innych krajach UE możemy korzystać z telefonów komórkowych tak jak w Polsce, bez dodatkowych opłat, usługi te stały się deficytowe. Cena hurtowa za 1 GB jest kilka razy wyższa od detalicznej.

Orange, operator z największą bazą klientów, w prognozie tegorocznych wyników finansowych podał, że zniesienie opłat roamingowych o blisko 50 mln zł obniży EBITDA (zysk przed uwzględnieniem odsetek, podatków i amortyzacji). – Skutki zniesienia opłat roamingowych będą odczuwalne w wynikach za III i IV kw. tego roku – mówi Maciej Bobrowski, dyrektor wydziału analiz i informacji Domu Maklerskiego BDM. – Ale myślę, że ten uszczerbek nie będzie miał fundamentalnego wpływu na przyszłe rezultaty telekomów – dodaje. W prognozowanej przez Orange na ten rok skorygowanej EBITDA roamingowy uszczerbek nie osiąga nawet 2 proc. – Roaming nigdy nie stanowił znaczącej kwoty w strukturze EBITDA w tej branży – zgadza się Konrad Księżopolski, dyrektor działu analiz giełdowych w Haitong Banku. – Po pierwszych miesiącach nowych regulacji spółki na pewno stracą, ale teraz możemy tylko przypuszczać ile – dodaje Księżopolski.

Jak korzystamy z roamingu za granicą

Jak korzystamy z roamingu za granicą

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Sami operatorzy do bilansu po miesiącu obowiązywania RLAH są jeszcze nieskorzy. – Ruch wzrósł nam zauważalnie. Dotyczy to rozmów, SMS-ów i transmisji danych – informuje Wojciech Jabczyński, rzecznik prasowy Orange Polska. Równie lakoniczny jest Arkadiusz Majewski z działu komunikacji korporacyjnej Plusa. – Widzimy wzrost liczby połączeń, SMS-ów, a także transmisji danych – stwierdza. Play przyznaje, że szczególnie wzrosło korzystanie z internetu. Z kolei wirtualny operator Virgin Mobile ma 50-procentowy wzrost korzystania z usług – to średnia dla transmisji danych, połączeń głosowych i SMS-ów.

Już na początku czerwca EY przestrzegał w swoim raporcie, że „za darmowy roaming ktoś jednak zapłaci i będą to zarówno telekomy, jak i ich klienci”. Koszty RLAH mogłoby zrekompensować operatorom podniesienie stawek za usługi telekomunikacyjne w kraju.

Żaden z telekomów z wielkiej czwórki nie zapowiada przerzucenia kosztów na klientów. – Na razie nie zanosi się na podwyżkę stawek krajowych i nie sądzę, żeby którykolwiek operator sobie na to pozwolił. Ryzykowałby utratę klientów – mówi Tomasz Kulisiewicz, ekspert rynku telekomunikacyjnego.

Otwartą deklarację w tej sprawie składa tylko Virgin Mobile. – Nie przewidujemy podnoszenia cen usług telekomunikacyjnych, ponieważ uważamy za niewłaściwe, żeby przeważająca liczba naszych klientów – ponad 90 proc. – płaciła wyższe rachunki, które pokryją koszty roamingowe generowane przez niespełna 10 proc. użytkowników, którzy wyjeżdżają za granicę – informuje Karol Ruciński, menedżer w Virgin Mobile.

Operator szuka innego rozwiązania: wystąpił do UKE o zgodę na dodatkowe opłaty za korzystanie z roamingu w UE. – Chcemy, żeby nasi użytkownicy mieli pewność, iż nie będą obciążani ukrytymi opłatami, dzięki którym operator będzie chciał rekompensować sobie koszty ponoszone w związku z nadużywaniem przez część klientów tanich polskich ofert na terenie UE, np. Polaków pracujących w UE czy cudzoziemców mieszkających przy granicy Polski – uzasadnia Karol Ruciński. Takie wnioski złożyły też Plus i nc+. Jak się dowiedzieliśmy, wkrótce dołączy do nich Netia.