Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje właśnie dużą reformę ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym. A wraz z nią chce rozwiązać problemy związane z niską ściągalnością alimentów. Obecnie prowadzony jest Rejestr Dłużników Niewypłacalnych (RDN), do którego wpisywani są ci, których zaległości alimentacyjne przekraczają okres 6 miesięcy. Tyle że wpisani do niego nic sobie z tego nie robią. Potwierdzają to ankiety rozsyłane do samorządowców. Aż 85 proc. urzędników uważa, że system ten jest nieskuteczny.

Dlatego resort proponuje: zrezygnujmy ze stosowania RDN i zacznijmy wpisywać dłużnków wykonujących działalność gospodarczą do CEIDG. Dzięki temu część z nich powinna chętniej wywiązywać się z ciążącego na nich obowiązku. Z jednej strony bowiem kontrahenci mogą się odwrócić od kogoś, kto nie łoży na własną rodzinę, a z drugiej prostszy dostęp do danych będą mieli komornicy.

Rzecznik popiera

Pomysł resortu sprawiedliwości podoba się Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które zapewniło nas, że popiera wszystkie rozwiązania zmierzające do lepszej ściągalności zaległości alimentacyjnych, a także rzecznikowi praw dziecka.

– Każde działanie zmierzające do utrudnienia zobowiązanym do alimentacji uchylania się od tego obowiązku zasługuje na poparcie – twierdzi Marek Michalak. Dodaje, że choć propozycja dotyczy jedynie osób prowadzących działalność gospodarczą, to i tak może mieć istotny wpływ na skuteczność egzekucji alimentów.

Niedoskonałe rozwiązanie

Są jednak także sceptycznie nastawieni do tego pomysłu. Piotr Babicki, wiceprzewodniczący rady miejskiej w Starachowicach, wskazuje, że większość alimenciarzy pracuje w szarej strefie, co wszystkim wiąże ręce. Dłużnicy nie wykazują więc dochodów. Tego problemu projekt nie rozwiązuje.

Państwowa niemoc

Państwowa niemoc

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Praktyka pokazuje też, że poczucie wstydu wynikające z naznaczenia społecznego nie jest najistotniejszym czynnikiem motywującym do płacenia alimentów – zaznacza Babicki.

Podobnie twierdzą zresztą przedstawiciele przedsiębiorców. Ich zdaniem regulacja doprowadzi nawet do odwrotnych skutków niż zamierzone. Nieuczciwi dłużnicy i tak sobie poradzą, chociażby rejestrując firmę na inną osobę. Ewentualnie w ogóle nie będą się przejmowali negatywnym wpisem w CEIDG.

– Stracą więc jedynie ci, którzy naprawdę nie mają pieniędzy. Jeśli przykładowo ktoś nie podpisze ważnej umowy, bo jego kontrahent nie będzie chciał się porozumieć z dłużnikiem alimentacyjnym, to efekt będzie fatalny. Ani dziecko nie otrzyma pieniędzy, ani zobowiązany do płacenia nie będzie mógł zarobić, by choćby częściowo spłacić dług – tłumaczy Dorota Wolicka, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Zaznacza przy tym, że oczywiście należy szukać sposobów do zwiększenie ściągalności alimentów. Pytanie, tylko jak?

Wiele pomysłów

Piotr Babicki przekonuje, że potrzebna jest gruntowna reforma funduszu alimentacyjnego. Obecnie na pieniądze może liczyć jedynie niewielka grupa spośród wszystkich wierzycieli alimentacyjnych. Powodem jest przede wszystkim niski próg dochodowy. Po jego przekroczeniu rodzina nieotrzymująca pieniędzy nie dostanie ich również od państwa.

Starachowicki samorządowiec proponuje więc, by to fundusz płacił wszystkie zasądzane w kraju alimenty, alimenciarz wpłacał na konto funduszu, a aparat państwa skutecznie egzekwował zobowiązania alimentacyjne.

Mówiąc prościej – gdy państwo wypłaci z własnych środków pieniądze, które powinni zapłacić dłużnicy, będzie miało więcej motywacji do ich odzyskania.

RPD bierze z kolei pod uwagę wystąpienie do Najwyższej Izby Kontroli, by ta zajęła się problemem i być może zasugerowała możliwe rozwiązania. Nawiązana jest również współpraca z ZUS w celu wypracowania systemu przekazywania komornikom informacji o wpływie składek od osób zobowiązanych do płacenia alimentów.

Pomysłów, jak widać, jest sporo.

– Wszystkim się przyglądamy, jesteśmy otwarci na dyskusję – zapewnia wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

Etap legislacyjny

Projekt założeń w konsultacjach