Są już gminy, które postanowiły skorzystać z uprawnień, jakie przyniosła im nowelizacja ustawy z 13 września o drogach publicznych (Dz.U. poz. 870). W okresie od 8 lipca do 8 października, a więc przez pierwszych 90 dni od wejścia w życie nowych przepisów, władze lokalne mogą pozbawić kategorii drogi gminnej odcinek trasy, którą wcześniej dostały w spadku np. od GDDKiA (według wcześniejszych przepisów po wybudowaniu nowego odcinka autostrady albo drogi ekspresowej stara – równoległa – droga krajowa z mocy prawa stawała się drogą gminną).

Wystarczy, że rada gminy podejmie jednostronną uchwałę w tej sprawie, a niechciana jezdnia trafi pod nadzór marszałka województwa.

Przoduje łódzkie

Jak wynika z naszych ustaleń, na razie największe roszady nastąpiły w województwie łódzkim. Do tej pory uchwały w sprawie przekazania dróg podjęło pięć gmin tego regionu – Zduńska Wola, Łask, Lututów, Ksawerów i Wróblew. Jednostki te wspólnie pozbawiły kategorii drogi gminnej byłe odcinki dróg krajowych przekazanych im po oddaniu do użytkowania S8. W sumie do urzędu marszałkowskiego trafi ok. 49 km jezdni. A to i tak tylko jedna trzecia tego, czego spodziewają się urzędnicy.

– Wszystko wskazuje na to, że Łódzkie będzie największym beneficjentem przejmowanych dróg w skali kraju. Sieć dróg wojewódzkich wynosząca obecnie ok. 1152,4km może wzrosnąć o 13,54 proc., czyli do ok. 1309 km – wylicza Jacek Grabarski z urzędu marszałkowskiego.

Problemy nie ominą także Zachodniopomorskiego. Kilka gmin z tego regionu chce przekazać tamtejszemu marszałkowi fragment byłej drogi krajowej nr 3 na odcinku Płonia–Smolary o długości prawie 62 km. Widząc, co się święci, zarząd województwa już zdecydował, że odda część swojej infrastruktury drogowej powiatom. Umożliwia im to art. 1 ust. 5a i 5b zmienionej ustawy, który stanowi, że sejmik województwa może pozbawić kategorii drogi wojewódzkiej odcinek jezdni o proporcjonalnej długości do odcinka otrzymanego od gminy. Tak więc z jednej strony urząd marszałkowski przejmie 62 km dróg od gmin, ale jednocześnie pozbędzie się ok. 70 km swoich dróg na rzecz kilku powiatów. W ten sposób urzędnicy będą próbowali zbilansować potencjalny rachunek zysków i strat związany z wejściem w życie nowych przepisów.

Podobnego rozwiązania nie wykluczają władze woj. lubelskie, gdzie do tej pory tylko jedna gmina oznajmiła chęć przekazania 4-kilometrowej drogi. – Decyzje o ewentualnym przekazaniu powiatom dróg wojewódzkich będą podejmowane przez Sejmik Województwa Lubelskiego indywidualnie – informuje Beata Górka, rzeczniczka lubelskiego marszałka.

Spora niepewność panuje też na Mazowszu. Do Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich docierają sygnały, że Mińsk Mazowiecki i Gostynin chcą przekazać odcinki stanowiące stary przebieg dróg krajowych (DK nr 60 – Gostynin i DK nr 50 – Mińsk Mazowiecki), które te jednostki musiały przejąć po tym, jak wybudowano tam obwodnice miast.

Na Mazowszu zbędnego balastu pozbywa się też inwestująca w nowe jezdnie Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. – Odbyło się pierwsze spotkanie z warszawskim oddziałem GDDKiA w sprawie przekazania MZDW starych przebiegów dróg krajowych nr 7 i 8. w granicach Warszawy – informuje biuro prasowe. Odcinki dróg mają być przekazane z końcem grudnia. Na razie jednak nie wiadomo, jakiej będą długości oraz jaki będzie koszt ich utrzymania. Szacunki wskazują jedynie, że średni koszt utrzymania jednego kilometra drogi wojewódzkiej wynosi 40 tys. zł na rok.

W budżetach pustki

Gminy argumentują, że będą oddawać drogi, gdyż same borykają się z problemem ich utrzymywania. – W latach 2014–2015 na utrzymanie 10 kilometrów dawnej drogi krajowej nr 5 wydaliśmy ok. 600 tys. złotych – usłyszeliśmy w referacie infrastruktury drogowej urzędu miasta w Swarzędzu. Jednostka ta wspólnie z gminami Pobiedziska i Łubowo od dłuższego czasu bezskutecznie starała się oddać władzom województwa wielkopolskiego fragment tej trasy. Teraz postawiły urząd marszałkowski pod ścianą – wszystkie trzy gminy podjęły stosowne uchwały w tej sprawie.

Gminy pozbyły się kłopotu, teraz pieniądze na utrzymanie starych krajówek muszą szybko znaleźć regiony. A nie będzie to łatwe, gdyż jak przyznaje Witold Trólka z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego woj. śląskiego, w tegorocznym budżecie nie ma zaplanowanych środków na utrzymanie przejętych dróg. Nie można było ich wcześniej zabezpieczyć, bo po pierwsze przy tworzeniu budżetu na ten rok nowelizacja ustawy o drogach publicznych była dopiero w powijakach, a po drugie do tej pory nie wiadomo, ile gmin będzie chciało pozbyć się dróg. Śląskie jest pewne tylko jednego – zostanie zmuszone do przejęcia od Pszczyny 3,5-kilometrowego odcinek dochodzącego do obwodnicy miasta.

W części województw na razie jeszcze panuje spokój.

– Spodziewamy się, że najwięcej uchwał w sprawie przekazania dróg będzie na przełomie września i października, gdy gminni radni wrócą z urlopów i będzie się zbliżać termin na podjęcie uchwał w tej sprawie – przewiduje pracownik jednego z urzędów marszałkowskich. – Wtedy rozpocznie się burza.