statystyki

Nowe prawo autorskie: Utwory osierocone - problem nadal nierozwiązany

autor: Damian Karwala07.01.2016, 06:51; Aktualizacja: 07.01.2016, 09:35
prawo autorskie

Legalne korzystanie z utworu osieroconego wymaga także, poza realizacją ww. przesłanek o charakterze przedmiotowym i podmiotowym, przeprowadzenia starannego poszukiwania.źródło: ShutterStock

Nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 2015 r. poz. 1639) wprowadziła instytucję utworów osieroconych (z ang. orphan works) i dozwolonego użytku tego rodzaju utworów (art. 355 – art. 359 ustawy).

 W ten sposób dokonano implementacji do krajowego prawa dyrektywy nr 2012/28/UE w sprawie niektórych dozwolonych sposobów korzystania z utworów osieroconych. Regulacja ta ma na celu ułatwienie digitalizacji i rozpowszechniania utworów, w zakresie których podmioty uprawnione nie są znane lub nawet jeśli są znane, których odnalezienie nie jest możliwe. W praktyce problem dzieł tego rodzaju jest dość znaczny. Szacuje się, że w skali europejskiej ok. 3 mln książek może mieć ten status, co stanowi ok. 13 proc. publikacji książkowych podlegających ochronie. Dodatkowo w zbiorach samej tylko Filmoteki Narodowej znajduje się ok. 300 filmów będących dziełami osieroconymi.

Wąski zakres

Ustawa, podobnie jak dyrektywa, nie rozwiązuje problemu utworów osieroconych w sposób kompleksowy, co dostrzec można w zakresie przedmiotowym i podmiotowym regulacji. Katalog utworów, które stanowić mogą dzieła osierocone, jest stosunkowo wąski. Obejmuje on trzy grupy:


Pozostało jeszcze 82% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • ab17pl(2016-01-07 15:26) Zgłoś naruszenie 00

    A co z utworami ukradzionymi - sam musiał bym chyba wpłacić kaucji ze 300 mln dolarów na wszystkie procesy o odzyskanie (tylko swoje kompozycje muzyczne) bez gwarancji skutecznego wyroku. W latach PRL (także później w mniejszym zakresie) kompozycje polskich kompozytorów muzyki rozrywkowej nie były praktycznie chronione- była wręcz aprobata dla żydowskiego złodziejstwa i powielania utworów z przypisaniem sobie autorstwa lub wyznaczonym osobom z kręgu kulturowego zachodu (głównie USA) w zamian za przymykanie oczu na plagiaty zachodnich kompozycji przez żydowskich kompozytorów w PRL. Obecnie nie mam pojęcia jak to wyprostować (przy założeniu że nikt mnie przy pierwszej próbie nie zabije) Andrzej Bąk -nawet w PRL i III RP pewnie nie znacie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane