Zapewne słusznie ściga się piratów internetowych, chociaż bez wątpliwości można to powiedzieć o takich, którzy za upowszechnianie kradzionych filmów czy muzyki domagają się jeszcze pieniędzy. To są niewątpliwie złodzieje, a dalej już rozciąga się szara strefa.
Publikacja: 26 stycznia 2012, 08:36 Aktualizacja: 26 stycznia 2012, 10:08
Aby przeczytać całość artykułu, musisz się zalogować. Jeśli posiadasz już login i hasło, wprowadź je. Jeśli nie, zapraszamy do bezpłatnej aktywacji konta.
Dostęp do treści w serwisie jest całkowicie bezpłatny. Wystarczy się zalogować. Jeśli jeszcze nie posiadasz konta, zapraszamy do jego stworzenia. Zajmie to nie więcej niż kilka minut.
1: J. z IP: 213.77.20.* (2012-01-26 09:30)
Żyjemy na progu nowej epoki: internet zmienił wszystko, powinno zmienić się również prawo, tkwiące na razie mentalnie w poprzedniej epoce. Dotąd prawo mojego uczestnictwa w światowym obiegu kultury (jedno z podstawowych praw człowieka) nie było niemal w praktyce realizowane - miałem dostęp do ułamka procenta światowego dziedzictwa. I nikomu to nie przeszkadzało, z przyczyn technicznych, "z braku armat". Internet to zmienił. Zmieniły się też prawa rynku. ACTA jest próbą obrony dotychczasowego status quo przez beneficjentów poprzedniego ładu. Jeżeli ktoś nie potrafi dostosować się do zmieniającego się świata, nie powinien domagać się aby świat dostosował się do niego, a do tego sprowadza się wymuszone prawem kaduka, łamiące przy okazji fundamentalne normy cywilizacyjne (zasada domniemania niewinności) ACTA. Mam prawo obejrzeć film, czy przeczytać książkę, które należą do tych 99,9% dorobku ludzkości, których nie sprowadzą nigdy do Polski wymuszający po gangstersku swój monopol dystrybutorzy, wolący zarabiać na (wybranej przez nich dla mnie) tandecie. I to moje prawo do kultury jest ważniejsze od praw rynku. A prawo twórcy do zarobku bardzo łatwo osiągnąć środkami znacznie prostszymi, niż wymuszanie na rządach tworzenia specjalnych praw dla ochrony swoich przywilejów. Wystarczy stworzyć legalny system a'la torrent, połączony z systemem bankowym i podpisem elektronicznym. Wrzucam do tego torrenta dowolny plik - książkę, film, muzykę razem z identyfikatorem oryginału (numer ISBN na przykład. A każde jego ściągnięcie powoduje automatyczny przelew gotówki na konto Autora (ewent. 1-5% na moje za skopiowanie). Oczywiście cena musi uwzględniać dostęp autora do miliardowego, nie milionowego rynku potencjalnych odbiorców i zerowe w praktyce koszty dystrybucji. I już. I wszyscy są zadowoleni (za wyjątkiem może obrońców swoich przywilejów z poprzedniej epoki gangsterów).
2: ppp z IP: 77.252.139.* (2012-01-26 12:59)
nie przeczytałem treści nie będę się rejestrował, po prostu przestanę tutaj wchodzić moich danych nie uzyskacie
3: Keram z IP: 83.3.2.* (2012-01-26 13:51)
Nowe technologie wchodzą w życie z prędkość światła. Regulacje prawne są niezbędne. Prawo własności powinno być świętością. Jednak nasz wymiar sprawiedliwości może improwizować do woli w tak nowej materii jak Internet. Obawiam się o nasze orzecznictwo chociażby z faktu, że u nas nie ma prawa precedensowego co dawało by możliwość korzystania z orzeczeni mądrych i postępowych sędziów. Znam takich. Nasze sądownictwo przede wszystkim jest zapóźnione mentalnie i dlatego może być dużo sprzecznych i krzywdzących orzeczeń, skoro „szaleje twórczo” albo w ogóle nie uzasadnia orzeczeń w oparciu o ugruntowane przepisy. Dlatego uważam że warto bardzo precyzyjnie zapisać ustawy w celu uniknięcia chaosu i ewentualnej krzywdy obywateli. Zachęcam do przeczytania artykułu „Dlaczego cisza nie potrwa długo” NMP Kontrateksty i wymienionych w nim artykułów „ Bezprawiem w bezprawie”., Bez przestrzegania prawa jedziemy donikąd”.
4: dziadek z IP: 86.111.111.* (2012-01-29 11:31)
tą stronę będę omijał rejestrujcie się sami.
5: wojtek z IP: 178.36.18.* (2012-01-29 12:02)
”Można stworzyć systemy, które pozwolą zarobić wydawcom i umożliwią powszechną dostępność do treści. To kluczowe zadanie dla dalszych przemian”.
Pełna zgoda i to właśnie zadanie dla polityków. Dostosowanie (sensowne) prawa do realnego świata.
Wydaje się to proste, bo powinno być proste. Globalne, niskie opodatkowanie Internetu z przeznaczeniem tej kasy dla twórców i ich organizacji. I niech sobie dzielą to jak chcą. W zamian pełny darmowy dostęp do wszystkiego. A prawa własności intelektualnej – ad acta.
Niestety politycy są mentalnie jeszcze w XX wieku, a to był inny świat.