statystyki

Chcesz sprzedać oryginalną używaną grę? Nie łamiesz prawa

autor: Iwona Łoboda04.01.2012, 06:20; Aktualizacja: 04.01.2012, 09:48
Producenci gier komputerowych rozpoczęli walkę z ich obrotem na rynku wtórnym

Producenci gier komputerowych rozpoczęli walkę z ich obrotem na rynku wtórnymźródło: ShutterStock

Producenci oskarżają osoby wystawiające na aukcjach legalne gry komputerowe o nielegalne działanie. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. To firmy naruszają prawa graczy.

Reklama


Reklama


Producenci gier komputerowych rozpoczęli walkę z ich obrotem na rynku wtórnym. Na odwrocie opakowań gier umieszczają informację, że nie wolno odsprzedawać zakupionego egzemplarza. Internauci na forach zastanawiają się, czy łamią przepisy, a jeśli tak, to dlaczego.

„Co w tym złego, że kupiłam z drugiej ręki grę, która jest oryginalna, a nie ściągnięta z sieci?” – pisze jedna z internautek. „Gdyby to było nielegalne, Allegro chyba blokowałoby takie aukcje” – zastanawia się ktoś inny. Faktem jest, że Allegro takich aukcji nie blokuje. W tej chwili wystawionych jest na portalu ok. 27 tysięcy gier na komputer PC i 34 tysiące na konsolę. – Sprzedaż oryginalnych, używanych gier jest całkowicie dozwolona przez regulamin serwisu – potwierdza Anna Tokarek z Grupy Allegro.

Nic złego w zachowaniu graczy sprzedających używane oryginalne gry nie widzą także eksperci. – Jeżeli ktoś nabędzie legalny egzemplarz utworu, np. płytę z grą komputerową, to jest uprawniony do jego odsprzedaży – uważa dr Arkadiusz Michalak z Centrum Praw Własności Intelektualnej im. H. Grocjusza.

Wynika to z zawartej w prawie autorskim zasady wyczerpania prawa do zezwalania na dalszy obrót egzemplarzem (art. 51 ust. 3). Oznacza to, że ten, kto dysponuje majątkowym prawem autorskim do gry, czyli np. producent, w takiej sytuacji nie ma już prawa zgłosić sprzeciwu. Tę regułę można stosować w odniesieniu do egzemplarza, który został wprowadzony do obrotu na obszarze RP lub na Europejskim Obszarze Gospodarczym. Nawet umowy licencyjne, które gracz zawiera, nabywając grę, nie mogą ograniczyć takiej reguły. – Przepis o wyczerpaniu praw jest przepisem bezwzględnie obowiązującym i strony nie mogą zmodyfikować go umownie – wyjaśnia dr Michalak.

Tej zasady nie można jednak stosować do elektronicznej dystrybucji. Chodzi o sytuację, gdy gra nie jest dostępna na płycie, ale można ją ściągnąć bezpośrednio ze strony producenta. – Tu nie dochodzi do wyczerpania prawa – mówi Andrzej Oryl, radca prawny z Kancelarii Marka Czernisa.

Wątpliwości ekspertów budzą także inne praktyki producentów gier. Chodzi o uniemożliwienie drugiemu nabywcy grania online. Może się bowiem okazać, że ta funkcja działa tylko na pierwszym komputerze, na którym została zainstalowana gra. To oznacza, iż pierwotny nabywca nie będzie mógł sprzedać tej samej rzeczy, którą kupił. Zastosowanie tego zabiegu, podobnie jak umieszczanie na pudełku napisu, iż płyty odsprzedać nie wolno, może oznaczać, iż gracz wcale nie nabył w sklepie produktu, a jedynie zobowiązanie producenta do dostarczenia mu rozrywki.

– Większość osób, które nabywa taką grę, nie jest jednak świadoma tego, czy kupuje rzecz, czy zawiera umowę – komentuje Tomasz Lustyk, adwokat prowadzący własną praktykę. Osoby te nie mają także żadnego wpływu na kształt umowy, jaką zawierają, kupując grę. – Z tych właśnie powodów uważam, że takie praktyki stosowane przez producentów gier mogą być niezgodne z prawami konsumentów i nakładają na graczy obowiązki sprzeczne z dobrymi obyczajami – dodaje Lustyk. Zgodnie z art. 385 kodeksu cywilnego umowy zawierające niejednoznacznie sformułowane postanowienia i rażąco naruszające prawa konsumentów można uznać za nieważne.

Nieuczciwe działanie producenta może mieć jednak wpływ na dalsze relacje między nabywcą pierwotnym a wtórnym. O tym, że usługa online została ograniczona do jednego komputera, może się przecież dowiedzieć dopiero wtórny gracz, któremu nie udało się zainstalować tej usługi. Wówczas może on wystąpić z roszczeniem do pierwszego właściciela płyty. – Tutaj chodzi o odpowiedzialność sprzedawcy za wady produktu, czyli o rękojmię –wyjaśnia Tomasz Lustyk.

Zgodnie z kodeksem cywilnym w takiej sytuacji kupujący może żądać od pierwotnego nabywcy gry obniżenia jej ceny, wymiany lub w ogóle może odstąpić od umowy.

Podstawa prawna

Ustawa z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 80, poz. 904). Ustawa z 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz.U. nr 16, poz. 93 z późn. zm.).

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • paralaks(2013-04-11 21:25) Odpowiedz 00

    pyrkołak
    Ogarnij się człowieku.Ciekawe jak byś się poczuł kupując grę której nie możesz nikomu odsprzedać jak już się nacieszysz.Mam ją wyrzucić do śmietnika?Co to w ogóle za myślenie?Jesteś może zbyt bogaty żeby zrozumieć że to złodziejstwo.

  • badu91(2013-05-26 23:18) Odpowiedz 00

    C-128/11 - wyrok TSUE. Także elektroniczne egzemplarze (związane wszakże z licencją) mogą być odsprzedawane.

  • max(2012-01-04 12:02) Odpowiedz 00

    Uważam że ograniczenia jakie nakładają producenci to bandytyzm, nieraz bywa tak że zmieniając komputer nie można na nowym tego samego programu zainstalować i bynajmniej nie chodzi o wymogi sprzętowe!

  • Anonim(2012-01-04 17:28) Odpowiedz 00

    A nie wystarczy napisać że sprzedaje np ołówek za 100 zł ~ a grę dodaje gratis?

  • a(2012-01-04 17:43) Odpowiedz 00

    a czy mozna zabronic pozniejszej odsprzedazy ebooka?

  • kok(2012-01-04 20:04) Odpowiedz 00

    Taki "zakaz" odsprzedawania zakupionej gry mogę tylko wyśmiać. Sprzedawać, pożyczać...jak każdą inną rzecz -.- zakaz zakazywania!

  • mrbudyn@yahoo.pl(2012-01-04 21:02) Odpowiedz 00

    Samochodu też zapewne nie będzie można sprzedać nowego :D , roweru , pralki , laptopa itp :D Tylko będziemy kupować żeby ekonomia miała zysk :P

  • ja(2012-01-05 13:23) Odpowiedz 00

    @ Anonim:
    Nie wystarczy napisać, że sprzedajesz ołówek za 100 zł, a grę dodajesz gratis. Sprzedaż ołówka jest w tym wypadku czynnością pozorną (mającą na celu "zamaskowanie" rzeczywistej czynności prawnej, którą jest sprzedać gry), więc na podstawie art. 83 § 1 KC taka umowa będzie nieważna!

  • ja(2012-01-05 13:24) Odpowiedz 00

    @ Anonim:
    Nie wystarczy napisać, że sprzedajesz ołówek za 100 zł, a grę dodajesz gratis. Sprzedaż ołówka będzie czynnością pozorną (mającą na celu "zamaskowanie" rzeczywistej czynności prawnej, którą jest sprzedać gry), więc na podstawie art. 83 § 1 KC taka umowa będzie nieważna!

  • mati(2012-01-05 19:47) Odpowiedz 00

    Czy to dotyczy tylko Polski czy np. całego UE?

  • lollander(2012-01-09 12:50) Odpowiedz 00

    Jak przynajmniej 50% ceny gry będzie trafiało do producenta to będę kupował oryginały.
    Skarżą nie producenci, a wytwórnie i pośrednicy (np. ZAiKS) bo walczą o swoją kasę, a nie kasę producentów...
    Faszystowska Amurricka pełną gębą...

  • dobresobie(2012-01-09 12:51) Odpowiedz 00

    "za mną jest/.../interes społeczny" Ahaahah

  • pyrkołak(2012-01-06 00:06) Odpowiedz 01

    A ja jestem za, po to producent wydaje grę by jedna osoba mogła zagrać, a robienie furtek w postaci odsprzedaży prowadzi do jeszcze większej zuchwałości społeczności graczy, z których 2/3 to bezczelni piraci. Tak samo z ksiażkami i płytami z muzyką i filmami, kupiłeś płytę spoko, ale nie możesz odsprzedawać bo ja jestem wydawcą/twórcą, za mną jest kapitał i interes społeczny i ty się synku tego trzymaj, a za tobą może być tylko ława oskarżonych.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama