statystyki

Gliński zmienia prawo autorskie: To nie system jest do naprawy

27.06.2017, 08:43; Aktualizacja: 27.06.2017, 09:49
Minister kultury Piotr Gliński wziął odpowiedzialność za zmianę prawa autorskiego na siebie.

Minister kultury Piotr Gliński wziął odpowiedzialność za zmianę prawa autorskiego na siebie.źródło: Newspix
autor zdjęcia: KONRAD KOCZYWASFOTONEWS

Rządowe Centrum Legislacji opublikowało w ostatnich dniach uwagi zgłoszone do projektu implementacji dyrektywy o zbiorowym zarządzaniu prawami autorskimi i prawami pokrewnymi. Materiał ten obrazuje stan oczekiwań różnych grup interesów.

Reklama


Cieszy to, że zaistniała możliwość zgłoszenia uwag przez wszystkich zainteresowanych oraz że doszło do ich opublikowania. Jest to posunięcie nieporównywalnie lepsze niż prowadzenie dyskusji w ograniczonych liczbowo i dobieranych według niejasnego klucza gremiach, z reguły nieprowadzącej do dających się określić rezultatów poza wywołaniem u uczestników przekonania, że „zaznaczyli swoją obecność”. To, że nikt tego następnie nie pamięta, a treść wypowiedzi albo nie jest odnotowywana wcale, albo tak skrótowo, że prawie nic z niej nie wynika, nikogo już specjalnie nie interesuje. Przyjęta przez ministerstwo procedura przewiduje wprawdzie spotkanie adresatów uwag ze zgłaszającymi je, jednak trudno przypisywać temu jakiekolwiek znaczenie i w istocie będzie to po prostu strata czasu. Co kto miał do powiedzenia, napisał, a w każdym razie mógł napisać, i co napisał, zostało publicznie udostępnione. Co z tego zostanie wykorzystane, czas pokaże.

Z uznaniem należy przyjąć, że minister kultury i dziedzictwa narodowego nadal nie zamierza (w każdym razie o tym nie mówi) powoływać zespołu ekspertów w celu pracy nad projektem w kontekście zgłoszonych uwag. Oznacza to, że prace nad sformułowaniem projektu rządowego, który po akceptacji przez Radę Ministrów zostanie skierowany do parlamentu, zamierza prowadzić sam, to znaczy w gronie własnych pracowników, przyjmując w ten sposób odpowiedzialność za jego treść. To uznanie nie wynika z mojego przekonania o omnipotencji ministra. Wiary takiej nie mam. Przeciwnie, w wielu sprawach dotyczących prawa autorskiego mam do niego żal o zaniechania lub o produkowanie projektów w sposób powierzchowny, co zresztą w znacznej mierze przypisuję niekompetencji lub wręcz tendencyjności uczestników anonimowych (niestety) gremiów, którym powierzono pracę nad kolejnymi projektami zmiany prawa autorskiego.

Historia powinna nas czegoś nauczyć

Dobitnym tego przykładem jest nowelizacja z 2010 roku instalująca fatalną koncepcję Komisji Prawa Autorskiego (KPA). Już po pierwszej lekturze projektu było oczywiste, że nowy system zatwierdzania tabel wynagrodzeń, zamiast zmienić przepis wcześniej wykorzystywany do oczywiście błędnej i sprzecznej z wszelką racjonalnością wykładni (mowa tu o pierwotnym uregulowaniu art. 108 ust. 3 pr.aut.; w praktyce przyjęto absurdalną interpretację, że zatwierdzanie tabel odbywa się w postępowaniu, którego stroną jest jedynie wnioskodawca, niestety potwierdzoną w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego), wprowadził tryb wręcz zachęcający do obstrukcji, a w każdym razie stwarzający dla niej nieograniczone pole. Ten ogólnikowo sformułowany przepis Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjny, miast wytknąć jedynie jego wadliwą – nieuzasadniającą uznania przepisu za niekonstytucyjny – wykładnię. Trybunał nie jest oczywiście powołany do oceny wykładni prawa, lecz do oceny zgodności przepisu z zasadami Konstytucji RP. Nie można jednak przyjąć jako miary konstytucyjności przepisu jedynie jego wykładni, i to nie literalnej, systemowej lub celowościowej, lecz jedynie administracyjną i sądową, czyli ukształtowaną w praktyce stosowania tego przepisu przed Komisją Prawa Autorskiego i Naczelnym Sądem Administracyjnym.

Poruszona kwestia łączy się z zagadnieniem ogólnym, a mianowicie procedurą i ograniczonymi możliwościami udziału w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym, co ma zasadnicze znaczenie dla możliwości przedstawiania stanowiska w sprawach objętych skargami konstytucyjnymi, choćby na zasadach amicus curiae, przez inne podmioty niż skarżący.

W przypadku oceny zgodności z konstytucją art. 70 ust. 2 oraz art. 108 pr.aut. w postępowaniu przed trybunałem uczestniczył poza uprawnionymi podmiotami publicznymi jedynie skarżący, w rzeczywistości przedstawiciel użytkowników. Jest zaś oczywiste, że wielcy użytkownicy są przeciwnikami zatwierdzania tabel, bowiem powoduje to semiimperatywny skutek – zatwierdzone stawki obowiązują jako minimum, którego naruszenie powoduje nieważność umów w tym zakresie i wejście w ich miejsce stawek zatwierdzonych. Pozbawia to więc użytkowników możliwości wymuszania ustępstw przez organizacje zbiorowego zarządzania.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama