statystyki

Szkodliwa płaca minimalna? Firmy stracą miliardy, a pracownicy zatrudnienie

autor: Maciej Suchorabski, Bożena Wiktorowska25.01.2016, 07:11; Aktualizacja: 25.01.2016, 18:19
pieniądze wyangrodzenie pensja

Rządowy dokument zakłada m.in. likwidację zróżnicowania wysokości płacy minimalnej w zależności od stażu pracy. źródło: ShutterStock

W ciągu najbliższych 10 lat polscy przedsiębiorcy będą musieli dołożyć z własnej kieszeni 4,9 mld zł. Tyle bowiem będą ich kosztować zmiany proponowane przez rząd.

reklama


reklama


Rząd na siłę chce chronić pracowników zatrudnionych na umowach śmieciowych. Może się jednak okazać, że wprowadzenie przymusowej godzinowej płacy minimalnej na poziomie 12 zł spowoduje efekt odwrotny do oczekiwanego. A są na to dowody. Z analiz Instytutu Badań Strukturalnych wynika, że w latach 2002–2013 z powodu podnoszenia płacy minimalnej pracę traciło corocznie 100 tys. osób. A kiedy w latach 2007–2009 wzrosła z 1148 zł do 1466 zł, zatrudnienie straciło już 200 tys. osób. Dodatkowo, jak zauważa radca prawny Izabela Zawacka z Kancelarii Prawa Pracy Wojewódka i Wspólnicy, nie każda umowa-zlecenie musi zakładać podejmowanie pracy zarobkowej jako stałego źródła utrzymania. Co więcej, zleceniobiorca może się zgodzić na pracę bez wynagrodzenia. Proponowane zmiany będą wykluczały taką możliwość

Rozpoczęły się konsultacje projektu ustawy o zmianie ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Wprowadza ona minimalną stawkę godzinową dla osób pracujących na zlecenie oraz wykonujących usługi. Partnerzy społeczni są zaszokowani rządowymi wyliczeniami skutków finansowych nowych przepisów. Podkreślają też, że prezentowane w nich dane są niewiarygodne.

Rachunek bez danych

Rządowy dokument – o czym już pisaliśmy – zakłada m.in. likwidację zróżnicowania wysokości płacy minimalnej w zależności od stażu pracy. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami początkujący pracownik przez 12 miesięcy otrzymuje od pracodawcy 80 proc. minimalnej pensji. I tu zaczynają się schody. Rząd wylicza, że z takiego rozwiązania obecnie korzysta 89,3 tys. osób. Przy czym to są jedynie szacunki oparte na danych Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) i GUS. I tak rząd przyjął, że skoro w 2014 r. liczba stażystów pracujących do roku wyniosła 687 tys., to odsetek otrzymujących minimalne wynagrodzenie wynosi 13 proc., czyli tyle samo, jak w przypadku ogółu pracowników. I właśnie na tej podstawie przyjęto, że 89,3 tys. podwładnych otrzymuje od swoich pracodawców 80 proc. minimalnego wynagrodzenia. Takie wyliczenia kwestionują związkowcy.

Obowiązki pracodawcy wobec pracownika

Obowiązki pracodawcy wobec pracownika

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Rząd nie może wprowadzać tak poważnych zmian, nie znając faktycznego wpływu na gospodarkę. Z ostatniej ekspertyzy przygotowanej przez rząd Jarosława Kaczyńskiego w 2006 r. wynika, że tylko 2,8 tys. osób w przedziale wiekowym 20–29 lat otrzymywało obniżoną płacę minimalną. Mam świadomość, że od tamtego czasu sytuacja na rynku pracy mogła się zmienić. Należy jednak postawić pytanie, czy rzeczywiście pomiędzy rokiem 2006 i 2016 nastąpił tak gwałtowny wzrost liczby osób pobierających subminimum. Mam co do tego pewne wątpliwości, bowiem firmy proponują młodym pracownikom wolontariat lub szukają sposobu finansowania ich zatrudnienia przez urzędy pracy – zauważa Norbert Kusiak, dyrektor wydziału polityki gospodarczej i funduszy Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

Także Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan, kwestionuje rządowe wyliczenia. – Rząd z jednej strony obliczył przyszłe wpływy do sektora finansów publicznych, a jednocześnie – jak sam przyznaje w ocenie skutków regulacji – nie potrafi określić skali reakcji pracodawców na wprowadzenie takiego przymusu. To pokazuje, że przygotował zmiany, wychodząc z założenia, że polscy przedsiębiorcy śpią na pieniądzach. Autorzy projektu widzą tylko, że polskie firmy na depozytach zgromadziły 250 mld zł, a zdają się nie zauważać, że w tym czasie kwota kredytów wzrosła o 100 mld zł – stwierdza Jeremi Mordasewicz.

Budżetowy kontredans

Rząd zakłada, że dzięki wprowadzeniu obowiązkowej stawki godzinowej w wysokości 12 zł tylko w przyszłym roku na konto ZUS trafi 128 mln zł (po 10 latach 1,3 mld zł). Z kolei Narodowy Fundusz Zdrowia w ciągu 10 lat z tytułu składki zdrowotnej dodatkowo ma otrzymać 309 mln zł. W sumie zyski budżetu państwa – wraz z zaliczką na podatek dochodowy – osiągną 1,87 mld zł, natomiast jednostki samorządu terytorialnego otrzymają 179 mln zł.

Stracą za to firmy. Nowe przepisy spowodują, że duże przedsiębiorstwa już w 2017 r. dodatkowo będą musiały znaleźć na wypłaty 151 mln zł. Za 10 będzie to już kwota 1,5 mld zł. Sektor mikrofilm oraz mali i średni przedsiębiorcy w 2017 r. będą musieli z własnej kieszeni zapłacić 337 mln zł, a w ciągu 10 lat aż 3,3 mld zł.

– Wprowadzenie stawki minimalnej 12 zł brutto spowoduje, że przedsiębiorcy będą stosować własne, wygodniejsze dla nich reguły. Przedsiębiorcy z pracownikami zaczną po prostu umawiać się na dzieło albo nie będą umawiać się wcale. Nie widzę tutaj korzyści dla gospodarki – zauważa Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Wtóruje mu Wojciech Warski, ekspert Business Centre Club. – Będzie się powiększać szara strefa. Szczególnie problem ten będzie dotyczyć niewielkich miejscowości, w których zwyczajnie małych przedsiębiorców nie będzie stać na opłacenie zleceniobiorcy – wyjaśnia Wojciech Warski.

Ale to nie koniec złych wiadomości. Wprowadzenie przymusowej stawki może spowodować bowiem wzrost bezrobocia wśród osób z najniższymi kwalifikacjami.

– Nikt nie zmusi pracodawcy do tego, żeby płacił zleceniobiorcy 12 zł za godzinę w sytuacji, kiedy wydajność pracownika pozostanie na dotychczasowym poziomie, a cena usługi z powodu ogromnej konkurencji nie może ulec zmianie – zauważa Dorota Wolicka, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Z tego właśnie powodu Jeremi Mordasewicz proponuje, aby minimalna płaca godzinowa była zróżnicowana. Nie tylko zależała od lokalnego rynku pracy, ale także od branży i wydajności zatrudnionych. – Wprowadzenie 12 zł jako obowiązkowej stawki już w tym roku bez zastosowania okresu przejściowego może spowodować, że w usługach dla ludności takich jak hotelarstwo czy gastronomia pracodawcy będą zatrudniać na czarno. I to najgorszy z możliwych scenariuszy – dodaje.

Pomieszano dwa porządki prawne

Projekt nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy najbardziej ingeruje – wbrew sugerowanemu tytułowi – w treść kodeksu cywilnego, w zawieranie umów-zleceń (art. 734 k.c.) raz umów o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy dotyczące umowy-zlecenia (art. 750 k.c.). Modyfikując ustawę o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, projektodawca chce całkowicie zmienić podstawową zasadę prawa zobowiązaniowego, tj. zasadę swobody umów (art. 3531 k.c.) Podważa całkowicie właściwość stosunku cywilnego zlecenia, w którym to strony decydują o przedmiocie zlecenia, czasie jego trwania, a także wysokości wynagrodzenia i sposobie jego ustalenia.

Rząd pisze w uzasadnieniu do projektu, że celem zmian jest ochrona osób fizycznych, które w celach zarobkowych podejmują pracę na podstawie umowy-zlecenia. Zapomina się jednak, że umowy cywilnoprawne i umowy o pracę to dwa zupełnie różne rodzaje stosunków prawnych.

Nie każda umowa-zlecenie musi w swych intencjach i swym celu zakładać podejmowanie pracy zarobkowej jako stałego źródła utrzymania, nawet jeżeli stroną kontraktu ma być osoba fizyczna. Nie można też wykluczyć, że osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą świadczy usługi w ramach umowy wzajemnej z przedsiębiorcą i fakt ten jest uwzględniony przy ustalaniu wzajemnych rozliczeń (np. preferencyjne stawki wynagrodzenia w ramach wzajemnej wymiany korzyści). Warto także przypomnieć, że umowa-zlecenie zgodnie z kodeksem cywilnym może być nieodpłatna (art. 735 par. 1 kc). Zleceniobiorca może się więc dobrowolnie zgodzić na pracę bez wynagrodzenia. Jednak proponowane zmiany będą bezwzględnie wyłączały taką możliwość.

Należy dodać, że praca zarobkowa wykonywana na podstawie umów-zleceń i będąca stałym źródłem utrzymania jest już skutecznie chroniona na podstawie istniejących przepisów. Nie jest bowiem dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną, jeżeli praca miałaby być świadczona w warunkach stosunku pracy (art. 22 par. 11 kp). W takiej sytuacji osoba fizyczna ma roszczenie o ustalenie istnienia stosunku pracy. Jeżeli więc w danym przypadku wykonywanie usług czy zlecenia nie odbywa się w warunkach właściwych dla stosunku pracy, ustalenie treści innego stosunku prawnego należy do swobodnego uznania stron, gdyż nie ma tu mowy o kierowniczym podporządkowaniu jednego podmiotu względem drugiego.

Umowy cywilnoprawne nie korzystają z wielu obligatoryjnych ograniczeń, jakie dla pracodawców niesie kodeks pracy (np. w zakresie urlopów macierzyńskich, zwolnień chorobowych). Dlatego tym bardziej ustalanie wysokości wynagrodzenia powinno być pozostawione woli stron.

Powstaje także pytanie, jak wyliczyć stawkę miesięczną przy ryczałtowym sposobie określania wynagrodzenia, który jest najczęściej stosowany przy tego typu umowach. Bardzo często stanowi wręcz o istocie zlecenia, gdzie strony przyjmują szacowany nakład pracy, biorąc pod uwagę przede wszystkim staranne działanie, a nie czas, w jakim zlecenie ma być wykonane. Obowiązek prowadzenia ewidencji przepracowanych godzin prowadzi de facto do tego, że przepis o zryczałtowanym wynagrodzeniu będzie martwy. Jeżeli bowiem kwota wynikająca z liczby godzin i minimalnej stawki będzie większa niż ryczałt, przedsiębiorca będzie miał obowiązek dopłacić różnicę. Warto także dodać, że obowiązek prowadzenia ewidencji przepracowanych godzin w stosunku do zleceniobiorców jest dalej idący niż w przypadku umów o pracę. W przypadku pracowników objętych systemem zadaniowego czasu pracy, zarządzających w imieniu pracodawcy zakładem pracy oraz pracowników otrzymujących ryczałt za godziny nadliczbowe lub za pracę w porze nocnej, nie ewidencjonuje się godzin pracy.

Etap legislacyjny

Konsultacje społeczne

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • Tommi(2016-01-25 08:55) Odpowiedz 5662

    Żałosny artykuł na zamówienie. Pismak nawet nie próbuje ukryć, że jest opłacany przez reklamodawców. Od 25 lat jemu podobni wciąż nam usiłują wmówić, że jakakolwiek płaca jest tylko zbędnym balastem, że pracować powinniśmy za darmo, a jedynymi uprawnionymi do korzystania z owoców pracy są pracodawcy. Jak się podliczy ich biadolenia, to w ciągu tych lat "stracili" setki miliardów złotych!!! A jednak nadal istnieją i mają się dobrze. Skąd ten paradoks? Ano stąd, że wszelkiej maści wyzyskiwacze pomimo skomlenia wciąż żerują na pracy innych w nieprzyzwoity sposób.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • x(2016-01-25 08:25) Odpowiedz 4238

    polski prywaciorz ze słomą w butach wolałby zapewne płacić 1000 zł, z czego połowa pod stołem. Oczywiście wymagana dyspozycyjność 24h/doba. Nie można też chorować ani zajść w ciążę.

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • XXYYZZ(2016-01-25 08:29) Odpowiedz 4220

    Dlaczego wszelkie argumenty, aby nie wzrastały podstawy wynagrodzenia, opierają się na wyliczeniach i konsekwencjach po stronie pracodawcy? Dlaczego punktem wyjścia nie jest pracownik i jego płaca zapewniająca godne życie i przeżycie? Już teraz - od długiego czasu - wszelkie reorganizacje przedsiębiorstw/instytucji polegają, przede wszystkim, na redukcji zatrudnienia i dzielenia obowiązków na pracowników pozostałych - często bez złotówki podwyżki, a jedynie za "cieszcie się, że to nie was zwolniliśmy"! Pracownik wyeksploatowany jest często zwalniany, bo mało wydajny, bo nie ma wyników sprzedaży, produkcji, bo za bramą stoją nowi wyrobnicy. Jest rynek pracodawcy, a pracownicy najemni są wartością najniższą pracodawcy. Pracodawcy chcą pracownika dyspozycyjnego, przygotowanego eksperta/mistrza, silnego, młodego, za płacę minimalną przy max wydajności. Legislatorzy i piszący o problemie: PATRZCIE NA PRAKTYKI I RZECZYWISTOŚĆ, a nie na matematyczne, bezduszne obliczenia i wydumane w pięknych gabinetach przepisy. CZŁOWIEK - dzisiaj - NIE BRZMI DUMNIE!

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • 12 zl to majątek (2016-01-25 09:03) Odpowiedz 2917

    Jak Niemcy rok temu wprowadzali stawkę godzinową minimalną, to u nas szczekali, że błąd, że będą mieli duże bezrobocie, gospodarka zahamuję, firmy będą upadać... I co? Bezrobocie spadło do poziomu sprzed 1991 roku, trochę firm upadło, ale zapewne takich co to nieskore do płacenia godziwych wypłat były.

  • anty prekariat(2016-01-25 10:58) Odpowiedz 288

    Proponuję autorom wejść do pierwszej galerii handlowej spytać panią na kasie, panią z mopem i pana ochroniarza na jakiej umowie pracują, jaką mają stawkę godzinową i kiedy byli ostatnio na urlopie.Na bank każda z tych osób będzie w firmowym ubranku agencji pracy bądź firmy ochroniarskiej notowanej na giełdzie, a właścicieli tych spółek można spokojnie znaleźć na liście 500 najbogatszych Polaków. Martwmy się więc oby im się nie pogorszyło...

  • Pracodawca(2016-01-25 08:56) Odpowiedz 2714

    Widac, ze nie zatrudniasz. W mojej firmie Ci co pracuja uczciwie dostaja podwyzki i nikt nie zarabia minimalnej!!!! Nawet mlodzi pracownicy, ktorzy przyszli po okresie probnym maja wiecej niz minimalna. Minimalna lub ponizej oplacam uslugi niepelnoetatowe. Mam takze zlecenia dla studentow. Tym "nieznanym" place malo. Narzucanie placy to ograniczanie swobod obywatelskich. Poczekaj 10 lat, bedziemy druga Slowacja lub gorzej.

    Pokaż odpowiedzi (5)
  • XXYYZZ(2016-01-25 08:33) Odpowiedz 238

    Dlaczego wszelkie argumenty, aby nie wzrastały podstawy wynagrodzenia, opierają się na wyliczeniach i konsekwencjach po stronie pracodawcy? Dlaczego punktem wyjścia nie jest pracownik i jego płaca zapewniająca godne życie i przeżycie? Już teraz - od długiego czasu - wszelkie reorganizacje przedsiębiorstw/instytucji polegają, przede wszystkim, na redukcji zatrudnienia i dzielenia obowiązków na pracowników pozostałych - często bez złotówki podwyżki, a jedynie za "cieszcie się, że to nie was zwolniliśmy"! Pracownik wyeksploatowany jest często zwalniany, bo mało wydajny, bo nie ma wyników sprzedaży, produkcji, bo za bramą stoją nowi wyrobnicy. Jest rynek pracodawcy, a pracownicy najemni są wartością najniższą pracodawcy. Pracodawcy chcą pracownika dyspozycyjnego, przygotowanego eksperta/mistrza, silnego, młodego, za płacę minimalną przy max wydajności. Legislatorzy i piszący o problemie: PATRZCIE NA PRAKTYKI I RZECZYWISTOŚĆ, a nie na matematyczne, bezduszne obliczenia i wydumane w pięknych gabinetach przepisy. CZŁOWIEK - dzisiaj - NIE BRZMI DUMNIE.... Nie Człowiek dla ekonomii, ale ekonomia dla Człowieka!

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • ivonn(2016-01-25 12:32) Odpowiedz 2013

    Jeżeli pracodawcy nie stać na zatrudnienie pracownika, to niech nie zatrudnia tylko wynajmie rodzinę, sam niech pracuje. Proste. Za 5 zł/godz. to jest niewolnictwo nie praca.

  • Emeryt(2016-01-25 10:12) Odpowiedz 1819

    Ile Panstwo dostaliscie "kasy" za ten artykol???! Przedewszystkim przedsiebiorcy nie zaplaca z wlasnej kieszeni ,jak piszecie. A kto powiedzial,ze przedsiebiorca ma na kazdym produkcie zarobic 60% a pracownik 40% ceny swojej pracy.Przedsiebiorcy niech jedza malymi lyzkami a nie chochlami,. Kazdy walczy o zysk swojej dzialalnosci, czy to oznacza, ze pracownik ma dkladac do przedsiebiorcy!!!. bo ON ma miecf zysk np nascie miljonow???.

  • Blues(2016-01-25 13:48) Odpowiedz 176

    Nikt nie czai bluesa. :-) Państwo nie rozwiąże problemow niskiej płacy nakazami, tylko wspomagając rozwój. Rok 2008 - brak rąk do pracy, co skutkowało największym wzrostem wynagrodzeń najniżej uposażonych. Ktoś mówił, że w Niemczech nie zaszkodziła minimalna stawka godzinowa. Zgoda, ponieważ nie mają rąk do pracy. Przykład Danii - prace manualne przesuwają na Wschód, u nich pełna automatyzacja. Czy technicznie jesteśmy na to przygotowani? Pracodawcy wprowadzą maszyny, a co z niewykwalifikowanymi pracownikami? Kto da prace zwalnianym ludziom, zastępowanym przez automaty? Na pewno będzie zakaz automatów, bez parytetów - np. 1 mężczyzna, 1 kobieta, 1 uchodźca i 1 robot. A jak nie to kary. :-)

  • ja(2016-01-25 12:53) Odpowiedz 143

    Nie strasz nie strasz bo się........ i PRACODAWCY sami zaczną pracować?!?!?!

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • wald(2016-01-25 14:47) Odpowiedz 111

    Niby ma byc dobrze, a wychodzi jak zawsze. Czy my kiedys bedziemy mieli takie przejrzyste warunki zatrudnienia jak za granica? moja znajoma wyjechala niedawno z curaswiss do Szwajcarii jako pielegniarka i zarabia dobrze i godnie, dojechal do niej jej maz i tez znalazł prace w dużym zakładzie produkcyjnym i co sobie najbardziej chwala? Przejrzyste warunki pracy i placy i szacunek do pracownika przede wszystkim. A u nas ten rząd tylko zagluje ustawami żeby do siebie przekonać wszystkich, a pozniej i tak wychodzi na to ze ci najniżej maja najgorzej

  • Henryk(2016-01-25 17:08) Odpowiedz 99

    Żałosne! Każda płaca dla pracownika jest w/g pracodawcy za wysoka. Bidule! Pójdą z torbami! Skonczcie z tym lamentowaniem. Banki zbankrutuja! Pracodawcy zbankrutuja! A kto przejmuje się tym że pracownicy najemni już zbankrutowali bo płacą im tyle że na nic nie wystarcza.

  • Jasiek.(2016-01-25 16:26) Odpowiedz 84

    Jest dokładnie odwrotnie. Jeśli przedsiębiorcy nie opłaca się za większą stawkę zatrudnić np. kopacza łopatowego, to kupuje koparkę i zatrudnia za tą kwotę operatora koparki. W ten sposób pobudza się (wiem, przykład trywialny) gospodarkę do modernizacji i rozwoju. I drugie - więcej pieniędzy w kieszeni pracownika, to więcej pieniędzy na rynku, a więc większy popyt. Przedsiębiorca ma dla kogo produkować! Dziwne, że o tym autor nawet nie wspomniał. Czyżby ktoś inny ekonomii uczył?

  • Ania (2016-02-02 19:00) Odpowiedz 83

    Bardzo dużo ludzi straci pracę , pracodawcy nie będzie stac na opłacenie zusu .... mase ludzi wyjedzie na Wyspy za chlebem ...

  • cd(2016-01-25 18:13) Odpowiedz 86

    Pracodawca zatrudni tylko tylu pracowników, ile potrzebuje. Argumentacja, że nie będzie zatrudniał, bo stawka minimalna wzrosła, jest nieprawdziwa i stosowana od lat.

  • MaX(2016-02-06 16:23) Odpowiedz 73

    JAKAKOLWIEK ingerencja rządu w rynek jest szkodliwa ! Mało, że podatki VAT nie zostaną zniesione, kwota wolna od podatku nie zostanie podniesiona to jeszcze chcą dowalać płacę minimalną. A co w przypadku jeśli np taka sprzątaczka chętnie weźmie umowę za 8 zł/hł za wysprzątanie 2-3 pokoi gościnnych a rząd narzuca 12zł/h ? Sprzątaczka nie dostanie pracy i będzie dalej bąki zbijać albo zatrudnią ją na "czarno" (czyli zdrowo chociaż bez umowy)/ Płaca minimalna to bat na pracowników bez kwalifikacji i na przedsiębiorców jedynie korzysta na tym rząd, który i tak okrada ludzi w podatkach, akcyzach i innego rodzaju ukrytych daninach bo pracodawca więcej zapłaci za pracownika a pracownik z wypłaty dalej będzie bulić więcej w podatkach. Rynek sam się uzdrowi płace i ceny za produkty również jedyne co jest potrzebne to, to aby rządowe pijawki odczepiły się w końcu raz na zawsze (od pracowników, pracodawców i chętnych zakładać różne firmy i chcących próbować sił na rynku) odczepili i dali im żyć i pracować. AMEN !

  • DZIADEK -63 LATA -STAZ 48 LAT-16 WARUNKI SZKODLIWE(2016-01-25 18:19) Odpowiedz 69

    CALY CZAS MOWI SIE O PRACODAWCACH ZE ZBANKRUTUJO JAK PODNIOSO PLACE.WY WSZYSCY CO JESTESCIE EKONOMISTAMNI WYSOKIEJ NIBY KLASY ZAPOMINACIE O JEDNYM TO MY NA WAS WSZYSTKICH TYRAMY I NA WASZE RODZINY.W ZAMIAN ZATO DOSTAJEMY JA W 2008 PRACOWALEM W OCHRONIE ZA2,90 NA GODZINE PO 11GODZIN CO DZIENNIE .WZIME DOSTALEM CZAPKIE NA LATO.PRACA BYLA NA DWORZU I PONIRZANIE CZLOWIEKA WTEDY MNIALEM55LAT I MUSIALEM WYCHODZIC Z DYZURKI I KLANIAC SIE PREZESOM DYREKTOROM.TEGO PONIRZENIA NIE MOGLEM ZNIESC ZACZOLEM SIE BUNTOWAC ALE SAM BO RESZCIE PASOWALO.TO MNIE ZWOLNILI..TERAZPRACUJE ZA 5 ZL I TEZ JESTEM SMIECIEM I ZBIERAM CIEGI.MAM 63 LATA STAZ48 LAT 16 LAT CIEZKIEJ PRACY W WARUNKACH SZKODLIWYCH NIE ZALICZONE PRZEZ SOD I ZUS.JAK DLUGO PANIE PETRU I PIECHOWICZ MAMY PRACOWAC.GDZIE JEST TK UE I KOD.PRACE ZACZYNALISMY MAJOC 15 LAT TOWAM PETRU SIE NIE SNILO.ZATO CIEZKO PRACE DOSTAJE PO LATACH 880ZL.RZODZOCY DAWALI 4ZL NA ROK SOBIE MILIONY NA NAGRODY W MINISTERSTWACH.GDZIE BYL TK UE I KOD JAK LUDZIOM DAWANO JALUMURZNE ZA CIEZKO PRACE.ACO BEDZIE PETRU I PIECHNIEWICZ JAK LEKARZE SENIOROM NIE PODPISZO BADAN PRZYJEDZIEMY DOWAZ ALE WTEDY NIE BEDZIE WESOLO BO DZIADKI DAWALI DANINE OD 1968 ROKU I CZEKAMY NA GODNE EMERYTURY.BO NASZ ROCZNIKJUZ JEST WYEKSPLATOWANY PRZEZ TYLE LAT.PONIRZANIE OSMIESZANIE BUTA OKRADANIE CHOROBY ZAWODOWE IOGOLNIE PO 60 LATACH SKS CO TO OZNACZA TO SPYTAJCIE PUSZKI PIECHOCINSKIEGO STRASZOCEGO..PIECHOCINSKI NA KOLANA I WAL SIE W PIERCHY RAZEM Z SAWICKIMCO NIE KAZE JESC TANIEJ WEDLINY BO BOS ZARABJA 14 TYSIECY GONIC TO DZIADOSTWO I ROZLICZAC DO PODSZEWKI I KOMISJE SLEDCZE I BUREGO ZLOTEGO I KOLEGOW JEGO.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • pracodawca.(2016-02-02 20:49) Odpowiedz 52

    Jeśli tylko klienci by analogicznie więcej płacili to rozumiem, w innej sytuacji jest to większy koszt bez pokrycia

  • Marcini(2016-01-26 01:30) Odpowiedz 57

    Nasi pracodawcy by chcieli najlepiej płacić grosze, jeżeli mają obiekcje, to niech pracują sami na siebie ze swoimi rodzinkami i niech ich jeszcze kontrolują aby przekrętów nie robili.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama