statystyki

Bezrobotny nie przyjmie pracy. Bo się nie opłaca

autor: Janusz K. Kowalski, Anna Wittenberg02.09.2015, 07:16; Aktualizacja: 04.09.2015, 12:04
W lipcu urzędy pracy wykreśliły z rejestru bezrobotnych 9,8 tys. osób, które nie zgodziły się przyjąć zaproponowanej im oferty pracy lub innej formy pomocy.

W lipcu urzędy pracy wykreśliły z rejestru bezrobotnych 9,8 tys. osób, które nie zgodziły się przyjąć zaproponowanej im oferty pracy lub innej formy pomocy. źródło: ShutterStock

Sytuacji nie zmieniła reforma urzędów pracy. Zamiast jednego systemu mamy 16, ponieważ każde województwo ma duży zakres swobody w aktywizowaniu osób poszukujących zatrudnienia.

Reklama


Reklama


W lipcu urzędy pracy wykreśliły z rejestru bezrobotnych 9,8 tys. osób, które nie zgodziły się przyjąć zaproponowanej im oferty pracy lub innej formy pomocy. To niemal dwukrotnie więcej niż przed rokiem. Trend utrzymuje się już od wielu miesięcy.

Skąd ten wzrost? – Coraz więcej pracodawców zgłasza do tych instytucji propozycje zatrudnienia na tak zwanych śmieciówkach, bo na wolnym rynku nie mogą już często znaleźć na nie chętnych – mówi dyrektor PUP w Kwidzynie Jerzy Bartnicki. Okazuje się jednak, że wielu zarejestrowanych bezrobotnych nie godzi się na takie oferty, wybierając utratę statusu bezrobotnego (z tym się wiąże odrzucenie propozycji urzędu). Chodzi zwłaszcza o tych, którzy musieliby dojeżdżać do nowej pracy, mieszkających w regionach, gdzie komunikacja publiczna nie działa sprawnie. Tymczasem w 70–80 proc. ofert proponowane wynagrodzenie nie przekracza płacy minimalnej, czyli 1750 zł brutto.

Częściowo za wzrost asertywności bezrobotnych przy ocenie ofert pracy z PUP odpowiada też poprawa sytuacji gospodarczej w kraju. W lipcu stopa bezrobocia według GUS wynosiła 10,1 proc., czyli o 1,7 pkt proc. mniej niż przed rokiem. Łatwiej jest znaleźć zatrudnienie na wolnym rynku, przez co propozycje z urzędu tracą na atrakcyjności. – W tej sytuacji niektórzy uznają, że utrata statusu bezrobotnego nie będzie dla nich dramatem, bo mają szansę zdobyć etat nie przez urząd pracy, ale np. internet lub znajomych – ocenia w rozmowie z nami ekonomista PKO BP Karolina Sędzimir.

– Są także takie osoby, które już pracują, tyle że w szarej strefie gospodarki, a status bezrobotnego był im potrzebny po to, by móc korzystać z bezpłatnej służby zdrowia – dodaje prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Część winy spoczywa jednak również na urzędach pracy. Zdaniem ekspertów reforma pośredniaków, która w założeniu miała ułatwić aktywizację bezrobotnych, została wdrożona w zbytnim pośpiechu.

Pod względem odrzucania ofert rekordowy był czerwiec, gdy urzędy pracy wykreśliły z rejestru bezrobotnych o 117 proc. więcej osób, które nie przyjęły składanych im propozycje, niż w tym samym miesiącu ubiegłego roku. W przypadku pierwszej takiej odmowy osoba bez pracy traci status bezrobotnego na 120 dni, w przypadku drugiej – na 180 dni. Kolejne odmowy kosztują już 270 dni.

– Bezrobotni dostrzegają, że ofert w pośredniakach jest coraz więcej. Wobec tego więcej jest ich także na wolnym rynku – wskazuje Karolina Sędzimir z PKO BP. Poprawa na rynku pracy jest ewidentna, co potwierdzają oficjalne statystyki. W lipcu liczba bezrobotnych była o 300 tys. mniejsza niż przed rokiem, a do pośredniaków zgłoszono aż 118 tys. ofert pracy. I było to najwięcej propozycji zatrudnienia w tym miesiącu od 2001 r., czyli od czasu, gdy resort pracy prowadzi takie statystyki. Skoro pracodawcy zwiększają zatrudnienie, poszukujący pracy liczą na większe zarobki.

– W wielu przypadkach osoby po zawodówkach czy nawet bez kwalifikacji nie chcą ofert z minimalnym wynagrodzeniem – twierdzi wicedyrektor PUP w Opolu Irena Lebiedzińska. Stąd – dodaje – brakuje chętnych na propozycje, w których pracodawca oferuje najniższą krajową, chcąc zatrudnić bezrobotnego bez kwalifikacji z myślą, że przyuczy go do zawodu. Wielu woli stracić status bezrobotnego, niż przyjąć taką ofertę. – W rejestrach przeważają już osoby, które nie są zainteresowane zatrudnieniem. Ci, którzy szukali etatu, w większości już go znaleźli – uważa dyrektor PUP w Kwidzynie Jerzy Bartnicki.

Ten optymistyczny obraz nie dotyczy jednak wszystkich regionów. Są powiaty, w których tylko nieliczni bezrobotni odmawiają przyjęcia zatrudnienia. Tak jest na przykład w PUP w Ostrowcu Świętokrzyskim. – Od stycznia do lipca spośród 6704 osób wykreślonych z ewidencji bezrobotnych zaledwie 53 zostały wykreślone, ponieważ nie przyjęły bez uzasadnionej przyczyny propozycji zatrudnienia – informuje wicedyrektor tego urzędu Małgorzata Stafijowska.

Winę za odrzucanie ofert przez bezrobotnych przynajmniej częściowo ponoszą także urzędy pracy, które nie zawsze odpowiednio dopasowują propozycję do konkretnej osoby. Sytuację bezrobotnych miała zmienić reforma, która weszła w życie w maju 2014 r. Wprowadzała ona wiele dodatkowych instrumentów, takich jak bon stażowy, Krajowy Fundusz Szkoleniowy wydzielony z Funduszu Pracy czy zlecanie aktywizacji długotrwale bezrobotnych zewnętrznym firmom. – Kraje, które radzą sobie z przywracaniem długotrwale bezrobotnych na rynek pracy, korzystają z usług zewnętrznych. Sam fakt, że mój doradca pracuje z 75 klientami, a nie, jak pracownik urzędu, z 500 klientami, zwiększa jego skuteczność, bo pozwala na indywidualne podejście – twierdzi Anna Karaszewska, dyrektor spółki Ingeus, która współpracuje z kilkoma małopolskimi powiatami przy aktywizacji osób długotrwale bezrobotnych.

– Problemem jest brak doświadczenia i kompetencji wielu firm realizujących te usługi, co skutkuje zróżnicowaną efektywnością. W pierwszym projekcie, który zakończyliśmy w Małopolsce, 72 proc. klientów, którzy rozpoczęli pracę, utrzymało ją przynajmniej przez pół roku. Wiemy, że w innych projektach wyniki nie są tak obiecujące. Co prawda udawało się grupę klientów wprowadzić na rynek pracy, ale po kilku tygodniach wracali do rejestru bezrobotnych – opowiada. Wskaźniki utrzymania zatrudnienia wynosiły w tych przypadkach 7–23 proc.

Źródłem różnic jest to, że reforma pozwoliła urzędom na dużą samodzielność. W praktyce zamiast zintegrowanego systemu mamy 16 różnych programów. – Wojewódzkie urzędy pracy miały przygotować przetargi i czuwać nad realizacją projektów. Niestety nie były do tego dostatecznie przygotowane, bo pilotaż programu był przeprowadzony zbyt pospiesznie. Ministerstwo powinno monitorować efekty projektów, a następnie upowszechniać dobre praktyki z tych województw, gdzie się one powiodły – uważa dr Grzegorz Baczewski z Konfederacji Lewiatan.

Jednym z ważniejszych instrumentów wprowadzonych przez reformę były bony stażowe dla osób poniżej 30. roku życia. Jak to działa? Osoba, która chciałaby podnieść swoje kompetencje za jego pomocą, zgłasza się do wybranej firmy, a urząd pracy płaci za jej staż. – Do tej pory na staż kierował urząd. Ludzie szli do firm, w których wykonywali raczej proste i uciążliwe prace, których nikt inny nie chciał. Nie uczyli się niczego, ale też nie zgłaszali zastrzeżeń, bo sądzili, że samo odbycie stażu da im szansę na pracę. Teraz sytuacja się odwróciła – jeśli będziemy mieli do czynienia z osobami odpowiedzialnymi, to korzystając z bonu, pójdą one tam, gdzie coś ze stażu wyniosą – twierdzi Baczewski.

Zdaniem ekspertów zmiany były potrzebne, ale ich skuteczność trudno jeszcze oceniać. MPiPS ma przedstawić takie podsumowanie po dwóch latach. Profesor Urszula Sztanderska z Uniwersytetu Warszawskiego już teraz jest jednak sceptyczna wobec rozwiązań reformy. – Na razie poziom bezrobocia spada, ale to efekt koniunktury, a nie zmian. W ramach programu stosuje się środki, które wystarczają do zaktywizowania trwale bezrobotnych. Koncentracja na poszukiwaniu pracy i meldowaniu się na aktywizujących spotkaniach to dla nich zbyt mało. Nie ma dla nich programów przywracania kompetencji, takich jak np. nauka czytania ze zrozumieniem. Kończy się tak, że te osoby wypadają z systemu w ogóle – podsumowuje. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Aleksandra(2015-09-02 15:57) Odpowiedz 30

    Spadek bezrobocia?! Bez żartów! LUDZIE WYJEŻDZAJĄ ZA LEPSZYMI WARUNKAMI BYTU- STĄD LICZBY IM SIĘ ZMNIEJSZAJĄ!

  • Magnus555(2015-09-02 23:52) Odpowiedz 30

    Zgodnie nawet z polskim prawem przyszły pracownik ma prawo odmówić przyjęcia pracy bez żadnych konsekwencji dla niego jeżeli wynagrodzenie jest nie adekwatne do kosztów utrzymania i kosztów związanych z tą pracą (ubezpieczenie zdrowotne, koszty dojazdu itp.). Przyjecie pracy przez pracownika jest równoprawną, obopólną umową polegającej na tym, że pracodawca proponuję pracownikowi wykonywanie pewnej pracy za określone wynagrodzenie. Pracownik ocenia czy mu się ona opłaca biorąc pod uwagę swoje umiejętności, wykształcenie, doświadczenie, zaangażowanie czasowe, utraty zdrowia (każda praca powoduje uszczerbek na zdrowiu) oraz nadwyżki finansowej jaka mu pozostanie z płacy aby ją przeznaczyć na rozwój swój własny czy rodziny. Już na początku XIX wieku w Anglii ówcześni ekonomiści pokroju Smitha głosili, że pracownik najemny (dotyczyło to głównie mężczyzn) mający rodzinę (niepracującą żonę i co najmniej troje dzieci) musi ją utrzymać na skromnym acz przyzwoitym poziomie a ponadto (po opłaceniu wszelkich kosztów utrzymania tj. wyżywienia, wynajęcia mieszkania, opłat czynszowych, ubioru itp.) z pensji powinno mu pozostać około 30-40% wolnych środków pieniężnych do swobodnego rozporządzenia. Trzeba tu zaznaczyć, że ówczesny pracownik najemny nie był obciążony żadnymi podatkami czy haraczami (pokroju ZUS jak w Polsce).
    Dzięki takiej strukturze w takim państwie mógł następować wszelaki rozwój np. usług, rozwój produkcji produktów konsumpcyjnych itp. ponieważ pracownicy najemni nadwyżki pieniędzy w zasadzie przeważnie przeznaczają na konsumpcję.
    W Polsce przez niskie zarobki ta równowaga jest całkowicie zachwiana bo nawet gdy pracują oboje małżonkowie to im nie starcza na przyzwoite życie czy wynajęcia mieszkania, nie mówiąc już o nadwyżkach pieniężnych. W Polsce w pierwszej kolejności należy zlikwidować podatek dochodowy a następnie składkę ZUS którą należy zastąpić nie jako przymusową lecz dobrowolną a emerytura powinna być tzw. obywatelska (o nie wysokim poziomie) jednakowa dla wszystkich po przekroczeniu określonego wieku. Należy znacząco podnieść płacę minimalną (co może zrobić państwo) która już na 2015 r. powinna wynosić 3500 zł.
    Ale w III RP rząd powstaje wskutek niezrozumiałych dla większości społeczeństwa personalnych rozgrywek i rządzi sam dla siebie, dla własnych korzyści materialnych, nie bacząc na dobro obywateli, którymi manipuluje dzięki uprawianiu w mediach cynicznej propagandy zamiast się zajmować faktycznymi problemami które nękają obywateli jakimi są bezrobocie i niskie płace. Ta indoktrynacja społeczeństwa daje rządowi pewność, że będzie rządem przynajmniej przez cztery lata, a może jeszcze dłużej. Parlamentarzyści rozdają sobie urzędy państwowe, lecz nie jak ważne i trudne powinności do spełnienia, a jak synekury. I z tym wreszcie należy skończyć.

  • zbysiunia(2015-09-02 17:31) Odpowiedz 30

    I oto PRL bis zdemaskowany ! W Polsce maleje bezrobocie bo skresla sie bezrobotnych z list!! Skresla bo nie chca za darmo pracowac za kwote nadojazd do pracy ,na bilet PKP , PKS czy MPK ps. a moze ludzie posłuchali Bienkowskiej i nie chca byc frajerami i oczekuja conajmniej 6 tś. na łapę

  • marek(2015-09-07 22:03) Odpowiedz 30

    Właśnie dostałem propozycję pracy 75 km od miejsca zamieszkania koszt biletu w jedną stronę 25 zł z przesiadką. Praca od godz 6 tylko czym dojechać brak autobusu,Wynagrodzenie płaca minimalna odmówiłem pani w pup z komentarzem nie nadającym się do zacytowania skreśliła mnie z osób poszukujących pracy.TAK W POLSCE LIKWIDUJE SIĘ BEZROBOCIE.Żona na macierzyńskim jak w Polsce utrzymać rodzinę dla więżniów pieniądze są dla uchodzców są a polakowi i jego rodzinie przyjdzie zdechnąć z głodu.

  • daniel(2015-09-02 22:23) Odpowiedz 30

    UP to patologia. Od ustalenia ile ma pracownik zarabiać, jest wspólna zgoda pracownika i pracodawcy, a nie kretyna z urzędu. Nikt nie ma prawa zmuszać bezrobotnego, by pracował za minimalną (szambową) lub śmieciową pensję. Wykreślanie ludzi na podstawie nieprzyjęcia niekorzystnej oferty to skandal!!

  • eb(2015-09-02 20:10) Odpowiedz 20

    Urzędy pracy są dla ludzi tam pracujących a nie tych co szukają pracy.Nie znam nikogo kto za ich pośrednictwem znalazł pracę (normalnie płatną i na dłuższy okres).Ciekawa jestem jak długo naszym politykom uda się wciskać nam taką ciemnotę???

  • Krzysztof Kornatowicz(2015-09-02 18:16) Odpowiedz 20

    Widocznie ludzie podzielają opinię Bieńkowskiej i nie chcą pracować 50 km od domu za 600 zł . Mam " pomysła " na reformę Urzędów Pracy - trzeba ich pracowników zwolnić na 3 lata , następnie , po tym okresie , kiedy zbiednieją niech sami , przez siebie proponowanym bezrobotnym pomysłami na zatrudnienie , znajdą dla siebie pracę i ci , którym się to uda , niech z powrotem wrócą na swoje posady w PUP . Przy uważnej analizie zamieszczonego materiału łatwo dostrzec , że zarówno rzekomy spadek bezrobocia , jak i zwiększenie ofert pracy w PUP to zwyczajne kłamstwo , uprawiane przez tzw. ekspertów . Czy ofertą pracy można nazwać propozycję nie do odrzucenia przez bezrobotnego za najniższą stawkę , na umowie śmieciowej nie noszących sobą praw nabytych , odległej o wiele kilometrów od miejsca zamieszkania , często za groszowe wynagrodzenie w okresie tzw. przyuczenia ? No nie ! Ta cała reforma w PUP miała za zadanie zmniejszyć ilość petentów szukających pracy poprzez urzędy zatrudnienia . I tak się stało . To z kolei uprawniło różne publiczne , polityczne mendy do głoszenia wzrostu gospodarczego i spadku bezrobocia , gdzie tym czasem bezrobocie utrzymuje się na stałym 26 % poziomie ( liczone oczywiście z bezrobotnymi wygnanymi nędzą na roboty , na obczyznę ) . Mamy tu wypisane dowody na fałsz polityczno-medialny , uprawiany bezkarnie przez mafię polityczną , która doprowadziła świadomie do upadku państwa . Jaka to propozycja pracy za 400 zł miesięcznie w okresie 3 miesięcznego przyuczenia do zawodu dla bezrobotnego bez kwalifikacji , jaką kiedyś mojemu znajomemu zaproponowano w PUP w Gdańsk ?! To wszystko to fałsz , uprawiany bezkarnie , na potrzeby wyborcze propagandy mafii politycznej PO ( Patologii Obywatelskiej ) . Propagandy skutecznej , bo większość obywateli czyta tylko tytuły tych publikacji , przyjmując ją za prawdę .. Krzysztof Kornatowicz Wyrugowani.pl

  • abni(2015-09-02 20:00) Odpowiedz 20

    stad sie bierze spadek bezrobocia

  • porada(2015-09-02 15:47) Odpowiedz 20

    Zeby Cie nie skreslili z listy bezrobotnych i miec w zasadzie CALY czas oplacane ubezpieczenie nalezy odpowiednio odpowiadac na zadawane pytania w momencie przydzielenia do konkretnego profilu.Trzeba sie dostac do 3-iego.Wtedy Urzad Pracy NIE proponuje zadnych ofert tylko oplaca skladki i nie ma zagrozenia utraty statusu bezrobotnego.Ten sposob oczywiscie jest skierowany dla osob ktore maja jakis pomysl na utrzymanie[praca na czarno,zbieranie zlomu,itp],ale wtedy zaoszczedzimy mase kasy na samej skladce ubezpieczeniowej...

  • lola(2015-09-02 19:27) Odpowiedz 20

    po 36 latach pracy w budżetowce mam 1400 zł netto, czy warto pracować, bezrobotni maja rację, w tym pieprzonym kraju to tylko kombinatorzy, poplecznicy maja rację bytu, uczciwi klepią biedę

  • Polak(2015-09-02 14:57) Odpowiedz 10

    A może Pan Minister Pracy poszedłby do pracy za 8 zł na godz i jeszcze spróbował za to żyć cały miesiąc - co ? nie chce ? to dlaczego nas chce zmusić ?

  • Aleksandra(2015-09-02 15:23) Odpowiedz 10

    Proponowano mi takowy staż lub szkolenia, które podobno są fundusze (program do do 30-go roku życia). Warunek - szkolenie musi być tanie bo nie ma pieniędzy- przedstawiam szkolenia jakie pod mój profil zawodowy są mi bardzo potrzebne i mogłyby zmienić dotychczasową sytuację. W odpowiedzi słyszę, że nie ma takiej możliwości, jedyni tanie kursy na np. na stylistkę paznokci czy też na murarza lub fryzjerkę. Informuję, iż to jest coś zupełnie niezgodnego z moja dotychczasowa praktyka i potrzeba mi innych szkoleń- słyszę-przykro mi. Mi rownież było przykro...
    Nadto staż- ok jak sobie znajdę miejsce gdzie mnie beda chcieli boto ja mam sobie szukac to wowczaspodpisza umowe o staż, ale pod warunkiem deklaracji potencjalnego pracodawcy, ze on wlasnie na 100% zatrudni mnie po 3-mcach na dane stanowisko.
    Chętnych pracodawców- brak.
    Co ciekawsze jakie szanse ma stwarzac UP kandydatom skoro na stanowisko np. Prawnika w UP w Warszawie, gdzie oprócz 3 języków, wymogi wiedzy i praktyki ogromne a oferowana stawka to 1.800 brutto (dodam , iż pokoj w warszawie do wynajęcia to koszt około 1000 złotych).Jak taki młody czlowiek po latach nauki i ogromnych oczekiwań ma przystac na propozycję UP, która pozwoli mu..zapłacić za mieszkanie bo na resztę nie będzie go stać. Jak może im zależec, skoro te oferty sa za minimalne stawki a spotkania stale z pracownikami UP dotyczą informacji- nie mam dla Pani czegokolwiek co odpowiadałoby Pani wiedzy i umiejętnościom (nawet nie zaglądajać w karte historii mojej pracy)- ale grożą , iż jezeli sie czlowiek nie pojawi na spotkaniu - zostanie wyrejestrowana?!

  • autor(2015-09-02 15:08) Odpowiedz 10

    jak to było? "to on pracuje za 6 tys złotych? " od 8 miesięcy wisi w urzędzie oferta z mojej wsi. pół etatu w największej mordowni. bezrobocie straszne a nie ma chętnego. bo pół etatu czyli 600 zł na rękę, ani za to żyć ani umrzeć. baba się zaharuje, chłop za tyle palcem nie ruszy. do zasiłku się nie uzbiera tylko zdrowie się straci. pora najwyższa, żeby urzędy zaczęły robotę od weryfikacji ofert.

  • qwerty(2015-09-02 17:33) Odpowiedz 10

    Oferta pracy czy oferta pracy na umowę śmieciową agencyjną, bo to jest duża różnica ???

  • LOLEK(2015-09-03 13:11) Odpowiedz 10

    Ludzie zatrudnieni w UP to osoby, które nie maja pojęcia gdzie wysyłać bezrobotnych. Ja pracowałem na stanowiskach decyzyjnych a kobieta z pośredniaka wysyła mnie do pracy na magazyniera. Ja wiem, że pracodawca mnie nie zatrudni albowiem podobnie jak ja wychodzi z założenia, że z moim doświadczeniem i widzą nie powinno się mnie zatrudniać na takich stanowiskach, ale kobieta uparcie wcisnęła mi skierowanie. Wracając do kobiety z Urzędu pracy, która dała mi skierowanie. Zapytałem ją ile płacą a ona na to, że minimalna płaca. Ja 35 letni człowiek mam zapier***ć jak biały mur**n za takie pieniądze ? Chyba ich popier***o. Za takie pieniądze to ja mogę kupić sobie leżak i nosić go ze sobą do pracy a będąc już na miejscu mogę go rozłożyć i się na nim na 8 godzin położyć.
    Do Kris-a, co do osób zarejestrowanych w UP to po części masz racje gdyż ja chodząc na terminy sporo podejrzanych elementów widze. Z drugiej strony nie można wszystkich wrzucać do jednego worka gdyż w UP są też zarejestrowani tacy jak ja, co chcą pracować, ale chcą godnie zarabiać. Dla mnie skrajne min., za jakie jestem w stanie obecnie, jako bezrobotny podjać prace to 2500 netto. Nie będę zadowolony, ale podejmę prace i będę szukał następnej za większe pieniądze.

  • arab.(2015-09-02 19:19) Odpowiedz 10

    Ach.Gdzie te czasy, kiedy był przymus pracy, mieszkania dla młodych małżeństw, wczasy pracownicze, żłobki , przedszkola, tanie leki nieliczni bezdomni tylko z własnego wyboru.że puste półki w sklepach?, ale było wesoło i można było planować przyszłość bez obaw, że nie utrzymamy gromadki dzieci, że komornik wyrzuci nas z kamienicy na bruk itp.

  • Polak(2015-09-02 15:22) Odpowiedz 00

    Za to to nawet syryjczyka nie nagniecie do pracy a co dopiero Polaka.

  • qwe(2015-09-06 16:49) Odpowiedz 00

    Jeżeli prowadzi się od wielu, wielu lat politykę "najniższa cena wygrywa" to nie ma innego wyjścia jak orać w pracownika, który nie ma za co podnieść swoich kwalifikacji i do tego będąc po pracy klientem nie ma na podniesienie swojego popytu. Stąd wewnętrzny popyt na usługi i towary kuleje a co za tym idzie, kuleje także popyt na miejsca pracy, kuleją wpływy podatkowe do budżetu i do ZUS.
    W Niemczech nie ma takiego dziadostwa organizacyjnego jak u nas a do tego ten rozrost naszej biurokracji nas dobije gospodarczo. Jeżeli nie zmienią polityki "najniższa cena wygrywa" na politykę która wymusza jakość wykonania a za tym wymusza jakość organizacji pracy i samej pracy to skończymy jak w PRL-u z wielkim długiem publicznym. Nasi politycy szastają pieniędzmi na lewo i prawo jak robili to politycy w Grecji, więc cudów tu nie będzie tylko druga Grecja z ostrzejszym klimatem, a ogrzewanie kosztuje.

  • aekielski(2015-09-02 19:02) Odpowiedz 00

    W pracy czyli robocie najważniejsze jest aby się narobić. Zarobek to sprawa drugorzędna, nieistotna dla satysfakcji z roboty.

  • oki(2015-09-02 20:19) Odpowiedz 00

    i bardzo dobrze, bo czas na podwyżki

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama