Projekt, którego treść poznaliśmy, jest rewolucyjny. Zakłada, że nie będzie ograniczeń w wysokości zarobków. Dziś menedżer w takiej spółce może zarobić maksymalnie 24 tys. zł miesięcznie. Dlatego wiele firm obchodzi te zapisy, stosując umowy cywilnoprawne.

Szczegółowa lista firm objętych nowymi regulacjami pojawi się w osobnym rozporządzeniu. Nie zdecydowano jeszcze, czy menedżerowie będą zatrudniani na umowy o pracę, czy cywilnoprawne. Według naszych informacji w grę wchodzi pierwsze rozwiązanie. MSP nie chciało komentować tych informacji. Potwierdza jednak, że złożyło projekt założeń do ustawy w Rządowym Centrum Legislacji.

Ministerstwo proponuje również ograniczenie wysokości odpraw. W nowym porządku będą one przysługiwać tylko tym, którzy przejdą na emeryturę, rentę lub ich miejsce pracy zostanie zlikwidowane.

W założeniach do ustawy jest zapis o jawności informacji dotyczących wysokości wynagrodzenia członków rady nadzorczej i zarządów. Określony ma być również regulamin wynagradzania. Informacje takie wraz z właściwymi dokumentami źródłowymi byłyby publikowane na stronach Biuletynu Informacji Publicznej. Ministerstwo zaproponowało również wprowadzenie zmian do ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Chodzi o objęcie prezesów, wiceprezesów i członków zarządów spółek przepisami o obowiązku składania oświadczeń majątkowych.

Zapytani przez nas eksperci i menedżerowie uważają, że ustawa kominowa wymaga zmian. Popierają jawność i prorynkowość rozwiązań. Ale są przeciwko publicznemu ujawnianiu wysokości zarobków menedżerów

Ustawa kominowa była odpowiedzią na patologie w spółkach Skarbu Państwa, które uwidoczniły się pod koniec lat 90. System po latach wymaga zmian – przyznaje Janusz Steinhoff, wicepremier w rządzie Jerzego Buzka, który wprowadził regulacje.

Kibicuje on ministrowi Włodzimierzowi Karpińskiemu. Dodaje, że opisywane przez nas założenia będzie trudno przeforsować. Steinhoff zwraca uwagę nie tylko na kontrowersje, jakie tego typu ruch wzbudzi wśród wyborców (w związku ze zdjęciem ograniczenia w wysokości wynagrodzeń), ale też na opór po stronie menedżerów. – W wielu spółkach Skarbu Państwa kluczem do obsady stanowisk nie jest profesjonalizm, lecz pozamerytoryczne względy. Jawny i transparentny system utrudni takie nominacje – uważa Steinhoff. Według Bohdana Wyżnikiewicza, wiceprezesa Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, przeciw założeniom Karpińskiego będą także związki zawodowe.

Przypomina, że ustawa kominowa prowadzi do „negatywnej selekcji kadr”, a z drugiej strony do omijania przepisów. Ujawnianie wynagrodzeń menedżerów to dla niego nie problem. – Wydaje się, że jawność na tym szczeblu w sektorze prywatnym zatacza coraz szersze kręgi i ujawnianie zarobków przestaje dziwić – tłumczy Wyżnikiewicz.

Grażyna Oliwa-Piotrowska, wiceprezydent Pracodawców RP, była prezes PGNiG, uważa każde odejście od rynkowych zasad (określa je kodeks spółek handlowych) przy kształtowaniu wynagrodzeń menedżerów w spółkach za błąd. – W efekcie mamy do czynienia z sytuacją, że w firmach podlegających Skarbowi Państwa pracują albo osoby, które zdążyły się wzbogacić – pracując w sektorze prywatnym, albo menedżerowie drugiego i trzeciego sortu – ocenia. Jej zdaniem dobre jest rozwiązanie, w którym to rada nadzorcza wyznaczać będzie apanaże członków zarządu, a wysokość wynagrodzenia będzie powiązana z wynikami spółki.

– Wysokość zarobków szefów spółek publicznych jest już od lat publikowana i zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Pomysłem wprost z piekła byłoby natomiast publikowanie oświadczeń majątkowych menedżerów zarządzających spółkami Skarbu Państwa na podobnej zasadzie, jak ma to miejsce w przypadku parlamentarzystów – uważa wiceprezydent Pracodawców RP.

Piotrowska przekonuje, że najlepsi menedżerowie w obawie o bezpieczeństwo własne i swoich rodzin nie przystaną na to, by ujawniać swój stan posiadania.

– Takich rozwiązań nie ma nigdzie na świecie. W spółkach podległych MSP członkowie zarządów już teraz składają oświadczenia majątkowe, ale ich treść jest objęta tajemnicą i znana tylko ministrowi – dodaje Piotrowska. Jerzy Marciniak, były prezes Grupy Azoty, uważa, że wprowadzenie obowiązku składania oświadczeń majątkowych wymagałoby analogicznych rozwiązań we wszystkich spółkach giełdowych. Ale przyznaje: zmiany w ustawie kominowej są konieczne. Przypomina, jak przez wiele lat pracował w zarządzie Azotów Tarnów, otrzymując czterokrotność średniej pensji w kraju. W tym samym czasie – w przynoszącym kolosalne straty Ciechu – menedżer otrzymywał miesięczne wynagrodzenie równe jego rocznemu.

Przekuwanie prawa w praktykę

Teoretycznie łączne wynagrodzenie menedżera zatrudnionego w spółce, która podlega ustawie kominowej, nie może w tym roku przekroczyć 288,3 tys. zł.

Wynika to stąd, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw (bez wypłat nagród z zysku) w ostatnim kwartale 2013 r. wynosiło 4004,35 zł. Jednak liczba podmiotów, w których prezesi czy wiceprezesi mają pensje na tym poziomie, z roku na rok się zmniejsza. I to wcale nie dlatego, że firmy te „wychodzą spod ustawy kominowej”, ale dlatego, że członkowie zarządów obchodzą jej przepisy.

Jednym ze sposobów jest zawieranie umów cywilnoprawnych, czyli np. kontraktów menedżerskich. Wystarczy, że zgodę na takie rozwiązanie wyrazi rada nadzorcza firmy. Wtedy prezes może założyć własną działalność gospodarczą, wykupić ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej i świadczyć spółce kontrolowanej przez Skarb Państwa usługę zarządzania. Dzięki temu jego miesięczne uposażenie nie będzie ograniczone kwotą 24 tys. zł (to limit obowiązujący w 2014 r.), ale może być dwa czy trzy razy wyższe.

Z takiej możliwości skorzystali już w 2012 r. menedżerowie szpitali i przychodni, ale także w spółkach kolejowych czy górniczych. Kontrakty menedżerskie wprowadzono również w zarządach Gaz-Systemu, który zarządza infrastrukturą przesyłową, Huty Cynku Miasteczko Śląskie czy w koncernach energetycznych – PGE i Enea. Dzięki temu szefowie tych ostatnich (chociaż MSP ma w nich odpowiednio 58,39 proc. i 51,5 proc. udziałów) zarabiają rocznie znacznie powyżej 1 mln zł.

Kolejny sposób obejścia ustawy kominowej, na który od kilku lat przystaje Skarb Państwa, to zatrudnienie się w zagranicznej spółce kontrolowanej przez firmę, w której Ministerstwo Skarbu Państwa ma ponad 50 proc. udziałów. Z tego rozwiązania korzystają m.in. wysocy menedżerowie Grupy Lotos, która należy do Skarbu Państwa w 53,18 proc. Obecnie ich roczne wynagrodzenia znacznie przekraczają 1 mln zł, chociaż jeszcze kilka lat temu otrzymywali co roku niespełna 200 tys. zł.