statystyki

Zła wiadomość dla pracowników. Terminowe umowy o pracę nie przekształcą się w stałe kontrakty

autor: Łukasz Guza10.08.2012, 07:11; Aktualizacja: 10.08.2012, 08:28
  • Wyślij
  • Drukuj
Wczorajsze orzeczenie SN częściowo porządkuje sytuację, jaka powstała po uchwaleniu absurdalnie skomplikowanych przepisów antykryzysowych.

Wczorajsze orzeczenie SN częściowo porządkuje sytuację, jaka powstała po uchwaleniu absurdalnie skomplikowanych przepisów antykryzysowych.źródło: ShutterStock

Dobra wiadomość dla pracodawców, znacznie gorsza dla pracowników. Terminowe umowy o pracę zawarte przed wejściem w życie ustawy antykryzysowej (22 sierpnia 2009 r.), które rozwiązywały się w okresie od 22 sierpnia do 31 grudnia 2011 r., nie przekształcą się w kontrakty na czas nieokreślony. Tak orzekł Sąd Najwyższy.

reklama


Rozstrzygnięcie dotyczyło umowy o pracę zawartej na okres od 16 kwietnia 2009 r. do 31 października 2011 r. W tym czasie (22 sierpnia 2009 r.) weszła w życie ustawa z 1 lipca 2009 r. o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców (Dz.U. nr 125, poz. 1035 z późn. zm.), która zmieniła zasady zatrudniania na czas określony w firmach do końca 2011 r. Okres zatrudnienia na podstawie terminowych umów nie mógł przekraczać 24 miesięcy. Umów takich nie dotyczył jednak art. 251 k.p., czyli zasada, że trzecia umowa terminowa zawarta z tym samym pracownikiem przekształca się w kontrakt na czas nieokreślony. Zmiany te dotyczyły także umów zawartych przed wejściem w życie ustawy antykryzysowej, jeśli termin ich rozwiązania przypadał przed 31 grudnia 2011 r. (umowy zawarte na dłużej miały się rozwiązywać w terminie w niej wskazanym).

We wrześniu 2011 r. pracownik zwrócił się do pracodawcy o zawarcie z nim umowy na czas nieokreślony, bo upłynął już 24-miesięczny, maksymalny okres terminowego zatrudnienia (w tym przypadku minął on dwa lata po wejściu w życie ustawy, a więc 22 sierpnia 2011 r.). Pracodawca nie spełnił tego żądania i stwierdził, że umowa rozwiąże się w terminie w niej wskazanym, a więc 31 października 2011 r. Sprawa trafiła do sądu I instancji, który przyznał rację pracownikowi. Skoro czas trwania umowy terminowej, na który zezwalały przepisy (24 miesiące), minął 22 sierpnia 2011 r., a zatrudniony nadal – za wiedzą i zgodą pracodawcy – wykonywał swoje obowiązki, to obie strony łączyła już umowa na czas nieokreślony.

Od tego orzeczenia odwołał się pracodawca, a sąd II instancji przedstawił Sądowi Najwyższemu zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia. Dotyczyło ono tego, kiedy umowa na czas określony wspomnianego pracownika rozwiązała się (21 sierpnia – przed upływem wspomnianych 24 miesięcy czy 31 października – tak jak przewiduje umowa) oraz czy przekształciła się ona w umowę stałą.

Zgodnie z konstytucją

Sąd Najwyższy uznał, że kontrakt rozwiązał się w terminie w nim wskazanym, a więc 31 października 2011 r. Odmienna wykładnia ustawy antykryzysowej mogłaby bowiem prowadzić do łamania przepisów konstytucji. Skoro obie strony zawarły umowę na czas określony zgodnie z ówczesnymi przepisami, późniejsza ich zmiana nie może ingerować w treść łączącego ich stosunku i wywoływać skutków, które nie są wyrażone wprost w nowych przepisach (rozwiązanie umowy terminowej 21 sierpnia 2011 r. – a więc wbrew jej postanowieniom – oraz ustalenie, że obie strony łączy już po tej dacie umowa stała).

– Zgodnie z art. 2 konstytucji Polska jest demokratycznym państwem prawnym. Obywatel musi mieć zaufanie do stanowionego prawa – podkreślał Kazimierz Jaśkowski, sędzia SN.

Tłumaczył, że zawierając umowę, strony nie mogły przewidzieć zmiany przepisów. W niektórych przypadkach strony nie mogłyby uchylić się od skutków uchwalenia ustawy antykryzysowej (np. jeśli umowy nie można było wcześniej wypowiedzieć, bo nie zawierała klauzuli przewidującej taką możliwość albo pracownik zyskał ochronę przed zwolnieniem).

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję


reklama


  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

reklama

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 19

  • 1: marty z IP: 96.44.189.* (2012-08-12 12:30)

    Mój znajomy jest prawnikiem w PIP i opowiadał mi, że opisany w artykule problem był już znany zanim ta ustawa weszła w życie, ale znajomy mówił mi, że ponieważ nie mają prawa występować do TK, czekali aż ktoś złoży taką skargę. Zanim ktoś złożył, ustawa przestała obowiązywać, ale problemy się nie skońćzyły. Tak jak pisze 14, prawnicy z urzędów powinni mieć prawo składania takich wniosków do TK, ponieważ oni wyłapują takie problemy w pierwszej kolejności, a mają największe doświadczenie z uwagi na obsługę prawną świadczoną dla wszystkich. Pierwsi rónież mają kontakt z takimi problemami, jeżeli jakaś ustawa sprawia problem dla ludzi.

  • 2: robolik z IP: 87.205.138.* (2012-08-12 11:28)

    Najlepiej jak by wszyscy pracownicy byli zatrudnieni na umowę o dzieło za najmniejszą krajową.Marzenia prywaciarzy.:)))

  • 3: modliszka z IP: 87.99.40.* (2012-08-11 17:38)

    Ale niestety ,,pracodawca,, pisze prawdę.To w PRL było===czy się stoi czy się leży to ileś tam sie należy==w kapitaliżmie zasuwa się od rana do wieczora aby cokolwiek mieć.Niektorzy nie mogą się przyzwyczaic do nowych realiów.Sami chcieliście wszelakiej wolności to ja macie.

  • 4: zenek z IP: 78.146.61.* (2012-08-11 17:37)

    Podobna ustawa przeszla w Anglii rok temu. takze ten.

  • 5: sprawiedliwy z IP: 178.37.74.* (2012-08-10 21:59)

    Ta "ustawa" od ubiegłego roku jest w TK ale sędziowie chodzą koło niej jak piec koło jeża. Jak długo panowie mamy czekać na orzeczenie?

  • 6: co za kraj! z IP: 88.198.100.* (2012-08-10 20:39)

    Problemy byłyby mniejsze gdyby ktoś zaskarżył tą ustawę do TK, zaraz na początku kiedy ją wprowadzano. Były na to 2 lata, żeby to zrobić.
    Dlatego uważam, że prawnicy z urzedów powinni mieć prawo wnoszenia skarg do TK. Moja znajoma jest takim prawnikiem i już dawno dawno mówiła, że ustawa ta jest niekonstytucyjna. Zatem problem był znany od dawna, ale z uwagi na to, że znowu prawo do pisania takich skarg mają tylko korporanci, nikt takiej skargi nie napisał. Ci z korporacji jakoś problemu nie zauważyli albo ich nie obchodził.
    To jest polska patologia - wiesz, że coś jest niezgodne z prawem, ale tego nie możesz ruszyć jak nie opłacisz się korporacjom.

  • 7: A z IP: 89.73.238.* (2012-08-10 20:06)

    Do 6: Pracodawca

    W obecnie panującym ustroju bycie pracodawcą jest przywilejem - dziś nim jesteś, jutro możesz nim nie być a nawet być nikim - raz jest bogiem, raz jest śmieciem. Radzę o tym pamiętać.

  • 8: Bały murzyn z IP: 83.20.175.* (2012-08-10 18:10)

    III RP to totalne niewolnictwo .

  • 9: Waldi z IP: 83.20.175.* (2012-08-10 18:06)

    Nie jestem zaskoczony ten system to ciągłe upokarzanie robola.

  • 10: iza z IP: 46.169.250.* (2012-08-10 16:32)

    Polski cyrk - praca na "umowę-zlecenie" na czas nieokreślony.

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

reklama