Obowiązki osób przebywających na dłuższym urlopie lub zwolnieniu lekarskim przejmują inni pracownicy. Dostają za to pieniądze ekstra, ale prawnicy wskazują, że to naginanie prawa.
Publikacja: 22 lutego 2012, 07:23 Aktualizacja: 22 lutego 2012, 12:48
Urzędy coraz częściej korzystają z dodatku zadaniowego. Jego przyznawanie stało się głównie sposobem na ograniczenie kosztów wynikających z zatrudnienia.
Zasady jego wypłacania określa art. 88 ustawy z 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej (Dz.U. nr 227, poz. 1505 z późn. zm.). Zgodnie z nim pracownik może go otrzymać za wykonywanie dodatkowych, powierzonych mu przez pracodawcę zadań na okres ich wykonywania. Ma on charakter fakultatywny i jest przyznawany przez pracodawcę w sytuacjach wyjątkowych.
Jak sprawdziliśmy, urzędy wojewódzkie i ministerstwa bardzo chętnie z niego korzystają. Na koniec 2011 r. w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim dostały go aż 143 osoby. To około 15 proc. pracowników.
– Dodatek jest przyznawany w związku ze zwiększeniem zadań wynikających np. z długotrwałych nieobecności pracowników lub wykonywaniem poleceń nieujętych w zakresie czynności wynikających z sezonowości lub zdarzeń losowych – wyjaśnia Joanna Sieradzka z Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Również w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim dodatek otrzymuje ponad 10 proc. załogi. Najczęściej są to urzędnicy, którzy poza tym, że realizują własne obowiązki, zastępują też osoby przebywające na długotrwałych zwolnieniach lekarskich, urlopach macierzyńskich i bezpłatnych. Podobnie jest w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim.
Dzięki temu rozwiązaniu urzędy nie muszą zwiększać zatrudnienia lub szukać pracowników na zastępstwo. Chętnie posługują się nim też ministerstwa. Resort finansów przyznał w ubiegłym roku dodatek blisko 340 pracownikom – czyli co szóstemu urzędnikowi. Jeszcze hojniejsze okazało się Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Z naszych wyliczeń wynika, że na dodatek mógł liczyć co drugi urzędnik – blisko 800 osób. Rekordzistą jest jednak Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Dodatek dostało blisko 90 proc. tam zatrudnionych. Oba resorty tłumaczą się, że poza zastępstwami pracownicy mieli dużo zajęć przy organizacji prezydencji.
Dodatek zadaniowy chętnie przyznaje też resort sprawiedliwości. Tam co trzeci urzędnik mógł liczyć na takie świadczenie. Skorzystało z niego 261 osób.
– Donald Tusk nie pozwala urzędom na zwiększanie zatrudnienia, więc te muszą m.in. za pomocą dodatku zadaniowego nakłaniać urzędników do efektywniejszej pracy – tłumaczy Wiesława Chojnacka, dyrektor generalna w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Dodatek trafia też do pracowników częściej, bo ich szefowie, nawet gdy mają wakaty, nie decydują się na szukanie nowych urzędników.
– U nas dodatek ten otrzymują pracownicy za realizację zadań na zastępstwach, ale też w związku z wolnymi etatami – potwierdza Małgorzata Oczoś z Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego. Tłumaczy, że jest on przyznawany na jeden do kilku miesięcy, a w niektórych przypadkach na rok, za realizację dodatkowych obowiązków.
Eksperci wskazują, że zasady przyznawania dodatku zadaniowego są niejasne i mogą być powodem do nadużyć. Poprzednia ustawa o służbie cywilnej przewidywała podobny dodatek, ale z góry było określone, że nie może on być przyznawany na okres dłuższy niż pół roku, a jego wysokość mogła maksymalnie wynieść 40 proc. uposażenia zasadniczego. Obecne przepisy pozostawiają dowolność.
– To jest wynaturzenie, bo dodatek zadaniowy powinien być przyznawany za zadania ekstra, które się pojawią w urzędzie, a nie za zastępowanie nieobecnego kolegi. W takich sytuacjach powinno się stosować umowę na zastępstwo – mówi prof. Małgorzata Gersdorf, sędzia Sądu Najwyższego.
Jej zdaniem art. 88 ustawy o służbie cywilnej jest na tyle nieprecyzyjny, że może prowadzić do nieuzasadnionego podwyższania wynagrodzenia.
Jego funkcji broni jednak kancelaria premiera.
– Dodatki zadaniowe stwarzają możliwość finansowego motywowania do wykonywania dodatkowych zadań – mówi Wojciech Zieliński, zastępca dyrektora departamentu służby cywilnej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: Pollaco z IP: 89.228.125.* (2012-02-22 09:02)
Ciekawe... Czyli wykonuje swoje obowiązki w 8 godzin i jeszcze kolegi też.. w te same 8 godzin... Hmm.. to po co wogóle te etaty??? Ktoś z kierownictwa nie umie przypisać obowiązków do stanowiska i wyliczyć ile czasu powinny zająć... Może i w prawie to się nazywa delegacja ale utwierdzam się w jednym - w Polsce złodziejstwo niejedno ma imię...
2: j z IP: 79.185.132.* (2012-02-22 09:24)
Jeżeli robią to poza godzinami pracy to dodatki mogą być uzasadnione , ale jeżeli w godzinach swojej pracy to oszustwo i karany powinien być kierownik.
3: ba z IP: 88.156.117.* (2012-02-22 09:46)
– Donald Tusk nie pozwala urzędom na zwiększanie zatrudnienia, więc te muszą m.in. za pomocą dodatku zadaniowego nakłaniać urzędników do efektywniejszej pracy – ---ciekawe... . MUSZĄ? czy urzędnik jest nie do ruszenia? święta krowa? bo reszta 'hołoty nieurzędniczej' nie słyszy o żadnych dodadtkach,tylko zapieprza za nieobecnych,nie pytając o zapłatę za nadgodziny...
4: mir z IP: 94.42.194.* (2012-02-22 11:59)
Dalszy ciąg nagonki na urzędników. Pan redaktor staje się monotematyczny...
5: Bert z IP: 79.191.201.* (2012-02-22 20:08)
A może Pan redaktor przybliżył by teraz czytelnikom sprawy finansowe innej grupy urzędniczej - tej podlegającej pod ustawę o urzędnikach państwowych (60.000). O korpusie Służby Cywilnej już wszyscy wszystko wiedzą. Jest go 124.000 ma średnią 4.400, zarobki rosną mu lawinowo pomimo zamrożenia od 4 lat i zajmuje się głównie parzeniem kawy na 365 sposobów. A może teraz słóweczko o wspomnianej garstce wybitnych specjalistach urzędniczego fachu którzy służą wyłącznie wybrańcom narodu i z którymi szary obywatel doczynienia nie miewa, a którzy za te skromne- średnio 6.500 do 9.000 (zależnie od jednostki) miesięcznie poświecają sie dla Polski w Kancelariach Prezydenta, Sejmu , Senatu, Premiera i pozostałych równie szacownych instytucji.
6: urzędas z IP: 83.16.111.* (2012-02-23 09:26)
Panie autorze tekstów o urzędnikach.Czytam GP regularnie i regularnie pojawiają sie teksty o urzędnikach, które wywolują na naszych urzędniczych twarzach uśmiech politowania dla Pana wywodów.Zapraszamy do urzędów nieministerialnych.Płaca po 20 latach 2035,00 netto z dodatkami, 4 certyfikaty,studia podyplomowe,kursy,szkolenia,co 2 lata ocena pracy i nie mogę pisać bzdur jak Pan, bo przyjdzie kontroler z NIK i zarzuci,że Skarb Państwa może ponieść straty.No tak mam 13 pensję,ale już chyba niedługo.
7: skunk.s z IP: 77.237.22.* (2012-02-24 09:16)
dsc.kprm.gov.pl/aktualnosci/sprostowanie-informacji-dotyczacych-przyznawania-dodatkow-zadaniowych-czlonkom-korpusu - sprostowanie Szefa Służby Cywilnej (nigdy się chyba jeszcze nie przebiło na łamy GP, a wychodzi po niemal każdym artykule pana Radwana)
8: gunia z IP: 31.61.85.* (2012-03-09 23:30)
Zapytajcie o dodatki zadaniowe, w jakiej wysokosci otrzymali ludzie pracujacy przy abolicji cudzoziemcow, czy sa zadowoleni, ile roboty maja na codzien, a ile im przybylo w zwiazku z abolicja, ile czasu poswiecili w nadgodzinach, by ogarnac zadanie wojewody mazowieckiego tu w Warszawie i zrobcie sobie analize przerobu (spraw zwykle + sprawy abolicyjne) / (zatrudnienie podstawowe + zatrudnienie dodatkowe pod abolicje), nastepnie odniescie ow zwiekszony wysilek w %-ach do owych dodatkow wgledem podstawowych wynagodzen, to sie zdziwicie, ile tu oszczedzono poki co na dodatkach dla pracownikow przy takim sposobie liczenia. nikt tez nie jest wolem w pracy i nie jest w stanie w swiatek piatek zaiwaniac na 150% sensownej na codzien wydajnosci pracy, bo kazdy jest tez rozliczany z poprawnosci merytorycznej ma miec sile nastepnego dnia do niej przyjsc i dalej sumiennie pracowac.
Najlepiej zostalismy podsumowani wszyscy jednym slowem przez pewnego panstwowego dygnitarza: <biurokracja> w rozmowie z lipinskim, holdysem i kukizem zamiast wlasciwie administracja czy lepiej sluzba cywilna, bo sluzymy naszemu krajowi a wiec i tym, ktorzy sa i na swieczniku wladzy i tym, ktorzy w korpusie sluzbie cywilnej nie pracuja.
9: Barbara z IP: 145.237.72.* (2012-04-17 08:26)
Autor ma swoją tezę("słuzba cywilna jest do niczego- organizacyjnie i kompetencyjnie") i lansuje ją zawzięcie. Nie zauważa przy tym, że pakowanie wszystkich jednostek służby cywilnej do jednego wora jest bezsensownym założeniem: bo jeśli się posiada podstawową wiedzę o nich, to nie porównuje się urzędów skarbowych z urzędami wojewódzkimi albo z urzędami kontroli skarbowej- bo są to zupełnie inne jednostki!!! To tak, jakby porównywać mydło, szampon i proszek do prania- wszystkie służą do celów higienicznych, ale każde do czego innego. Niestety, p. Radwan wie lepiej i zamiast precycyjnych danych i faktów przedstawia swoje uogólnienia, które z lształtują świadomość czytelników.