Od 1 stycznia 2011 r. pracownicy mogą tracić nawet kilka dni wolnych w roku. Nie otrzymują dodatkowego odpoczynku, jeśli święto przypada w ich dzień wolny. Trybunał Konstytucyjny zbada, czy to rozwiązanie nie narusza ustawy zasadniczej.
Publikacja: 13 października 2011, 05:37
Skontrolowany przez PIP pracodawca z woj. pomorskiego tak ustalił harmonogram czasu pracy na cały okres rozliczeniowy, aby każde wypadające w nim święto przypadało w dzień wolny z tytułu pięciodniowego tygodnia pracy (w większości firm jest to sobota).
Dzięki temu wydłużył czas pracy podwładnych, bo od 1 stycznia 2011 r. firma nie musi już w takiej sytuacji udzielać pracownikom odpoczynku w innym terminie. Jeśli więc święto i dzień wolny danego pracownika skumulują się, to po prostu przepracuje on osiem godzin więcej. Dla pracodawcy nie jest to problem, bo to on ustala, kiedy pracownikowi przypada odpoczynek.
– Otrzymujemy sygnały od pracowników, że pracodawcy nadużywają nowych przepisów. Dlatego wystosujemy pismo do premiera z prośbą o przywrócenie zasady, że jeśli święto przypada w dzień wolny dla pracownika, należy mu udzielić odpoczynku w innym terminie – mówi Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.
Podkreśla, że związek będzie wnioskował, aby była to jedna z pierwszych zmian wprowadzonych w nowej kadencji Sejmu.
Inspekcja sprawdza
Teoretycznie firma może tak zaplanować grafiki, aby każdy z 13 dni świątecznych w roku przypadał w dzień wolny pracownika z tytułu pięciodniowego tygodnia pracy. Taka osoba przepracowałaby zatem rocznie o 104 godziny więcej niż pracownik, któremu dni wolne i święta nie kumulowałyby się.
W praktyce jednak bardzo ryzykowne jest już planowanie dni wolnych we wszystkie święta przypadające w okresie rozliczeniowym (w zdecydowanej większości firm mogą one trwać maksymalnie cztery miesiące).
Przekonał się o tym wspomniany pracodawca z woj. pomorskiego. W trakcie kontroli inspektor z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Gdańsku uznał, że zaplanowanie pracy w taki sposób jest niezgodne z art. 8 k.p.
Wynika z niego, że nie można czynić ze swego prawa użytku, który byłby sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: Prawy z IP: 217.113.158.* (2011-10-13 09:15)
Tak się kończy gdy w prawie majstrują laicy.
Gdyby doprowadzić w Polsce do sytuacji normalnej, czyli bogaty i konkurencyjny rynek pracy, to sytuacje, w których pracownik jest w ten brzydki sposób wykorzystywany zniknęłyby (a wraz z nimi potrzeba takich regulacji), mógłby on w każdej chwili zrezygnować z takiego pracodawcy, a świadomość tego byłby jednocześnie hamulcem dla pracodawcy.
2: Zainteresowany pracownik z IP: 195.205.182.* (2011-10-14 09:24)
Dobrze, ale dlaczego dopiero teraz się o tym pisze, kiedy ten problem został zgłoszony do Rzecznika Praw Obywatelskich już początkiem roku. Czyżby przez wybory?
Najczęściej czytane

Emerytury
