statystyki

E-learning – dobry patent na produkcję bezrobotnych

skomentuj

Dowolne studia lub szkołę można będzie ukończyć, nie ruszając się z domu, z komputerem zamiast sali wykładowej. Pracodawcy alarmują: w sieci nie da rady nauczyć się wszystkiego.

Publikacja: 5 października 2011, 03:00 Aktualizacja: 5 października 2011, 14:47

Pracodawcy alarmują, że rozszerzenie możliwości kształcenia przez internet powiększy grupę bezrobotnych absolwentów. Chodzi o projekt nowelizacji rozporządzenia Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dotyczącego e-learningu.

Proponowane przez MNiSW zmiany znoszą limity godzin dydaktycznych, które mogą być wykładane na odległość, oraz dają możliwość prowadzenia zajęć laboratoryjnych czy warsztatowych za pośrednictwem internetu. Zdaniem pracodawców efektem takiego kroku może być nadprodukcja osób bez umiejętności, na których zależy pracodawcom.

– Zjawisko łowców dyplomów, czyli osób, które podejmują naukę na różnych specjalizacjach, najczęściej uznawanych za łatwe do ukończenia, tylko po to, aby zdobyć tytuł, rodzi rzeszę bezrobotnych absolwentów – bez odpowiednich kwalifikacji, odpowiedniego podejścia do pracy i znajomości języków – mówi Krystian Bestry, wiceszef Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych w Polsce.

Do tej pory w zależności od uprawnień i jakości kadry polskie uczelnie mogły oferować przez internet maksymalnie 80 proc. zajęć dydaktycznych. Wyłączone były z tego zajęcia praktyczne i laboratoryjne. Teraz te limity mają zniknąć, a co do praktyki i laboratoriów projekt rozporządzenia mówi jedynie, że powinny się odbywać w warunkach rzeczywistych. Zdaniem ekspertów takie przepisy mogą prowadzić do nadużyć, bo nowelizacja nie precyzuje, które przedmioty należy uznać za praktyczne. A zatem pozostaje duża dowolność w interpretacji pozostawionej w rękach urzędników.

– Nauczanie na odległość jest skuteczne w sytuacji, gdy student angażuje się w realizację aktywności przygotowanych dla niego w ramach kursu. Nie chodzi tu o statyczne odczytanie czy odsłuchanie treści. Podstawą jest aktywność w postaci rozwiązywania case studies, testów, zadań grupowych. Działanie powoduje jego wejście w temat, poszukiwanie rozwiązań oraz rozwój – wskazuje Paweł Kaczorowski, kierownik projektu „E-learning: nowoczesna i innowacyjna uczelnia” w Wyższej Szkole Finansów i Informatyki w Łodzi.

Wtóruje mu Grażyna Kilian-Dermańska z Globalnego Centrum Biznesowego HP. – Nie wszystkie kompetencje można zdobyć na drodze e-learningu. Umiejętności twarde, czyli te odnoszące się do teorii, danych, statystyk można skutecznie przyswajać drogą internetową. Natomiast kompetencje miękkie, np. komunikacyjne czy autoprezentacyjne, zdecydowanie efektywniej jest doskonalić podczas spotkań twarzą w twarz z wykładowcą i innymi studentami – tłumaczy.

MNiSW tłumaczy swoje zmiany tym, że techniki kształcenia na odległość oraz wirtualne laboratoria to bardzo dobry element uzupełniający proces dydaktyczny. Polska jest obecnie krajem, w którym co drugi młody człowiek studiuje.

Niestety tak dużej podaży absolwentów, szczególnie tych z dyplomami słabych uczelni, nie jest w stanie wchłonąć rynek pracy. W ciągu ostatnich 11 lat liczba absolwentów corocznie opuszczających mury uczelni wzrosła o 80 proc. W tym samym czasie liczba bezrobotnych z wyższym wykształceniem urosła ponadtrzykrotnie.

Komentarze: 13

  • 1: żyjący z sieci z IP: 64.208.49.* (2011-10-05 06:27)

    Oj, jak zwykle płacz po straconych godzinach wykładów, wizja rzekomych źle przygotowanych wirtualnych laboratoriach, lament co do nieodzowności kontaktów z wiecznie nieobecną i często zwyczajnie nieprzygotowaną kadrą. Płacz za godzinnymi kolejkami pod salami egzaminacyjnymi po wpis. No i gorycz pracodawców za końcem setek kandydatów do śmieciowych umów w dużych miastach. Oby udało się wbrew lobby dużych "znakomitych" uczelni wprowadzić już dawno obiecane zmiany w życie, by każdy żak miał możliwość robienia "kiepskiego" dyplomu na "kiepskiej" uczelni, mieszkając w Rotterdamie, Londynie czy Monachium.

  • 2: jura z IP: 79.189.222.* (2011-10-05 08:27)

    Monopoliści nie lubią łamania monopoli.Dziąki internetowi może skończy się realizowanie programów a zacznie zdobywania wiedzy tej kt orej ja szukam a nie tej którą wciskają mi etatowi wykładowcy.

  • 3: Nomad z IP: 84.92.82.* (2011-10-05 11:02)

    W Wielkiej Brytani taki sposob jest bardzo popularny i nie odstaje niczym od uczelni "zwyklych". Polska jak zwykle za murzynami, skoncza sie darmowi absolwenci do roboty za psi grosz.

  • 4: tik z IP: 83.27.124.* (2011-10-05 11:58)

    Stare belfry w większości nie mają pojęcia o komputerach i stąd cały problem. Aby coś wiedzieć z informatyki i programów podstawowych, to niestety trzeba bez przerwy w tym siedzieć. U nas na wsi baby już czytają gazety i oglądają seriale na laptopach.

  • 5: xxl z IP: 89.77.209.* (2011-10-05 18:18)

    Poziom tzw. szkolnictwa "wyższego" w Polsce jest tragicznie niski.
    Mam na myśli te kierunki studiów które mają jakiś wpływ na rozwój technologii produkcji co powinno się przekładać na poziom życia jego obywateli.
    Pomimo funkcjonowania kilku uczelni państwowych nie zauważyłem znaczących wyników ich istnienia.
    Od lat jesteśmy jedynie odbiorcami technologii w przemyśle maszynowym,chemicznym.
    Proste pytanie:jakie znasz polskie samochody (po za Syrenką,) motocykle,samoloty których produkcja coś znaczy na świecie ?
    Jakie są znane na świecie polskie technologie chemii użytkowej, przemysłowej ?
    jakie są znane produkty elektroniki ?

  • 6: obywatelue z IP: 83.7.234.* (2011-10-05 22:13)

    1. Przed każdym poziomem kształcenia należy przeprowadzać testy predyspozycji uczniów do dalszej nauki i wyboru zawodu.
    2. W gimnazjum uczniowie powinni wybierać przedmioty, których chcą się uczyć, z wyjątkiem kilku obowiązkowych.
    3. Szkolnictwo średnie powinno być wyłącznie zawodowe.
    4. Świadectwo maturalne powinno potwierdzać prawo wykonywania wyuczonego zawodu.
    5. Absolwenci szkół średnich powinni iść od pracy, a nie na studia.
    6. Szkolnictwo bezpłatne powinno kończyć się na szkole średniej.
    7. Należy zlikwidować wyższe szkoły państwowe.
    8. Status szkoły wyższej może mieć tylko ta uczelnia, której absolwenci otrzymują tytuły naukowe.

  • 7: Pracownik naukowy z IP: 77.65.146.* (2011-10-05 22:22)

    @ 5. W Polsce jest myśl techniczna, która jest sporo warta. Brak jest natomiast mechanizmów, które umożliwiają jej komercjalizację. Co z tego, że na niektórych uczelniach powstają super projekty, skoro nie ma to przełożenia na wynik finansowy. A jezeli już, to co najwyżej w postaci grantu, który w całości przypada samej górze, a szeregowy pracownik naukowy ma z tego grosze.

    Dlatego komercjalizacja i raz jeszcze komercjalizacja. Będę pieniądze za wyniki, to będą i wyniki.

  • 8: xxl z IP: 89.77.209.* (2011-10-05 23:16)

    @7- poproszę o jakieś konkrety. Na jakiej uczelni powstały super-projekty ?
    Jeżeli są super to trzeba je sprzedać po za Polską ale nic mnie się o uszy nie obiło.
    Szwecja państwo 4- krotnie mniejsze posiada własny znaczący przemysł- marki Volvo,Saab ,Ericson są znane na świecie.
    Jedynym polskim znanym i znaczącym konstruktorem-wynalazcą był Jan Szczepanik.
    Ukończył seminarium nauczycielskie.

  • 9: ... z IP: 217.113.228.* (2011-10-06 18:55)

    wkleilem wczoraj linki do artykułów o grafenie i skanowania siatkówki, czemu zostalo to wycenzurowane?
    nie wsmak redaktorom oglądać polskie sukcesy?

  • 10: max1959 z IP: 78.8.50.* (2011-11-09 00:25)

    Sam pisałem pracę magisterską o e-learningu. Otrzymałem pytanie na obronie którego się nie spodziewałem: Jakich zawodów nie można uczyć przez internet.
    Ciekawe nie? np.: lekarz chirurgii. Żeby poprowadzić operację przez internet, najpierw trzeba zdobyć praktykę na sali operacyjnej pod okiem fachowców.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter