Jakie zmiany w 2010 roku czekają firmy biorące udział w konkursach PARP i ubiegające się o dotacje na szkolenia pracowników?

Największe zmiany będą dotyczyły projektów otwartych, tj. oferowanych przez firmy szkoleniowe dla pracowników wszystkich przedsiębiorstw. Chcemy ograniczyć tematykę tego konkursu wyłącznie do szkoleń o charakterze technicznym i dotyczących podnoszenia umiejętności społecznych osób z wykształceniem technicznym.

Dlaczego?

PARP przeprowadziła w ubiegłym roku badanie Foresight kadr nowoczesnej gospodarki, które miało odpowiedzieć, w jakim kierunku polska gospodarka będzie się rozwijać przez najbliższe 20 lat. Uzyskaliśmy jednoznaczną odpowiedź, że będzie rosnąć rola osób wysoko wykwalifikowanych, nastąpi znaczące przesunięcie siły roboczej z sektora przemysłu do usług i wzrośnie znaczenie wykorzystania technologii – w tym także przez osoby, które nie posiadają wykształcenia technicznego. Z badania wynika także, że wiedza techniczna nie jest pełnowartościowa bez poparcia jej umiejętnościami społecznymi: zdolnością współpracy z ludźmi, negocjacji, wpływania na otoczenie społeczne.

Nie obawia się pan zarzutu, że PARP faworyzuje firmy, które specjalizują się w szkoleniach technicznych?

Kierowaliśmy się taką logiką: pula środków, którymi dysponujemy na szkolenia pracowników, jest coraz mniejsza. Nie możemy organizować konkursów tak, aby rozmywać wpływ tych środków na polską gospodarkę. Trzeba skupić się na obszarze, który z punktu widzenia efektywnego wykorzystania środków UE i kierunków rozwoju polskiej gospodarki wydaje się priorytetowy.

Jaką kwotę PARP ma do wydania w przyszłorocznych konkursach?

Na szkolenia pracowników do 2013 roku mieliśmy do rozdysponowania ok. 373 mln euro. Wartość umów już podpisanych bądź projektów, których realizacja rozpocznie się niebawem, wynosi około 900 mln zł. Zostaje nam około 500 mln zł, z czego łączny budżet przyszłorocznych konkursów na szkolenia zamknięte, otwarte i studia podyplomowe wyniesie 400 mln zł.