statystyki

Mordasewicz: Zawodu najlepiej się uczyć, pracując

autor: Jeremi Mordasewicz11.10.2017, 07:58; Aktualizacja: 11.10.2017, 10:19
Jeremi Mordasewicz

Jeremi Mordasewiczźródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Pawel Malecki Agencja Gazeta

System kształcenia zawodowego w naszym kraju nie odpowiada na potrzeby gospodarki. Hamuje jej rozwój, prowadzi do marnotrawstwa pieniędzy prywatnych i publicznych przeznaczanych na edukację oraz do frustracji absolwentów niemogących znaleźć pracy. Wielu przedsiębiorców i pracowników sektora edukacji z zazdrością patrzy na system kształcenia zawodowego w Niemczech, stawiany za wzór w Unii Europejskiej.

Reklama


I słusznie, ponieważ dzięki niemu pracownicy zdobywają wysokie kwalifikacje, dopasowane do potrzeb pracodawców, a bezrobocie młodzieży jest minimalne. Niestety wdrażana obecnie w Polsce reforma kształcenia zawodowego w niewielkim stopniu korzysta z doświadczeń naszego zachodniego sąsiada.

Za Odrą główną rolę w kształceniu zawodowym pełnią pracodawcy i ich organizacje, a rząd pełni funkcję pomocniczą, wspierając ich i dbając o ujednolicenie standardów w całym kraju. W Polsce jest odwrotnie, organizatorem kształcenia zawodowego jest i ma pozostać rząd. W rezultacie realizowane teraz zmiany okażą się niewystarczające dla znaczącej poprawy jakości edukacji zawodowej. W Niemczech warunkiem przyjęcia absolwenta szkoły powszechnej do zawodowej jest podpisanie z przedsiębiorcą umowy o pracę i naukę zawodu. W poszukiwaniu pracodawcy absolwentom pomagają organizacje przedsiębiorców, szkoły i urzędy pracy, do których pracodawcy zgłaszają swoje oferty. To rozwiązanie przeciwdziała marnotrawieniu pieniędzy i czasu na kształcenie w profesjach, na które nie ma zapotrzebowania. Doradztwo zawodowe dla uczniów szkół podstawowych, które nasz rząd zamierza rozwinąć, jest oczywiście potrzebne, ale nie rozwiąże problemu niedopasowania kierunków kształcenia do rzeczywistych potrzeb przedsiębiorców. Nadal pracodawcy będą się borykać z brakiem fachowców, a wielu absolwentów nie znajdzie pracy w wyuczonym zawodzie.

Kształcenie branżowe w Niemczech opiera się na zasadzie „uczymy się zawodu, pracując”. Nawet najlepiej poprowadzone zajęcia praktyczne w szkole nie dają tak dobrych rezultatów jak praca w naturalnych warunkach w przedsiębiorstwie. Nie chodzi bowiem tylko o poznanie technologii i nauczenie się posługiwania sprzętem, ale również o umiejętność budowania prawidłowych relacji z innymi pracownikami, przełożonymi i klientami. Pracownicy uczniowie spędzają więc 60–80 proc. czasu w przedsiębiorstwie (trzy–cztery dni w tygodniu lub trzy tygodnie w miesiącu), a jedynie 20–40 proc. w szkole. Jest to możliwe, ponieważ uczeń trafia do szkoły zawodowej w wieku 16–19 lat po 10–13 latach nauki ogólnej i w szkole zawodowej uczy się jedynie przedmiotów ściśle związanych z wybraną profesją.


Pozostało jeszcze 68% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (5)

  • Filipppo(2017-10-11 12:16) Zgłoś naruszenie 22

    Powinno się wspierać kształcenie zawodowe. Mówcie co chcecie, ale faktem jest, że brakuje wykwalifikowanych pracowników fizycznych. Tutaj http://praca-wielkopolskie.pl/ możecie więcej poczytać o tym jakie zawody są na czasie. Ja pracuję w dużej fabryce i mimo, ze płace u nas nie są najgorsze, to bardzo brakuje teraz m.in. spawaczy.

    Odpowiedz
  • kasator pajaców(2017-10-12 16:09) Zgłoś naruszenie 20

    Że tez ktoś słucha tego kiepa wiecznie podłaczonego pod zerowisko z panstwowej kasy. Ten złotousty geniusz w kazdej materii ma "mądrą" radę. Największe brednie, kompromitujące , pozbawione jakiekolwiek podstaw wiedzy, ten etatowy "doradca", snuł na temat ZUSu i podwyżki wieku emerytalnego. Panie Mordasiewicz idz pan w niebyt historii. Bo jak jescze raz Pana zobacze w jakims medium. To opublikuję wiedze nas temat panskiej persony.

    Odpowiedz
  • Henryk(2017-10-12 13:34) Zgłoś naruszenie 10

    Panie Mordasiewicz - a jaki Pan ma zawód ? gdzie Pan pracuje. Czy od dzieciństwa zajmuje się Pan "doradzaniem" ?

    Odpowiedz
  • stary(2017-10-12 19:18) Zgłoś naruszenie 00

    Przede wszystkim po jaką cholerę młodzi ludzie tak się pchają na studia??? No, chyba, że ktoś chce zostać lekarzem, adwokatem, księdzem etc., ale jeśli ktoś chce mieć po ukończeniu nauki dużą szansę na znalezienie nieźle płatnej pracy, powinien iść do szkoły zawodowej, no, chyba, ze ktoś ma smykałkę do biznesu i charakteryzuje się odpowiednim poziomem chciwości, wiary w siebie, przebojowości i tupetu, a ma mało wrażliwe sumienie i zero skrupułów. Taki niech idzie do terminy do jakiegoś cwaniaka, który dobrze wie, jak wykiwać urząd skarbowy, ominąć nieżyciowe przepisy, zatrudnić ludzi na czarno, namówić potencjalnych klientów, żeby kupili coś, co im jest do niczego niepotrzebne itd. i niech się uczy kręcenia lodów. Ale dla większości młodych ludzi najlepszym wyjściem jest szkoła zawodowa! Za dużo jest ludzi z tzw. wyższym wykształceniem i to wykształcenie nie ma już dużego prestiżu. No, a już studiowanie dziś jakiegoś tam zarządzania, albo politologii, to w większości przejaw braku jakiegokolwiek planu na swoje życie zawodowe. Ja, gdybym dziś zaczynał życie, nie wybierałbym żadnych studiów, tylko postarał się zdobyć dobry zawód!

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-10-11 11:12) Zgłoś naruszenie 00

    To straszne, że wielu wydawałoby się inteligentnych ludzi opowiada nielogiczne bzdury. Nie da się przenieść modelu szkolnictwa z Niemiec do Polski, bo jesteśmy pod względem gospodarczym całkowicie innymi krajami. Wyobraźmy sobie, że wprowadzany model niemiecki, w którym "warunkiem przyjęcia absolwenta szkoły powszechnej do zawodowej jest podpisanie z przedsiębiorcą umowy o pracę i naukę zawodu". W nie tak dawnej sytuacji w której dla 20 - 25 procentów młodych ludzi brakowało pracy, pozostają oni po ukończeniu szkoły podstawowej bezrobotnymi, bez możliwości dalszego kształcenia. Oczywiście teoretycznie mogą skończyć liceum i studia, aby zostać doradcą i ekspertem rządu i opowiadać kolejne bzdury

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane

Reklama