statystyki

Choińska-Mika: Czeka nas szkolny regres. Nowa podstawa programowa nie uczy myśleć [WYWIAD]

autor: Paulina Nowosielska23.09.2017, 16:00; Aktualizacja: 23.09.2017, 16:48
Mam nadzieję, że uczeń nie usłyszy: „Piłsudski wielkim Polakiem był”. Że zamiast tego dowie się, co Marszałek zrobił, w jakiej sytuacji, i dopiero potem samodzielnie zastanowi się, być może podyskutuje z innymi, jak to ocenić

Mam nadzieję, że uczeń nie usłyszy: „Piłsudski wielkim Polakiem był”. Że zamiast tego dowie się, co Marszałek zrobił, w jakiej sytuacji, i dopiero potem samodzielnie zastanowi się, być może podyskutuje z innymi, jak to ocenićźródło: ShutterStock

Nowa podstawa programowa akcentuje odtwarzanie, kopiowanie, ale nie rozwija odwagi intelektualnej - przyznaje w rozmowie z Pauliną Nowosielską Jolanta Choińska-Mika, historyk, dr hab. prof. Uniwersytetu Warszawskiego, wieloletni pracownik Instytutu Historycznego UW. W latach 2007–2008 kierowała zespołem przygotowującym podstawę programową z historii i wiedzy o społeczeństwie. 

Reklama


Idąc na spotkanie z panią, podsłuchałam na ulicy taką rozmowę: reforma edukacji nie byłaby taka zła, gdyby przy okazji nie mieszała się w budowanie postaw obywatelskich.

To sprawa skomplikowana. Po pierwsze, budowania postaw obywatelskich nie można zrzucić tylko na barki szkoły. Po drugie, uczy się ich przede wszystkim poprzez przykład i działanie. Trzeba się zastanowić, czy szkoła w nowym wydaniu da taką przestrzeń.

Dużo zależy tu od samych nauczycieli?

Chyba zawsze tak było. Niezależnie od tego, z jakimi dokumentami czy regulacjami musieli się zmierzyć. Mogą istnieć najlepsze deklaracje programowe, lecz gdy nie ma woli po stronie dyrekcji i nauczycieli, by dać przestrzeń do dialogu, zaufać uczniom, to nic się nie uda. Tym razem jednak tak skorygowano podstawę, że zminimalizowano w niej m.in. znaczenie projektu uczniowskiego. Uczenie zaś tą metodą jest bardzo skuteczne – rozwija kompetencje miękkie, kształtuje postawy. Zdobyczą poprzedniej reformy było to, że projekt edukacyjny został mocno wpisany w działanie szkoły.

Czyli znów pytanie, co nauczyciele zrobią z przysłanym z góry dokumentem.

Weźmy podstawę z WOS-u. Przedmiotu, który w naturalny sposób wiąże się z kształtowaniem postaw. Ponieważ przedmiot został przypisany tylko do VIII klasy, jego program siłą rzeczy jest przeładowany. Zwłaszcza że znalazło się w nim mnóstwo twardej wiedzy. I wielu nauczycieli może świadomie „uciec w faktografię” – wymagać od uczniów zapamiętywania nazwisk i dat urzędowania kolejnych premierów, nazw instytucji i to niekoniecznie tych najważniejszych. Na takich lekcjach nie starczy już czasu na refleksję nad tym, co zostało właśnie wtłoczone do głów. Być może część kadry przyjmie to z ulgą. Szkoła nie działa przecież w próżni. W przestrzeni publicznej bardzo mocno, szczególnie ostatnio, widoczny jest spór: co to znaczy być dobrym obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej?

I tak wkraczamy na bardzo grząski grunt.

Co nie zmienia faktu, że taki spór istnieje. Toczy się m.in. wokół różnych modeli obywatelskości.

Od czasu wprowadzenia religii do szkół trwa dyskusja o tym, czy szkoła powinna być miejscem neutralnym światopoglądowo. Co wolno, a czego nie wolno mówić w klasach. Teraz tych wątpliwości, jak rozumiem, jest jeszcze więcej.

W ich obliczu staną uczniowie, którzy przyszli z różnymi, często skrajnie odmiennymi wartościami wyniesionymi z domów. Gdy mówiłam, że niektórzy odczują ulgę, miałam na myśli nauczycieli, którzy dla własnego spokoju uciekną w tej sytuacji w suchą wyliczankę. Będzie to dla nich bezpieczniejsze niż rozpoczynanie z młodzieżą dyskusji, rozmów na kontrowersyjne tematy.

Brzmi tak, jakby się czegoś bali.

Czy to strach – nie wiem. Kształciłam się w czasach PRL-u, gdy szkoła podlegała wiadomym restrykcjom. Ale nawet wtedy byli nauczyciele tak drażliwych przedmiotów jak historia, którzy starali się uczyć uczciwie.

Tylko co to znaczy? Mam wrażenie, że to bardzo pojemne określenie, które można dowolnie interpretować.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Komentarze (12)

  • XXYYZZ(2017-09-23 21:21) Zgłoś naruszenie 115

    Znam środowisko belferskie i wiem, że wielu skorzysta z sytuacji, które stwarza reforma. Będą bezrefleksyjni, sztywni metodyczne, traktujący ucznia przedmiotowo. Już teraz znani mi uczniowie skarżą się , że nauczyciele unikają dyskusji, uczą schematyczne, i zdarza się, że niewłaściwie przekazują wiedzę, popełniają błędy merytoryczne. Analogowi nauczyciele uczą cyfrowe pokolenie. Tacy nauczyciele uwsteczniają młode pokolenie, nie mają autorytetu, a nawet boją się uczniów szczególnie uzdolnionych. Bo nauczyciel, to charakter, nie zawód. A obecne zmiany oświatowe ułatwią życie belfrom miernym, tracąc pedagogów odważnych, twórczych, zaangażowanych i lubianych, poważantych przez uczniów i ich rodziców. Tzw. reforma będzie promować BMW ( biernych, miernych ale wiernych).

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • darekwr(2017-09-23 19:37) Zgłoś naruszenie 1110

    przyznaje w rozmowie historyk... cóż za autorytet od myślenia...

    Odpowiedz
  • koo(2017-09-24 11:18) Zgłoś naruszenie 104

    Poprzednia podstawa programowa za to uczyła myślenia... pod klucz. Profesor historii pisząc testow maturę nie dostał kompletu punktów, bo nie użył słowa holocaust, co było wymagane przez Klucz.

    Odpowiedz
  • Realista(2017-09-24 14:44) Zgłoś naruszenie 92

    po co pisim myślący wyborcy? Przecież wtedy ich nie wybiorą i przyjdzie zapłacić za grzechy...

    Odpowiedz
  • Dobrze zarabiający Nauczyciel(2017-09-23 17:52) Zgłoś naruszenie 92

    Wszystko zależy od Nauczyciela i jego jakości nauczania.Tablica interaktywna,projekt ,to wszystko tylko wspomaga jego pracę. U pani Profesor zauważam brak zaufania do swoich uczniów,oni przecież uczą historii i WOS w szkołach.

    Odpowiedz
  • xxx(2017-09-24 14:46) Zgłoś naruszenie 94

    Informacja z FB na temat poziomu w nowej szkole: Uczeń pyta panią na lekcji jaka jest rożnica między bawełną a welłną. Pani odpowiada że żadna.Na to drugi uczeń, że jest rożnica , bo bawełna rośnie, a wełna jest na owcach biegających po pastwiskach. Na to obrażona nauczycielka mówi, że nie życzy sobie kontrowersyjnych dyskusji.

    Odpowiedz
  • Tomasz(2017-09-24 22:57) Zgłoś naruszenie 82

    Przeczytałem wywiad i przeczytałem projekt (wos i historia). Pracuję z młodzieżą z obowiązującą dzisiaj. I ja sam jestem znudzony tym, co Pani prof. współtworzyła. Mam nadzieję, po latach, wreszcie kogoś czegoś legalnie uczyć. Pozdrawiam

    Odpowiedz
  • rafalimis(2017-09-26 12:30) Zgłoś naruszenie 30

    W szkole średniej i podstawówce miałem chyba tylko 1 nauczycielkę, która uczyła nas myśleć. Mam nadzieję, że nadal wykłada ona historię, polecając uczniom domyślać się przyczyn pewnych wydarzeń, potencjalnego ich przebiegu i skutków. Trochę mi jej żal, bo prowadziła orkę na ugorze. Niemniej niektórym uczniom otworzyła oczy na otaczający ich świat.

    Odpowiedz
  • Dobrze zarabiający Nauczyciel(2017-09-24 21:13) Zgłoś naruszenie 10

    XXX ,skoro przykładami z programu Anny Wesołowskiej się posiłkujesz,to pewnie jakiś dobry przykład relacji Nauczyciel-uczeń potrafisz tez napisać.

    Odpowiedz
  • Krasawica(2017-09-27 09:57) Zgłoś naruszenie 00

    Pani Choińska -Mika, odpowiadała za podstawę programową nauczania historii w latach 2007-2008... To tej pani należy zawdzięczać kompletną niewiedzę młodzieży nt. historii. Ponadto pani nie jest metodykiem nauczania, a historykiem - dlaczego więc mówi o ,,nauczaniu myślenia"? Zna się (lub nie) na historii, a nie na technice nauczania. Ręce opadają.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane

Reklama