Po sukcesie "Ghost Rider" z 2007 roku twórcy filmu zdecydowali się na kolejną część przygód Johnnyego Blazea. W głównej roli ponownie zagrał Nicolas Cage. Premiera w polskich kinach - 13 kwietnia. Obraz wyświetlany będzie w technologii 3D.
Reżyserzy filmu Mark Neveldine i Brian Taylor nie ukrywają radości z pracy nad drugą częścią "Ghost Rider".
"Cieszyła nas perspektywa nakręcenia sequelu z Nicolasem Cage'em, do tego na podstawie serii czadowych, trzymających w napięciu komiksów - w końcu mówimy tu o gościu z płonącą czaszką, spuszczającym łomot na prawo i lewo" - mówi Neveldine. "Myślę, że studio postanowiło nadać temu cyklowi nieco ostrzejszy charakter, więc nasze podejście i styl reżyserii idealnie wpasowały się w ton, jaki mieli nadzieję uzyskać. Rozumieliśmy się w tej kwestii doskonale" - dodaje reżyser.
W "Ghost Rider 2" Nicolas Cage ponownie wciela się w postać Johny'ego Blaze'a - motocyklistę-kaskadera, który zawarł pakt z samym diabłem, stając się łowcą grzeszników. Blaze ukrywa się w Europie Wschodniej, gdzie zostaje odnaleziony i zwerbowany przez tajemniczą sektę, co prowadzi do walki nie tylko z ciążącą nad nim klątwą, ale i potyczki z samym Szatanem, dążącym do opętania swojego człowieczego syna...
"Wiedzieliśmy, że jedynym elementem z pierwszego filmu, który chcemy zachować jest Nick Cage. Całą resztę zamierzaliśmy zmienić - jego wygląd, strój, motor. Chcieliśmy, żeby dusze płonęły i były zaciągane siłą do piekła. Na szczęście dla nas, szefowie studia zgodzili się" - mówi Neveldine.
Cage także cieszy się z pracy nad drugą częścią filmu, jednak przyznaje, że jego bohater się zmienił. "Pod wieloma względami musiałem zaczynać od zera. To zupełnie nowy John Blaze - na tym etapie zdążył się już przyzwyczaić do obecności Ridera. W pierwszym filmie przez cały czas próbował się uspokoić - unikając alkoholu, słuchając piosenek Karen Carpenter, żeby głowa nie stanęła mu w płomieniach. Lecz nowa fabuła toczy się po latach; jego czaszka już zapłonęła i musiał się z tym pogodzić. To zupełnie inny Johnny" - mówi aktor.
Cage przyznaje także, że jest zachwycony reżyserią drugiej części filmu. "Praca przy tym filmie była zupełnie nowym doświadczeniem - szalonym, a wręcz zuchwałym, nawet, jeśli chodzi o sposób, w jaki Mark Neveldine filmuje. Zachowuje się jak kaskader i nierzadko ryzykuje życiem, zwisając na linach albo jadąc na wrotkach z kamerą. Jest dynamicznym filmowcem w stylu macho. Fani będą zachwyceni brawurowymi zdjęciami Marka, Briana i Brandona Trosta" - mówi aktor.
Oprócz Cage'a w filmie grają m.in. Ciaran Hinds, Violante Placido, Johnny Whitworth, Christopher Lambert oraz Idris Elba.
Agnieszka Radwańska piąta na "liście płac" tenisistek: od początku roku zarobiła już 377 595 dol.

Po załamaniu nerwowym spowodowanym rozstaniem z Ashtonem Kutcherem, Demi Moore wraca do pełni sił i do pracy. Po dłuższej nieobecności na ekranach, gwiazda zagra w filmie "Very Good Girls" z Elizabeth Olsen i Dakotą Fanning w rolach głównych.»