„Sponsoring”, najnowszy obraz Małgorzaty Szumowskiej, to tabloidowy temat w artystowskiej ramie
Szumowska sama sobie wysoko ustawiła poprzeczkę – przeskoczyć film tak mocny jak „33 sceny z życia” na pewno nie było łatwo. Jednak „Sponsoring” zawodzi na całej linii właśnie tam, gdzie „33 sceny...” zwalały z nóg: jest wykoncypowany, sztuczny i nudny, choć usilnie udaje, że wręcz przeciwnie.
Juliette Binoche wciela się w rolę dziennikarki magazynu „Elle”, która pracuje nad artykułem o prostytuujących się paryskich studentkach. Sama będąc klasyczną przedstawicielką francuskiej burżuazji: wykształconej, zasobnej, żyjącej w pięknych mieszkaniach wśród książek, obrazów, dźwięków muzyki klasycznej i aromatów wyrafinowanej kuchni, z zażenowaniem i fascynacją zarazem odkrywa nieznany jej świat mniej uprzywilejowanych. Świat istniejący tuż obok: eleganccy i znudzeni francuscy mężowie z rozkoszą oddają się ekscytującym seksualnym igraszkom ze ślicznymi, młodziutkimi przybyszkami z Europy Wschodniej (Joanna Kulig), które bezpruderyjnie puszczają się, by zarobić na studia.
Mon Dieu! Co za hipokryzja – irytuje się elegancka mieszczka, leżąc na szezlongu. Film Szumowskiej niby podejmuje odważny temat, jednak nie mówi o prostytucji absolutnie niczego nowego, zaś perspektywa francuskiej burżujki – z całym szacunkiem dla pełnego profesjonalizmu zaangażowanej w rolę Juliette Binoche – wydaje się wręcz karykaturalna. Liczne sceny seksu i masturbacji, także mające świadczyć o bezkompromisowej odwadze reżyserki, nie służą niczemu innemu poza epatowaniem filistra. Słowem misja spóźniona o sto lat mniej więcej. Do tego zbyt poetyczno-bajkowo-oniryczne zdjęcia i bezładny montaż scen kojarzący się z jak najgorszymi wzorcami kina artystowskiego. Odwaga w obnażaniu ukrytych emocji, pokazywanie prawdy odartej z warstwy lukru i konwenansu – to mogły być atuty polskiej reżyserki.
Gdyby tylko wybrała temat, który naprawdę czuje, a nie taki, który prawdopodobnie dobrze się sprzeda. W efekcie wyszedł marny artykulik z tabloidu: „Skandal! Studentki uprawiają seks za pieniądze”, zamaskowany przerostem filmowej formy.
1: JKS z IP: 79.184.77.* (2012-02-20 10:14)
Proszę was nie idźcie na ten film, nie dajcie się oszukać. Miałem wyjść w połowie seansu ale czekałem na żonę tylko dlatego doczekałem do końca i skończyłem popcorn.
2: Czego pragną Kobiety i potrzebują mężczyźni z IP: 82.139.160.* (2012-02-20 15:19)
Tak brzmi reklama... Jakoś obejrzałem z nudów i niczego tam sie nie dowiedziałem :-)
A tymbardziej tego czego niby kobiety pragną... poza opłaceniem studów.
3: Lordoza z IP: 164.126.9.* (2012-02-22 10:23)
Blondynę bym chętnie zasponsorował, ale z drugiej strony tylko stare pierdziawy muszą za to płacić, a jak to mówi klasyk "jestem zbyt młody i zbyt piękny żeby za to płacić".

Po załamaniu nerwowym spowodowanym rozstaniem z Ashtonem Kutcherem, Demi Moore wraca do pełni sił i do pracy. Po dłuższej nieobecności na ekranach, gwiazda zagra w filmie "Very Good Girls" z Elizabeth Olsen i Dakotą Fanning w rolach głównych.»